Rok Wielkiej Szopy

Rok Wielkiej Szopy

Nie będzie tym razem szopki noworocznej w telewizji. Marcin Wolski, notoryczny autor tego formatu w ostatnich latach, powiedział, że nie miał pomysłu, a poza tym należy mu się chwila oddechu po tym, co zrobił w ostatniej szopce.

Oświadczenie bodaj najpłodniejszego twórcy w Polsce, na dodatek gejzeru projektów tryskającego całą dobę, na milę pachnie blefem.

Nie może Marcin Wolski nie mieć pomysłu na szopkę w roku tak urodzajnym jak mijający 2019, gęstym od wydarzeń zatartych w odbiorze, kiedy długo trzeba się zastanawiać, czy to już szopka, czy jeszcze rzeczywistość, czy Wolski sprokurował je sam, gromadząc przedmiotową literaturę, czy jego polityczni kumple pomagają mu, jak mogą, żeby ich ulubieniec miał z czego wybierać. Słowem, nie może poeta skarżyć się na brak pomysłu w roku chyba największej szopy w ostatnim 30-leciu.

Owszem, mógłby powiedzieć pas, a wtedy zarząd telewizji powinien ogłosić konkurs na scenariusz stosownego widowiska. Jest jeszcze w kraju paru autorów nie tylko młodszych od pana Marcina, ale – zaryzykuję – także zdolniejszych i niesteranych latami służby na dworze. A w ogóle spodziewać by się należało, że publiczny nadawca nie będzie czekać, aż Wolski się zmęczy – że nigdy nie zaprzestanie poszukiwania nowych talentów i udzielania im pomocy w dostępie do anteny. Można bezwstydnie się przechwalać, że się nie czyta Olgi Tokarczuk, ale Ustawę o radiofonii i telewizji trzeba wreszcie przeczytać, droga załogo partyjnego bunkra, zanim was lud z telewizji nie wykurzy. To nie jest przywilej partyjnych pomazańców, czekać z otwartymi ramionami na kogoś, kto przyjdzie z miasta z własnym pomysłem, ale ustawowy obowiązek, żeby być w środowiskach twórczych i wobec nich występować z własnymi pomysłami programu, a przy okazji proponować, organizować i łowić.

Jak tu uwierzyć Wolskiemu, że chce odsapnąć, skoro już na początku roku wpadł mu w ręce gotowy materiał do postawienia na nogi całej trzódki w szopce. Myślę o konferencji prasowej (?) Episkopatu, kiedy w Polsce zrobiło się gorąco po filmie braci Sekielskich odsłaniającym dramatyczne oblicza pedofilii w Kościele katolickim.

Ta konferencja to, mówiąc telewizyjnym żargonem, gotowiec. Niewiele trzeba się napracować, aby rzecz przysposobić antenowo. Przeciwnie, należałoby raczej bardzo uważać, żeby nie odebrać śmieszności powadze miejsca i zatroskaniu na twarzach dramatis personae. Scenografia i kostiumy powinny pozostać bez zmian.

Spróbujmy jeszcze pomóc Wolskiemu, żeby odzyskał wiarę w swoje siły i przedwcześnie nie porzucał szopki. Pozostało kilka dni do namysłu, a ten autor nie takie rzeczy robił na pstryk. Bo może chodzi tylko o pamięć, która go opuściła?!

Warto więc przypomnieć, że w tym roku Polka dostała najważniejszą nagrodę literacką na świecie. To najwyższe wyróżnienie ujawniło żenujący poziom czytelnictwa w ciasnych kręgach rządowych. Minister Dworczyk mówi, że od czterech lat nie czyta niczego poza dokumentami. I odchodzi jakby nigdy nic, chociaż każdy inteligent oczekiwałby od niego w takim momencie, że zacznie płonąć ze wstydu i zostawi przed kamerą kupkę popiołu. Premier Sasin wyznał, że się przestraszył, kiedy się zorientował, że może istnieć coś tak grubego jak „Księgi Jakubowe”. Szopka miała szansę ustalić limit grubości książeczek dla obecnego składu Rady Ministrów.

Kilka tygodni temu premier i jego minister spraw wewnętrznych, stojąc po przeciwnych stronach ekranu telewizora, poinformowali nadzwyczaj zgodnie o największym „sukcesie wykrywczym” Polski w ostatnich latach, a kto wie, czy nie od początku świata. Mianowicie capnęli przemytników kokainy. Towaru było tak dużo, że śmiało można by liczyć na podratowanie zrównoważonego budżetu, który traci równowagę. Może narkotyki nie pasują do szopki?!

Niestety, poza tym wielkim sukcesem wykrywczym dominowały w Polsce w tym roku sukcesy zakrywcze w rodzaju GetBack czy NIK. Nie sądzę, by satyryk był wobec nich bezradny, zwłaszcza wobec wielce inspirującego projektu wybudowania dwóch wysokich wież na warszawskiej Woli przez prezesa z Żoliborza.

Z pewnością było tak, że Wolski poczuł się wypalony, kiedy Kurski po przeczytaniu tegorocznego scenariusza posłał go na drzewo.

Fot. Memy.tv

Wydanie: 51/2019

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy