Przechytrzyć pogodę

Przechytrzyć pogodę

Zimne lato najbardziej daje się we znaki właścicielom gospodarstw agroturystycznych, kempingów i pól namiotowych

Blandyna Głogowska z niepokojem wysłuchuje kolejnej prognozy pogody. Czy Andrzej Zalewski z „Eko Radia” przyniesie dobre wiadomości? Czy nad Wybrzeżem wyjrzy wreszcie słońce? Ciągle się pociesza: „Może jutro będzie lepiej”.
Pani Blandyna prowadzi pensjonat w Krynicy Morskiej. Do dyspozycji gości ma dwuosobowe pokoje z łazienkami. W każdym lodówka, czajnik oraz telewizor. Dom położony jest 400 m od morza. – Telewizja psuje nam robotę i niepotrzebnie ludzi straszy. Chociaż ostatnio w „Telexpressie” powiedzieli, że w Krynicy słońce świeci – mówi. Właścicielka narzeka na pogodę i media. Jednak na brak gości narzekać nie może. – Do 20 sierpnia wszystkie miejsca mam zarezerwowane. Ceny? Niewysokie i negocjowane – odpowiada z uśmiechem.
– Ludzie z humorem podchodzą do pogody. Nie wszyscy przyjeżdżają, by leżeć plackiem na plaży – mówi Głogowska. Na niepogodę ma dla swoich wczasowiczów gabinet kosmetyczny, solarium i kawiarnie.
Mimo nie najlepszych prognoz przesadnej nerwowości w letnich kurortach nie widać. Już dziś jednak wiadomo, że zwycięsko z potyczki z kapryśną pogodą wyjdą ci, którzy będą mieli do zaoferowania coś więcej niż dach nad głową i łóżko do spania.

Łóżko o unijnych wymiarach

Mam nadzieję, że wczasowicze dopiszą – mówi Krystyna Operman z Łeby. Brak słońca jednak ją martwi. Obecnie pensjonat obłożony jest w 20%. Ale zawsze o tej porze tak było. Nie ma więc powodów do niepokoju. Pani Krystyna nie planuje obniżki cen. – Z czego tu obniżać, skoro ceny od 10 lat są takie same – pyta i wychwala swój pensjonat. – Prowadzę jedyny w Łebie i w całym powiecie lęborskim pensjonat skategoryzowany. Inni tylko nadużywają nazwy. U mnie wszystko spełnia unijne wymogi. Nawet łóżka mają odpowiednie wymiary. Do dyspozycji gości są sauna, wypożyczalnia rowerów i dwie stadniny koni w sąsiedztwie – wylicza.
Zdaniem Krzysztofa Łopacińskiego z Instytutu Turystyki, paradoksalnie tegoroczny sezon może być lepszy od dwóch poprzednich. – W ostatnich dwóch latach duża część rodaków, chcąc skorzystać z ulg na materiały budowlane, wykorzystywała urlop na remonty mieszkań. W tym roku Polacy jadą na wakacje.
Pozytywne meldunki przychodzą również z Zakopanego. W stolicy polskich Tatr kłębią się tłumy turystów. – Nie narzekamy – mówi Grzegorz Buczulski z Biura Promocji Zakopanego i Podtatrza. – W sierpniu będzie komplet, nie słyszałem też specjalnych narzekań na lipiec. Uroków i niepowtarzalnej atmosfery Zakopanego nie jest w stanie zniszczyć nawet zła pogoda – podkreśla.
Biuro nie apelowało do właścicieli kwater i pensjonatów o obniżenie cen. – Duża konkurencja sprawia, że ceny same rozsądnie się regulują. Od kilku lat pozostają na tym samym poziomie. Mit drogiego Zakopanego pada – wyjaśnia Buczulski. Za pokój z łazienką zapłacimy tu od 30 do 40 zł. Mniej wymagający znajdą pokoje po 20 zł za dobę.
Zakopane stało się wreszcie konkurencyjne dla Słowacji, która w ostatnim czasie znacznie podniosła ceny.

Wymagający urlopowicz

W większości europejskich miejscowości turystycznych zła pogoda sprawia, że wzięciem cieszą się wypożyczalnie samochodów, delfinaria, wesołe miasteczka, siłownie i kryte baseny. Również w polskich kurortach widać wyraźną poprawę infrastruktury turystycznej.
– Polskiemu turyście nie wystarcza już tanie łóżko w ciasnym pokoiku – mówi pan Janusz z Zakopanego. – W naszym pensjonacie pogoda nie ma żadnego wpływu na liczbę gości. Trzeba było jednak zainwestować w saunę, bilard i w siłownię, a przede wszystkim zmienić podejście do klienta.
Również właściciele pubów przekonali się, że nie wystarczy już tylko podawać piwo i kasować pieniądze. W lokalach pojawiły się stoły bilardowe, gry zręcznościowe, zaaranżowano podesty dla amatorów tańca.
– Postęp jest ogromny – mówi Józef Ratajski z Polskiej Izby Turystyki.
Jego zdaniem, nie ma co psioczyć na pogodę. – W turystycznym biznesie stan aury wkalkulowany jest w ryzyko handlowe. Nie zawsze są upały. A wolne miejsca na kwaterach? Polacy zazwyczaj decydują się na urlop w ostatniej chwili.
Te słowa nie poprawią jednak humoru właścicielom gospodarstw agroturystycznych, kempingów i pół namiotowych. Im aura może najmocniej dać się we znaki. Minorowy nastrój ma jak dotychczas Bogdan Walter, właściciel domku wczasowego we Wronach nieopodal Giżycka. – Gdyby nie znajomi z Niemiec, byłoby marnie. A w ubiegłym roku telefony wprost się urywały – opowiada. Niewielki ruch jest także w Bieszczadach.
Czyżby Polacy zamienili Mazury i Bieszczady na kraje południowej Europy?

Piwo lubi słońce

Krzysztof Łopaciński z Instytutu Turystyki nie wierzy w taki scenariusz. – To nie ta grupa pod względem dochodowym. A i fundusze socjalne zakładów pracy dofinansowują jedynie wypoczynek krajowy – tłumaczy.
Tymczasem biura podróży specjalizujące się w wycieczkach zagranicznych przeżywają oblężenie. Nienajlepsze prognozy pogody świetnie napędzają im koniunkturę. Zła pogoda w kraju to dla nich strzał w dziesiątkę.
– Lipiec mamy w zasadzie wyprzedany. Już dawno nie było takiego ruchu w interesie – mówi Joanna Sosnowska z działu marketingu Scan Holiday. Ilu klientów wybrało ich ofertę? – Tajemnica handlowa – ucina.
Nietęgie miny mają producenci napojów chłodzących, lodów i piwa. Pocieszają się jednak, że to dopiero początek letniego szczytu sprzedaży.
Martwią się właściciele desek windsurfingowych, skuterów wodnych i dmuchanych bananów. Czy pogoda poprawi wszystkim humory?

 

Wydanie: 28/2004

Kategorie: Kraj
Tagi: Kamil Wolski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy