Radek i gry Witolda

Radek i gry Witolda

Nastała moda na przypominanie fragmentów książki Radosława Sikorskiego „Polska może być lepsza”, zwłaszcza tych, w których autor zdradza różnorakie tajemnice. Na przykład tę, że Władimir Putin proponował Donaldowi Tuskowi… Lwów. Później taką propozycję podziału Ukrainy składał publicznie Władimir Żyrinowski. W Polsce została ona zlekceważona i zbyta milczeniem. Czy można więc zakładać, że Żyrinowski służy Kremlowi do tego, by głośno mówić to, co władza w Rosji myśli, ale z wielu względów woli na ten temat zachować milczenie? Różnie można spekulować.

My też chcemy być modni, więc przypominamy jeden fragment książki Sikorskiego, tym razem dotyczący personaliów, a konkretnie byłego szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego.

Otóż był taki okres, że Waszczykowski był urzędnikiem MSZ, a potem, już za koalicji PO-PSL, został wiceministrem (u boku Sikorskiego), by następnie z hukiem z rządu wylecieć. I właśnie o tym przypomina ten fragment.

Pisze Sikorski: „Późną wiosną 2008 r., zanim jeszcze uzyskaliśmy zapewnienie, że patrioty będą stacjonować w Polsce, do Waszyngtonu udał się odpowiedzialny za sprawy bezpieczeństwa wiceminister Witold Waszczykowski. To on – jeszcze w rządzie PiS – odpowiadał za negocjacje w sprawie tarczy. Waszczykowski był kiedyś zastępcą ambasadora przy NATO i znał techniczne aspekty projektu i negocjacji. Podczas kampanii wyborczej w 2007 r., jakby przeczuwając porażkę Prawa i Sprawiedliwości, wpadał do mnie do domu i zdawał relacje z rozmów politycznych w Pałacu Prezydenckim i w PiS. Uznałem więc, że politycznie też już jest raczej nasz. Donald Tusk był bardzo sceptyczny, ale wyjednałem pozostawienie Waszczykowskiego na stanowisku. Chciałem amerykańskim sojusznikom dać sygnał ciągłości naszej polityki.

Wiceminister Waszczykowski pojechał do Waszyngtonu z pisemną, zatwierdzoną przeze mnie instrukcją negocjacyjną, w której garnizon z patriotami był warunkiem niezbędnym zawarcia porozumienia. I nagle dowiedzieliśmy się z czeskiej agencji informacyjnej, że umowa została parafowana bez niezbędnego elementu – czyli bazy patriotów. A minister z asystentką zapadli się pod ziemię. Zupełny brak kontaktu. Wyglądało to tak, jakby minister we współpracy z Amerykanami, ale bez zgody swojego rządu, próbował postawić Polskę przed faktem dokonanym”.

Chwilę potem z powodu niesubordynacji Waszczykowski z rządu PO wyleciał. Na tyle spektakularnie, że zaproszono go do PiS.

Ale relacja Sikorskiego jest dla niego kompromitująca. Bo Sikorski informuje pisowców, że Waszczykowski donosił mu o tym, co Lech Kaczyński i rząd Jarosława Kaczyńskiego przemyśliwują. Robił więc za agenta PO w PiS. A potem na dokładkę Sikorski puszcza do widowni oko, że Waszczykowski zapadł się w USA pod ziemię razem z asystentką. Sugestia jest jednoznaczna.

Krótki fragment. Sporo mówi o Waszczykowskim, ale niewiele mniej o samym Sikorskim.

Wydanie: 4/2019

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy