Robot zamiast skalpela

Robot zamiast skalpela

Dzięki zastosowaniu nowoczesnej techniki pacjent po operacji serca szybciej wróci do zdrowia

– Wprowadzanie robotów na salę operacyjną, to pierwszy krok ku nieśmiertelności – powiedział prof. Zbigniew Religa, otwierając sympozjum poświęcone robotyzacji w kardiochirurgii, zorganizowane przez Fundację Rozwoju Kardiochirurgii w Zabrzu.
Podczas sympozjum mogliśmy zobaczyć operację na otwartym sercu zarejestrowaną techniką wideo. Przez niewielkie, maksymalnie pięciocentymetrowe nacięcie wprowadzane są narzędzia do odsłaniania i nacinania tkanki. W momencie otwierania chorej komory serca ekran zalewa fala krwi. Po chwili rurka odsysająca przywraca widok mięśnia sercowego, którego akcja zostaje zatrzymana. Trwa żmudne usuwanie części chorej zastawki i wprowadzanie sztucznej. W końcowym stadium chirurg pomaga sobie palcem.
– Wiązanie nici szybciej przebiega przy użyciu palca niż mechanicznie – mówi prelegent dr Wojciech Korlacki z Akademickiego Centrum Chirurgii Małoinwazyjnej w Katowicach – To delikatne zajęcie i zerwanie jednej nici grozi przykrymi konsekwencjami.

Pacjent na stole, lekarz w fotelu

Chirurdzy XXI w. coraz częściej będą zasiadać w fotelach i operować, nie widząc pacjenta, a jedynie fragment operowanego ciała. Tak jak w przypadku pierwszych operacji transatlantyckich przeprowadzonych z klinik w Nowym Jorku na pacjentach w Strasburgu i Berlinie. Były to stosunkowo proste zabiegi – usunięcie pęcherzyka żółciowego i operacja prostaty. Największy problem techniczny stanowiło maksymalne skrócenie czasu transmisji – chodziło o to, aby ruch wykonywany przez chirurga w Nowym Jorku był od razu przekazany do sali operacyjnej w Europie. Obydwa zabiegi zakończyły się pełnym sukcesem, a pacjenci po 48 godzinach wrócili do domu.
W tym roku przez trzy miesiące katowicka klinika prowadzona przez prof. Andrzeja Bochenka miała możliwość testowania wielofunkcyjnego robota Zeus do operacji kardiochirurgicznej. Przeprowadzono 10 operacji. Zachęceni sukcesem polscy inżynierowie i lekarze mogą dzięki zdobytemu doświadczeniu udoskonalić projekt polskiego robota, RobIn Hearta, nad którym pracują od dwóch lat.
Na sympozjum zaprezentowano prototyp ramienia robota wykonanego na Politechnice Łódzkiej oraz kamerę endowizyjną umieszczoną w sferycznym modelu ramienia. Jedno z ramion jest sterowane komputerem, a drugie dżojstikiem lub głosem. Opracowano układy sterowania robotem wygodne zarówno dla chirurgów starszego pokolenia, jak i młodych, dla których posługiwanie się dżojstkiem i myszką to bułka z masłem. Nowością w skali światowej jest zaprojektowanie wyposażenia robota w specjalne półautomatyczne narzędzia do wykonywania operacji małoinwazyjnego wszczepienia komór wspomagania serca.
– Możemy śmiało powiedzieć, że polska myśl techniczna dogoniła amerykańską – stwierdził prof. Andrzej Bochenek. – Niestety, ciągle brakuje funduszów i odpowiedniego nastawienia państwa. Nie może być tak, żeby każdy postęp odbywał się w Polsce wyłącznie dzięki zabieganiu o sponsorów i pieniądze. Państwo powinno być odpowiedzialne za takie badania, inaczej zawsze będziemy gonić świat, podczas gdy to właśnie świat może kupować od nas nowoczesną technikę.

Rewolucja na sali operacyjnej

Dla chirurgów najtrudniejsza jest zmiana sposobu operowania. Tradycyjnie otwiera się ciało pacjenta i ocenia stan choroby. Przy użyciu nowoczesnej techniki patrzy się nie na tzw. pole operacyjne (czyli operowany fragment ciała), tylko w ekran monitora.
– Jedynie chirurg z bardzo dużym doświadczeniem może zdecydować się na operowanie przy użyciu robota – twierdzi prof. Stanisław Woś, który przeprowadził pierwszą w Polsce małoinwazyjną operację kardiochirurgiczną. – Lekarz, który wyszedł z naszego środowiska i obecnie pracuje w Niemczech, Romek Cichoń, przeprowadzał kiedyś pokazową operację dla chirurgów z całej Europy w Turynie. Operacja trwała pięć godzin i był zmuszony do łączenia techniki nowoczesnej z tradycyjną. Po prostu robot nie był przygotowany do skomplikowanego zakładania zacisków. Tylko duże doświadczenie pozwoliło na pomyślne przeprowadzenie operacji.
Lekarze widzą wciąż wiele wad w nowoczesnych robotach. Należą do nich niedoskonały obraz bez głębi i trójwymiarowości oraz brak odpowiednich narzędzi. W tej dziedzinie jest jeszcze wiele do zrobienia – podkreślali obecni na sympozjum lekarze.
Niewątpliwie na salach operacyjnych całego świata rozpoczęła się rewolucja techniczna. Zabiegi, które kiedyś trwały godzinami i niejednokrotnie pozostawiały pacjenta w ciężkim stanie oraz wymagały długiego okresu rekonwalescencji, zaczynają odchodzić w przeszłość. Nowoczesna technika sprawi, że będą mniej obciążające dla organizmu, zmniejszy rany pooperacyjne i pozwoli na lepsze diagnozowanie oraz docieranie do obszarów ciała, do których jeszcze nie ma dostępu.
– Osobiście wolę tradycyjną chirurgię, pełny kontakt pacjenta i lekarza – podsumowuje prof. Zbigniew Religa. – To jest bardzie romantyczne i głębsze, taka bezpośrednia walka o życie. Ale postęp jest nieunikniony. Można przyjąć, że niebawem studenci będą musieli mieć bardziej techniczne umysły, a tradycyjna nauka pójdzie do lamusa. Dobrze by było, gdyby polska myśl techniczna miała taką szansę jak w innych krajach, nie była ograniczana przez płytkie problemy finansowe, bo dzięki naszym naukowcom, inżynierom i lekarzom możemy stać się potęgą. Mamy ku temu pełne predyspozycje.


Ezop i jego bracia
Obecnie na salach operacyjnych wykorzystywane są cztery rodzaje robotów. Ezop jest pierwszym robotem, który spełnia rolę asystenta chirurga. Jest sterowany głosem. Do 2000 r. przy jego użyciu przeprowadzono 100 tys. operacji na całym świecie. Jest obecny na salach operacyjnych w 32 krajach. Zeus i jego brat, Da Vinci, to roboty mające zastąpić ręce chirurga. Takie urządzenia są ciągle niedoskonałe. Przykładowo końcówka robota może wykonać sześć ruchów, podczas gdy ręka człowieka – osiem. Hermes natomiast to zintegrowany system stosowany na sali operacyjnej, sterowany głosem lekarza, a Sokrates służy do operacji transatlantyckich.

 

Wydanie: 25/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy