Rada to nie etat

Rada to nie etat

Sąd nie uznał żądań płacowych członków Rady Polityki Pieniężnej

Na ogłoszenie wyroku w swojej sprawie nie zjawił się w warszawskim sądzie pracy żaden z sześciu członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy wytoczyli proces Leszkowi Balcerowiczowi, prezesowi NBP. Zapewne domyślili się, że sąd nie przyzna im owych 300 tys. zł na głowę, o które się procesowali. I rzeczywiście sąd uznał, że NBP nie jest pracodawcą członków RPP, tak jak Sejm i Senat nie są miejscem zatrudnienia posłów i senatorów. A zatem Wiesława Ziółkowska, Cezary Józefiak, Jerzy Pruski, Bogusław Grabowski, Dariusz Rosati i Grzegorz Wójtowicz nie mają prawa do premii ani trzynastek, które przysługują wiceprezesom. Muszą zadowolić się miesięcznym wynagrodzeniem w kwocie 25 tys. zł z okładem.
Przypomnijmy: w czerwcu 2000 r. członkowie RPP dowiedzieli się, iż wiceprezesi NBP dostają łącznie po ok. 35 tys. zł miesięcznie, a oni o 10 tys. zł mniej. Uznali to za naruszenie przepisów prawa, bowiem ustawa o NBP przyznaje im wynagrodzenia w wysokości płac wiceprezesów. Sprawiedliwości postanowili dochodzić na drodze sądowej. I tak od czerwca ub.r., kiedy odbyła się pierwsza rozprawa w sądzie, do końca stycznia br., kiedy zapadł wyrok, byliśmy świadkami żenujących zabiegów, do których uciekali się ludzie z elity finansowo-społecznej, byleby tylko podwyższyć swoje apanaże.
Wysoki sąd musiał znaleźć odpowiedź na pytanie, czy członkowie RPP są pracownikami banku, bowiem pieniądze, o które chodziło, należały się tylko pracownikom etatowym. Powodowie „zapomnieli”, iż przed czterema laty sami udowodnili – podpierając się opinią wysokich autorytetów – że nie są pracownikami, tylko „rodzajem rady nadzorczej”. Teraz w obliczu straty sporych pieniędzy postanowili wrócić na etatowe łono NBP.
Na grudniowym posiedzeniu sądu adwokaci powodów oświadczyli, że mają nowy dowód na status pracowniczy swoich klientów, a mianowicie nowe regulaminy pracy w NBP, które w listopadzie ub.r. wręczyła im sekretarka oddelegowana do pracy w RPP. Wszyscy członkowie rady ochoczo podpisali oświadczenia, że zapoznali się z ich treścią. Wynika z tego, że jeżeli obowiązuje ich regulamin, to są pracownikami! Pełnomocnik banku powiedział, że stało się tak na skutek nieporozumienia. Adwokaci powodów wnieśli jednak o przesłuchanie sekretarki, która dostarczyła powodom nowe regulaminy – w tym celu rozprawę przełożono do stycznia.
Sekretarka zeznała, że członkowie RPP wpadają do pracy, kiedy chcą. I na tak długo, jak chcą. Dwie specjalnie oddelegowane sekretarki dyżurują na zmianę od rana do wieczora, bo nie wiadomo, kiedy kto przyjdzie. O tym, czy są w pracy, czy na urlopie, wiedziały tylko sekretarki – dzięki temu, że poprosiły członków RPP o takie informacje, by wiedzieć, co mówić ewentualnym interesantom. Prezesów ani innych osób z kierownictwa NBP o urlopach członków rady nawet nie informowano.
Natomiast regulaminy, które sekretarka rozdała członkom RPP, dała jej urzędniczka z działu kadr. Nie wie dlaczego. Nie padło oczywiście pytanie, czy inicjatywa wyszła od urzędniczki, czy też była inspirowana prośbą zainteresowanych. Pełnomocnik NBP o przesłuchanie kolejnej urzędniczki nie wnosił, ograniczył się do złożenia pisemnych oświadczeń wszystkich jej przełożonych, którzy zapewnili, iż takiego polecenia nie wydawali.
Można było przypuszczać, że na tej rozprawie sąd ogłosi werdykt, ale adwokaci pozwanych znowu wnieśli o jeszcze trochę czasu na przestudiowanie oświadczeń. Wyznaczono nowy termin ogłoszenia wyroku: 24 stycznia.
W dniu ogłoszenia wyroku już pół godziny przed zaplanowanym terminem korytarz obok sali rozpraw zapełnili przedstawiciele mediów. Sąd pracy oddalił roszczenia sześciu członków NBP. Bank zaoszczędził kilka milionów złotych.
Czy członkowie RPP nadal będą walczyć o pieniądze? Nie udało mi się porozumieć z żadnym z nich. Podobno Wiesława Ziółkowska oświadczyła, iż nie zamierza komentować decyzji niezawisłego sądu. Nie znalazłem jednak tej wypowiedzi w żadnej gazecie. Mecenas Rafał Kasperski reprezentujący w sądzie członków RPP nie wie jeszcze, czy jego podopieczni będą się odwoływać od decyzji sądu okręgowego. Czekają teraz na pisemne uzasadnienie wyroku.
Dyrektor Departamentu Prawnego NBP, Andrzej Jakubiak, powiedział: – Cała sprawa była niepotrzebna zarówno dla nas, jak i członków RPP. Nie o taki rozgłos nam chodzi. A sprawę i tak trzeba będzie rozwiązać ostatecznie. Za niespełna rok zmieni się skład RPP i jej nowi członkowie powinni od początku wiedzieć, na czym stoją. Sąd stwierdził, że o zmianie statusu członków Rady Polityki Pieniężnej musi zdecydować ustawodawca. Sejm ma dość czasu na ostateczne rozstrzygnięcie sprawy.

Wydanie: 6/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy