Prymusów dwóch

Prymusów dwóch

Do tej pory konkurs Primus Inter Pares organizowało ZSP. Teraz NZS z poparciem Lecha Kaczyńskiego

W tym roku będziemy mieli dwa konkursy na najlepszego studenta. Nazwa obu konkursów jest taka sama – Primus Inter Pares. Wcześniej, bo w czerwcu prymusów wyłoni NZS (Niezależne Zrzeszenie Studentów), które ma nadzieję, iż nagrody w swoim pałacu wręczy sam prezydent RP, Lech Kaczyński. W październiku zostaną ogłoszone wyniki na prymusa w konkursie ZSP (Zrzeszenie Studentów Polskich). Tym laureatom pan prezydent odmówił swego patronatu, we wręczaniu będzie więc uczestniczył jedynie minister nauki, prof. Michał Seweryński. Czy będzie to „gorszy konkurs”?
Podkradanie pomysłów i działalność rozbijacka stały się zatem domeną nie tylko partii politycznych, ale również z powodzeniem praktykowane są w organizacjach młodzieżowych.

Obrażony działacz

Prymusów będzie dwóch, ale bohater skandalu jest jeden. Nazywa się Norbert Poliński i jest byłym działaczem ZSP, a także prawnikiem po Uniwersytecie Białostockim.
– Norbertowi trzeba oddać sprawiedliwość – mówi Wojciech Baran, przewodniczący Rady Naczelnej Zrzeszenia Studentów Polskich. – To on w 1999 r. wskrzesił ZSP-owski konkurs na najlepszego studenta Primus Inter Pares, mający 36-letnią tradycję. Poliński przez kolejne dwa lata był koordynatorem krajowym konkursu. Na podstawie pełnomocnictw udzielonych przez Prezydium ZSP organizował konkurs jako przewodniczący Rady Uczelnianej ZSP Uniwersytetu w Białymstoku. W 2001 r. na skutek nieprawidłowości w rozliczeniach Prezydium ZSP powierzyło organizowanie konkursu innej osobie. Obrażony Poliński powołał stowarzyszenie o nazwie Primus Inter Pares i próbował organizować konkurs o identycznej nazwie we współpracy z młodzieżówką SLD-owską. Gdy organizatorom zagrożono oddaniem sprawy do sądu, młodzieżówki „odpuściły sobie” organizowanie konkursu. Poliński próbował zatem zorganizować konkurs Europrimus, złożył również wniosek do Urzędu Patentowego o zarejestrowanie znaku Primus Inter Pares.

Już my ci pokażemy prymusa!

– Tutaj pojawia się problem – kontynuuje opowieść przewodniczący Baran. – W niejasnych dla nas okolicznościach Norbert Poliński, pięć lat po złożeniu wniosku, otrzymał prawo ochronne do organizowania konkursu. Pod koniec grudnia ubiegłego roku wysłał do nas pisma – z jednej strony zachęcał do współorganizowania, z drugiej domagał się haraczu w postaci „opłaty licencyjnej” – 80 tys. zł za edycję konkursu w 2007 r. oraz po 60 tys. zł za każdy rok wstecz do 2001 r. Oczywiście odrzuciliśmy tę ofertę.
Skoro z ZSP nie wyszło, Poliński zwrócił się do pochodzącego również z Białegostoku szefa konkurencyjnej organizacji studenckiej, NZS, Marcina Leoszki. Tutaj przedstawił prawo do tytułu z Urzędu Patentowego i jego oferta została przyjęta. Co więcej, na wniosek, który wysłało NZS, pozytywnie zareagował prezydent RP, który wcześniej odmówił swego poparcia konkursowi ZSP.
W Radzie Naczelnej ZSP z trudem przyjęli ten policzek. Ich dawny działacz po przejściu na stronę „przeciwnika” odnosi sukcesy. Co robić? Na biurku prezesa leżą kopie pism wysłanych do sekretarz stanu, Elżbiety Jakubiak. We wszystkich wyrażona jest obawa, że „przyznanie patronatu [Prezydenta RP] stowarzyszeniu założonemu przez osobę, wobec której wszczynane były postępowania prokuratorskie, w znaczący sposób kłóci się z budowaniem Polski prawej i sprawiedliwej, narażając dobre imię Pana Prezydenta na szwank i złośliwe komentarze nieprzychylnych mediów”. ZSP informuje też głowę państwa, że wystąpi do Urzędu Patentowego o odebranie Norbertowi Polińskiemu prawa do nazwy Primus Inter Pares.

PiS na wodę czy fotomontaż?

Z sekretariatu Stowarzyszenia Primus Inter Pares otrzymaliśmy fotokopię Wydanego Przez Urząd Patentowy RP Prawa Ochronnego na Znak Towarowy nr 179003 podpisany [w imieniu prezesa] przez referendarza Wandę Sztanderę. Świadectwo Ochronne nosi datę 7.03.2007 i informuje, że „prawo ochronne trwa od 21.11.2001 r.”.
Tymczasem rzecznik prasowy Urzędu Patentowego RP, Adam Taukert, w dniu 26.03.2007 r. poinformował nas, że Norbert Poliński rzeczywiście zabiegał o ochronę znaku towarowego Primus Inter Pares, ale następnie zrezygnował z ochrony tego znaku i sprawa trafiła do archiwum. Taukert przypuszcza, że rezygnacja z ochrony wynika z faktu, że Poliński nie wniósł stosownej opłaty.
Albo więc w Urzędzie Patentowym mają bałagan, albo Poliński sam sobie wypisał Świadectwo Ochronne.
Stare przysłowie mówi: psy szczekają, karawana idzie dalej. W tym wypadku karawany są dwie. Szef NZS, Marcin Leoszko, nie ukrywa, że wie o dwóch konkursach. – Z jednej strony, to dobrze – mówi – bo jest konkurencja i studenci zyskują. W organizację konkursu wkłada się więcej pracy i robi to z większym zaangażowaniem. Będzie ciekawiej, bo każda ze stron będzie chciała pokazać, że potrafi lepiej zorganizować taką imprezę. Z drugiej strony jest pewien zgrzyt, bo Stowarzyszenie Primus Inter Pares i ZSP utrzymują, że mają prawa do organizacji tego konkursu.
Wiceprzewodnicząca RN ZSP, Dominika Suchocka, która z ramienia tej organizacji jest dyrektorem konkursu, mówi o przygotowaniach w 18 ośrodkach akademickich, o zbieraniu wniosków z uczelni z zaświadczeniami od rektorów i dziekanów, o poszerzeniu w stosunku do ubiegłorocznego konkursu o nowe kategorie prymusów (ze studiów inżynierskich, dziennikarskich i public relations). W czerwcu mają się odbyć regionalne finały konkursu. Dominika wspomina też o patronacie honorowym wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Marka Siwca, i przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, prof. Tadeusza Lutego.
Sprawca całego zamieszania, Norbert Poliński, informuje, że w jego konkursie zgłaszanie kandydatów potrwa do końca kwietnia, jednocześnie zauważa, że konkurs organizowany jest przez środowisko akademickie, a do jego organizowania zaproszono obie organizacje studenckie ZSP i NZS.
– Wciąż liczę na to, że nastąpi porozumienie i będzie jeden konkurs – mówi „Przeglądowi”. Działaczom studenckim wypada więc tylko życzyć, aby wszystkie przygotowania dały jak najlepszy efekt. Na refleksję przyjdzie czas po konkursach.

***

Podsłuchów przybywa

Rośnie liczba zakładanych w Polsce podsłuchów. Według danych „Gazety Wyborczej”, w roku 2005 założono ich ok. 20 tys. „W tym roku podsłuchów jest więcej nawet o połowę”, twierdziła „Gazeta” – nawet 30 tys.! Tydzień później minister koordynator służb specjalnych, Zbigniew Wassermann, podał, że liczba podsłuchów zakładanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencję Wywiadu i Wojskowe Służby Informacyjne wzrosła w roku 2006 o 20-30% w stosunku do roku poprzedniego. Jak jest w tym roku, nie wiadomo.

 

Wydanie: 14/2007

Kategorie: Kraj