Przelewanie prze klikanie

Wystarczy raz spróbować, by zobaczyć, jakie to proste

Przysłowie mówi, że początki zawsze są trudne, ale dysponowanie swoimi pieniędzmi przez internet jest znacznie łatwiejsze, niż mogłoby się wydawać komuś, kto jeszcze nigdy tego nie robił. System poprowadzi nas za rękę, krok po kroku. Jeśli jednak już na wstępie mamy jakieś wątpliwości, możemy oczywiście zadzwonić do konsultanta bankowego. Ale zacznijmy od początku…
Aby uzyskać dostęp do swojego konta bankowego przez internet, trzeba najpierw mieć konto. Gdy już zawrzemy z bankiem umowę o prowadzeniu rachunku, zostanie nam też udostępniona usługa polegająca na możliwości dokonywania transakcji na naszym rachunku przez internet. W placówce banku, pocztą lub przez kuriera bankowego otrzymamy umowę na dostęp do usługi internetowej wraz z adresem e-bankowości i numerem identyfikacyjnym potrzebnym do logowania, a w osobnej kopercie hasło, które należy podać przy pierwszym logowaniu.
Cała paleta możliwości

Gdy już mamy to wszystko, możemy zaczynać. Otwieramy program do obsługi internetu (najczęściej to Firefox,
Chrome, Internet Explorer i Opera) i wpisujemy otrzymany adres elektroniczny. Na stronie, która wtedy się pojawi, klikamy napis mówiący, że chodzi o logowanie osób fizycznych (lub klientów indywidualnych). Sprawdzamy, czy widzimy kłódkę świadczącą o tym, że jest to bezpieczny adres. Następnie się rejestrujemy: w jednym prostokąciku wpisujemy nasz numer identyfikacyjny, a w drugim hasło potrzebne przy pierwszym logowaniu. Po zalogowaniu zwykle na ekranie komputera pojawia się parę informacji dotyczących reguł bezpieczeństwa w bankowości internetowej – np., że logowanie nie wymaga wpisania kodu z karty kodów jednorazowych i że bank nigdy nie będzie chciał od nas podawania kilku kodów (jeśli takie żądania się pojawią, będzie to świadczyć o próbie oszustwa). Pamiętajmy o tych ostrzeżeniach. A potem ważny moment – system prosi nas o wpisanie nowego, własnego hasła. Może ono mieć od kilku do kilkudziesięciu znaków, zwykle powinno składać się i z cyfr, i z liter, powinno też być dość skomplikowane, np. nie używajmy do tego celu tylko naszego imienia czy nazwiska. Najważniejsze, żebyśmy pamiętali hasło – bo będziemy je wpisywać przy każdym wejściu na nasze konto internetowe. Trzeba zatem uczyć się go na pamięć aż do skutku.
Podajemy hasło, klikamy – i już widzimy nasze konto: jego saldo oraz historię ostatnich transakcji. Możemy też wykonać różne operacje, np. dokonać przelewu. Klikamy więc na „przelew” i otwiera się przed nami cała paleta możliwości: przelew jednorazowy, zlecenie stałe, polecenie zapłaty, dewizowe polecenie zapłaty, przelew między własnymi rachunkami, płatności do ZUS itd.

Poooszło…

Załóżmy, że decydujemy się na przelew jednorazowy. Po kliknięciu pojawiają się rubryki. Wybieramy numer rachunku, z którego będziemy dokonywać przelewu, wpisujemy numer rachunku odbiorcy, jego nazwę i ewentualnie adres, tytuł przelewu (np. opłata za usługi telekomunikacyjne, faktura numer taki a taki), kwotę. Tu ułatwieniem jest lista zdefiniowanych odbiorców, czyli takich, do których już choć raz wysłaliśmy przelew. Wystarczy wybrać adresata przelewu, a jego dane pojawiają się automatycznie, nie musimy za każdym razem wpisywać cyfr rachunku i nazwy.
Gdy mamy już potrzebne dane, klikamy – zwykle na napis OK – ale jeszcze musimy potwierdzić transakcję, najczęściej kodem lub hasłem z esemesa albo z tokena. To czas na zastanowienie się – możemy sprawdzić, czy na pewno wpisaliśmy odpowiedni tytuł przelewu i kwotę (innych błędów popełnić się nie da, bo system sam odrzuci nieprawidłowy numer rachunku czy złą nazwę). Wpisujemy zatem kod z otrzymanej karty kodów jednorazowych lub token z telefonu komórkowego, klikamy OK – i poooszło. Na ekranie pojawia się informacja, że zlecenie zostało przyjęte do realizacji. Potem trzeba się wylogować. I to wszystko. Po paru razach wszystkie te czynności będziemy wykonywać automatycznie.

Wydanie: 37/2012

Kategorie: ABC BANKOWOŚCI, część III
Tagi: NBP

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy