Referendum bez barier

Referendum bez barier

Samorządy lokalne, harcerze i wolontariusze pomogą niepełnosprawnym w dotarciu do lokali wyborczych

Prosta dla większości droga do lokalu wyborczego dla osoby na wózku inwalidzkim okazuje się prawdziwym torem przeszkód. Taki obraz pokazuje spot reklamowy przygotowany na zlecenie Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji. Mimo problemów z dotarciem do lokalu wyborczego niepełnosprawni chcą decydować o swojej przyszłości. Jak podkreślają, te „przeszkody” to dobry powód, aby pójść i oddać swój głos w referendum unijnym.
Prawo wyborcze to nie tylko zapis prawny, ale także obowiązek uruchomienia takich instrumentów, które umożliwią niepełnosprawnym udział w głosowaniu. Nie jest tajemnicą, że do pokonania większości barier, z jakimi spotykają się niepełnosprawni w drodze i w lokalu wyborczym, potrzeba w głównie dobrej woli, wyobraźni, a także zaangażowania osób przygotowujących głosowanie. Część ułatwień wymaga jednak zmian prawa. A to nie jest wcale proste.

Na barkach samorządów

Umożliwienie osobom niepełnosprawnym wzięcia udziału w referendum unijnym należy do zadań administracji lokalnej. W każdej gminie powinien być co najmniej jeden lokal komisji obwodowej dostosowany do potrzeb niepełnosprawnych. W większych miejscowościach na każde 15 tys. mieszkańców ma przypadać jeden taki punkt. Informacje o tym, które miejsca do głosowania są przystosowane, uzyskamy w urzędach gminy.
Zdaniem Piotra Pawłowskiego, prezesa Zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, nie udało się wykorzystać okazji referendum unijnego i dostosować polskich uwarunkowań do norm europejskich. – W Polsce mówiąc o osobach niepełnosprawnych, myśli się często tylko o niepełnosprawności ruchowej. Tymczasem kiedy mówimy o udziale w referendum, niepełnosprawnym jest każdy człowiek, któremu stan zdrowia nie pozwala na opuszczenie swoich czterech ścian i który może mieć kłopoty w momencie oddawania głosu. Na dobrą sprawę poza działaniami na szczeblu lokalnym, gdzie ma być zapewniony transport, niewiele się zmieniło. Potrzebne są nowe uregulowania prawne. Np. na Litwie wprowadzono tryb korespondencyjny, a na Węgrzech dwie osoby z komisji wyborczej przychodzą do mieszkania osoby niepełnosprawnej. Mamy skąd czerpać dobre wzorce – tłumaczy Pawłowski.

Harcerska przysługa

Transport, jaki władze lokalne mają zapewnić niepełnosprawnym, jest bezpłatny. Swoją pomoc zadeklarowało mnóstwo wolontariuszy oraz harcerze. W tej sprawie naczelnik ZHP, Wiesław Maślanka, wydał rozkaz specjalny.
W Krakowie do dyspozycji niepełnosprawnych przewidziano kilkanaście pojazdów. – Sytuacja jest wyjątkowa, a powaga sprawy wymaga od wszystkich Polaków udziału w referendum – mówi Bogdan Dąsal, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. osób niepełnosprawnych. – Sam jeżdżę na wózku. Często spotykam się z innymi niepełnosprawnymi i słyszę: „Może zagłosuję, ale jest z tym kłopot”. To mnie zaniepokoiło. Trzeba było zrobić wszystko, aby każdemu umożliwić udział w referendum. Tuż przed referendum zostaną podane numery telefonów i adresy punktów w mieście, gdzie będą czekać harcerze i środki lokomocji.
O niepełnosprawnych pomyślano także na wsi. – Nie jest to dla nas nowa sytuacja – mówi Jacek Mularz, zastępca wójta w gminie Wielka Nieszawka w woj. kujawsko-pomorskim. Dla potrzeb osób niepełnosprawnych przygotowaliśmy specjalny autobus. Do dyspozycji jest także gminny samochód osobowy. Jeśli ktoś zadzwoni, pojedziemy po niego.

Rozwiązanie na przyszłość

Niestety, nie udało się uregulować kwestii dotyczącej osób, którym stan zdrowia nie pozwala opuszczać domu. Pozbawiono ich w ten sposób możliwości udziału w referendum.
– W tej sprawie sytuacja jest patowa – mówi Adam Gwiazdowicz, dyrektor Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych.
– Podczas prac nad ustawą o referendach ogólnokrajowych wykreślony został fragment pozwalający osobom niepełnosprawnym na głosowanie za pośrednictwem pełnomocnika. Niestety, komisja senacka na podstawie opinii Państwowej Komisji Wyborczej odrzuciła także nasz projekt zakładający stworzenie ruchomego zespołu, który byłby częścią obwodowej komisji wyborczej. Wówczas jej członkowie mogliby odwiedzić osobę niepełnosprawną w domu. Nie doszliśmy w tym zakresie do porozumienia. Nie oznacza to jednak, że sprawa upadła. Mimo iż nie udało się przed referendum unijnym, będziemy chcieli wspólnie z PKW wypracować nowe rozwiązanie. Chcemy zaproponować tryb korespondencyjny – dodaje Gwiazdowicz.
Podkreśla też, że cały czas będą apelować do niepełnosprawnych o udział w referendum.
Zdaniem Piotra Pawłowskiego, w kampanii prounijnej niemal zupełnie pominięto niepełnosprawnych, a tym samym 4 mln potencjalnych wyborców. – Nie mówiło się, co te osoby mogą zyskać po wejściu Polski do UE. Dopiero rzutem na taśmę udało nam się dzięki pomocy agencji Leo Burnett stworzyć spot radiowo-telewizyjny. Ja pójdę i zagłosuję na „tak”. Nie chcę wypowiadać się w imieniu całej społeczności niepełnosprawnych, ale na pewno możemy więcej zyskać, niż stracić.


Gdzie po pomoc
Jeśli samorząd lokalny nie umożliwi ci dojazdu do obwodowej komisji wyborczej, możesz zaalarmować i zwrócić się o pomoc do:
1. wojewódzkiego pełnomocnika ds. referendum
2. pełnomocnika wojewody ds. osób niepełnosprawnych
3. dowolnej organizacji zajmującej się niepełnosprawnymi
4. powiatowego centrum pomocy rodzinie – są komórki ds. osób niepełnosprawnych
Po referendum możesz złożyć skargę na administrację lokalną do najbliższej obwodowej lub okręgowej komisji wyborczej.


Gdzie po informacje
Więcej informacji na temat swoich praw możesz znaleźć na stronach internetowych:
– www.niepelnosprawni.info
– www.pkw.gov.pl
oraz w Centrum Informacyjnym dla Osób Niepełnosprawnych, tel.: 831-50-17.

Pamiętaj
Podczas głosowania osobie niepełnosprawnej, na jej własną prośbę, może pomagać inna osoba.

 

Wydanie: 23/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Tomasz Sygut

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy