Przesłuchania Saddama

Przesłuchania Saddama

Dyktator Iraku bardziej bał się fanatycznych irańskich mułłów niż Stanów Zjednoczonych

Ważne jest to, co ludzie będą o mnie myśleć za 500 lub za 1000 lat. Najważniejsze jest jednak, co pomyśli o mnie Bóg – powiedział Saddam Husajn agentowi FBI. W internecie opublikowane zostały protokoły z przesłuchań irackiego dyktatora.
Dzięki nim możemy poznać poglądy, ideologię i wizję świata despoty obalonego w wyniku amerykańskiej interwencji. W obliczu szubienicy Saddam, wciąż uważający się za prezydenta Iraku, odpowiadał na pytania dotyczące broni masowej zagłady oraz wojen, które prowadził z Iranem, Kuwejtem i Stanami Zjednoczonymi.
Husajn bardzo często powoływał się na Allaha, podkreślał też, że nie jest politykiem, lecz rewolucjonistą. Niektóre jego wypowiedzi świadczą o manii wielkości, inne jednak są zaskakująco logiczne i potwierdzają to, co wcześniej w sprawach Iraku głosili wytrawni komentatorzy.
Saddam Husajn przez 24 lata żelazną ręką sprawował władzę. Był prezydentem, szefem rządu i najwyższym dowódcą sił zbrojnych.
W ośmioletniej wyniszczającej wojnie z Iranem używał broni chemicznej. Armia dyktatora uśmierciła trującym gazem setki Kurdów.
W marcu 2003 r. Stany Zjednoczone dokonały inwazji na Irak. Prezydent George W. Bush twierdził, że jest ona konieczna, ponieważ Saddam ma broń masowego rażenia i utrzymuje kontakty z terrorystami z Al Kaidy, odpowiedzialnymi za zamachy na Nowy Jork i Waszyngton. W kwietniu 2003 r. Amerykanie zdobyli Bagdad.
Nie odnaleźli w Iraku broni masowej zagłady ani żadnych dowodów na kontakty Saddamowskiego reżimu z Al Kaidą. W wywiadzie dla telewizji ABC prezydent Bush żalił się później, że służby specjalne Stanów Zjednoczonych zawiodły w Iraku. Trzeba jednak podkreślić, że amerykański wywiad dostarczał takich informacji na temat rzekomego zagrożenia ze strony Iraku, jakich oczekiwał Biały Dom.
Dyktator ukrywał się aż do grudnia 2003 r., kiedy został schwytany przez żołnierzy piechoty morskiej USA w podziemnej kryjówce pod Tikritem.

Skazany na śmierć

przez iracki sąd za wymordowanie 148 szyitów, 30 grudnia 2006 r. zginął na szubienicy.
Przedtem Amerykanie więzili Saddama w celi na terenie międzynarodowego lotniska w Bagdadzie. Obalonego despotę nazwali „zatrzymanym wysokiej wartości nr 1” (High Value Detainee 1).
Saddama przesłuchiwał mówiący po arabsku agent FBI George Piro. Od 7 lutego do 1 maja 2004 r. przeprowadził 20 oficjalnych przesłuchań, oprócz tego do 28 czerwca 2004 r. odbył z Saddamem pięć „nieformalnych rozmów”. Piro opowiadał, że w trakcie przesłuchań sam siadał od strony drzwi, dyktator zaś musiał siedzieć plecami do ściany, tak aby patrząc na agenta odgradzającego go od wyjścia, uświadamiał sobie beznadziejność swojej sytuacji, nie stosowano jednak żadnych metod wymuszania zeznań.
Protokoły przesłuchań zostały ujawnione na żądanie National Security Archive (Archiwum Bezpieczeństwa Narodowego), które jest pozarządowym instytutem badawczym. Dyrektorzy Archiwum powołali się na ustawę o wolności informacji, a odtajnione protokoły, obejmujące około 100 stron, umieścili na swej stronie internetowej. W większości dokumentów FBI dokonało tylko niewielkich zaczernień, jedynie protokół ostatniego formalnego przesłuchania został utajniony. Prawdopodobnie ocenzurowane fragmenty zawierały wypowiedzi Saddama na temat skomplikowanych kontaktów Stanów Zjednoczonych z Irakiem, np. udziału CIA w zamachu stanu, który umożliwił Saddamowskiej partii Baas zdobycie władzy w Bagdadzie.
Saddam chwalił się osiągnięciami swych rządów. Za największe uznał zdobycze socjalne dla narodu irackiego, upaństwowienie zasobów ropy naftowej oraz wsparcie udzielone państwom arabskim w wojnie z Izraelem w 1973 r. Trzeba przyznać, że po upaństwowieniu przemysłu naftowego poziom życia w Iraku wzrósł, później jednak Saddam rozpoczął wojnę z Iranem, która wyniszczyła kraj, a w 1990 r. zdobył Kuwejt, co pociągnęło za sobą interwencję zbrojną USA i ich sojuszników i druzgoczącą klęskę armii dyktatora.
Husajn przyznał, że osobiście wydał rozkaz zaatakowania Izraela rakietami Scud podczas wojny o Kuwejt w 1991 r. Zrobił to, ponieważ uważał państwo żydowskie za sprawcę wszelkich problemów Iraku, a także wszystkich Arabów. Miał również nadzieję, że jeśli

Izrael dozna strat

i szkód, Stany Zjednoczone zaprzestaną wojny.
Dyktator zapewniał, że Irak zastosował się do rezolucji ONZ, która zakończyła wojnę o Kuwejt, i zniszczył całą broń biologiczną i chemiczną. Podkreślał, że po 1991 r. Irak nie miał już takiego oręża. – Na Allaha, gdybym dysponował taką bronią, użyłbym jej w wojnie ze Stanami Zjednoczonymi – przekonywał agenta FBI.
Saddam przyznał się tylko do jednego błędu – arsenał masowego rażenia zniszczyli sami Irakijczycy, nie dopuszczając do tego inspektorów ONZ. Rolę odegrały tu względy oszczędnościowe. Inspektorzy domagali się, aby państwo irackie pokryło wszelkie koszty ich działalności, na co Saddam nie był skłonny się zgodzić.
W latach 1998-2002 dyktator nie wpuszczał inspektorów ONZ do Iraku. Kiedy w listopadzie 2002 r. władze irackie pozwoliły wreszcie inspektorom podjąć prace, nie udzielały im dostatecznego wsparcia. Podczas przesłuchań Saddam przyznał, że sprawiał wrażenie, jakoby wciąż miał broń biologiczną i chemiczną. Miał nadzieję odstraszyć w ten sposób fanatycznych mułłów z Teheranu. Bardziej bowiem lękał się Iranu niż reakcji Stanów Zjednoczonych na wyrzucenie inspektorów ONZ. Przywódca z Bagdadu obawiał się, że Iran może zagarnąć zamieszkane przez szyitów południowe prowincje Iraku.
Husajn nie bez racji ocenił inne państwa regionu jako słabe i niezdolne do przeciwstawienia się Persom. Jego zdaniem, inspektorzy ONZ mogli wskazać Teheranowi wszelkie słabości Iraku. Agent Piro zapisał: „Husajn oświadczył, że zdolności Iranu do stworzenia broni (masowej zagłady) dramatycznie wzrosły, podczas gdy takie zdolności Iraku zostały wyeliminowane poprzez sankcje nałożone przez ONZ. Efekty tego będą widoczne w przyszłości, gdy potencjał militarny Iranu stanie się zagrożeniem dla Iraku i całego regionu”. Z pewnością Saddam się nie pomylił.
Dyktator przyznał, że w marcu 2003 r.

nie docenił determinacji

Stanów Zjednoczonych. Spodziewał się, że Amerykanie dokonają tylko ataku na ograniczoną skalę i nie zdobędą całego Iraku. Powiedział, że nie było go w dzielnicy Bagdadu Dora, na którą 19 marca 2003 r. lotnictwo USA dokonało nalotu. Celem tego ataku było zabicie dyktatora. Saddam poinformował, że trwał w stolicy niemal do momentu zdobycia jej przez oddziały Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników (do 10 lub 11 kwietnia 2003 r.). Wtedy odbył ostatnią naradę z dygnitarzami reżimu, którym powiedział:
– Będziemy walczyć z ukrycia. Potem rozpuścił stopniowo ochroniarzy ze słowami, że spełnili już swój obowiązek. Zbyt liczna ochrona mogła ponadto zwrócić uwagę wrogów. Saddam opowiedział, że zaszył się na terenie tego samego gospodarstwa pod Tikritem, w którym ukrywał się już po nieudanym zamachu stanu przeciwko rządowi gen. Kasema w 1959 r.
Podczas przesłuchań Husajn nie chciał mówić o użyciu broni chemicznej w wojnie z Iranem i przeciwko Kurdom. Zaznaczył, że „z powodu szczegółów technicznych” nie pozwoli się zepchnąć pod ścianę.
Dyktator wyśmiał twierdzenia, jakoby miał sobowtórów, aby uniknąć śmierci z rąk zabójców. – To magiczny film, a nie rzeczywistość – powiedział. Chwalił się natomiast swą ostrożnością. Znał technologiczne możliwości Stanów Zjednoczonych, dlatego od marca 1990 r. tylko dwa razy korzystał z telefonu. Porozumiewał się przez kurierów albo przyjmował podwładnych osobiście. Odrzucił oskarżenia, że pławił się w luksusie. Pałace prezydenckie były przecież własnością narodu irackiego, a on sam nie mieszkał w tych rezydencjach, lecz w zwykłych domach, przyzwyczajony od czasów wczesnej młodości do skromnego życia.
Saddam podkreślał, że nie miał żadnych związków z Al Kaidą i nigdy nie spotkał się z Osamą bin Ladenem. Tego ostatniego nazwał fanatykiem i stwierdził, że on sam ma odmienną wizję świata niż Osama. – Wierzę w Boga, ale uważam, że religia i rząd powinny być rozdzielone – wywodził.
Przekonywał też, że potępiał zamachy z 11 września 2001 r., czemu dał wyraz w licznych komentarzach zamieszczonych w prasie. Nie bez słuszności wyraził opinię, że Waszyngton wykorzystał zamachy jako pretekst do ataku na Irak. Stwierdził: – Prezydent Bush stracił prawdziwe przyczyny 11 września 2001 r. z pola widzenia.
Agent George Piro polemizował, zwracając uwagę, że Al Kaida i Irak miały wspólnych wrogów, Arabię Saudyjską i Stany Zjednoczone, dlatego istniała podstawa do współpracy między nimi. Saddam zdecydowanie zaprzeczył – powiedział, że nieprzyjacielem Iraku nie były USA, lecz tylko amerykańscy politycy. Gdyby rzeczywiście był wrogiem Stanów Zjednoczonych, mógłby zawrzeć sojusz z Koreą Północną i z Chinami. Ale on pragnął nawet podpisać z Ameryką układ o bezpieczeństwie. Niestety, Stany Zjednoczone nie słuchały głosów z Iraku – żalił się uwięziony despota.
Saddam nie powstrzymał się od wygłoszenia komentarza na temat poglądów amerykańskich wojskowych, okupujących jego kraj: – Gdyby zapytano amerykańskiego żołnierza, który przybył do Iraku, aby odszukać broń masowej zagłady, ale jej nie znalazł, i który przybył, aby usunąć przywódców dyktatury Husajna, z których wszyscy są teraz w więzieniu, ale zastąpili ich inni dyktatorzy, gdyby zapytać takiego żołnierza, czy chce tu zostać, czy odejść, odpowiedziałby, że chce odejść.
Podczas przesłuchań Saddam Husajn nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Był pewien, że przejdzie do historii jako człowiek sprawiedliwy. Do grobu dyktatora wciąż odbywają się zbiorowe pielgrzymki. Ich urządzania zakazały w ubiegłym tygodniu proamerykańskie władze w Bagdadzie.

Wydanie: 28/2009

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy