Ratunek dla ochrony zdrowia? Szczepienia

Ratunek dla ochrony zdrowia? Szczepienia

 

Ministerstwo Zdrowia poinformowało 8 kwietnia, że dla pacjentów chorych na COVID-19 wymagających hospitalizacji przygotowano 44 878 łóżek. Obecnie zajętych jest 78%. Podobnie sprawa wygląda z respiratorami. Pracują 3362 urządzenia z 4293. Wolny jest więc niecały tysiąc.

Ze względu na ogromne obciążenie, część szpitali musi relokować pacjentów i to do placówek w innych województwach. Dzieje się tak już w woj. śląskim. Sytuacja jest trudna również na Dolnym Śląsku. We wtorek wolne były tam 52 respiratory i 509 łóżek. Najtrudniejszą sytuację respiratorową odnotowano w Małopolsce – 13 wolnych aparatów.

Brakuje lekarzy, dlatego sporo z nich pracuje w kilku miejscach. Na antenie RMF FM dr Agnieszka Szarkowska, specjalistka chorób zakaźnych z MSWiA opowiadała o swoim 60-godzinnym dyżurze, który pełniła kolejno w trzech placówkach. Według lekarki niektórzy pracują jeszcze więcej. – Jest epidemia, jest wojna, nikt nie mówi o tym, żeby mieć wolne weekendy, jeździć na urlopy i odpoczywać – mówiła dr Szarkowska na antenie RMF FM.

Wirus zaczął atakować osoby najmłodsze. 7 kwietnia szpital im. Władysława Biegańskiego w Grudziądzu poinformował o śmierci 15-latka, który przez 3 tygodnie walczył o życie pod respiratorem. Potwierdzono, że miał choroby współistniejące. Nie zmienia to jednak faktu, że to najmłodszy pacjent jaki zmarł na COVID-19 w Polsce.

Przy obecnym tempie szczepień zachorowania wśród młodszych roczników nie wróżą dobrze. Od 27 grudnia 2020 r. pierwszą dawką zaszczepionych zostało niecałe 5 mln Polek i Polaków. Drugą dawkę, dzięki której szczepionka jest skuteczna, dostała połowa z nich. Według słów premiera Morawieckiego podczas konferencji 8 kwietnia: „Nie ma jeszcze takiej sytuacji, że może zaszczepić się każdy, kto chce”. Są też problemy z dostawami preparatów. Na tej samej konferencji Michał Dworczyk, szef KPRM, potwierdził, że AstraZeneca zmniejszy dostawy swoich preparatów.

Według rządzących problemem są dostawy preparatów, w oczekiwaniu na nie zapowiadają tworzenie kolejnych punktów szczepień, w tym punktów drive-thru. – To, co jest kluczowe, to przygotowanie całego systemu w taki sposób, że jak już dotrą szczepionki, będziemy mogli we wszystkich punktach szczepić – usłyszeliśmy.

Wirusolog prof. Włodzimierz Gut w rozmowie z portalem Interia twierdzi, że liczba zgonów może wskazywać na niedoszacowanie dziennej liczby zakażeń. Zdaniem profesora realna poprawa będzie zauważalna, gdy w Polsce zostanie zaszczepionych nie mniej niż 15 mln osób. Wirusolog dodał, że po roku wszystko pozostaje w rękach społeczeństwa. „Gdy tylko dochodzi do jakiegoś luzowania, wiele osób myśli, że to koniec. I wówczas znów mamy wzrosty i wpadamy w błędne koło. Mogą nas z niego wyciągnąć szczepienia”.

 

fot. Mufid Majnun/Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy