Głos za inspektami na Wiejskiej

Głos za inspektami na Wiejskiej

Od razu na początku uprzedzam, że dodałem PLUS do nazwy tego mojego kąta w PRZEGLĄDZIE. Pewnie nic wielkiego by się nie stało, gdybym się nie przyznał, ale trzeba znać panią redaktor Joannę Wielgat, żeby wiedzieć, że tutaj samowolka nie przechodzi. Już słyszę ten głos: A po co to panu, taka niby dobra zmiana?

Odpowiadam, zanim zostanę zapytany. Plus jest wynalazkiem bezpartyjnym i stał się własnością naszej cywilizacji na długo przed plagami, które dopadły dzisiejszą Polskę. Mój pierwszy w życiu felieton miał tytuł „Plus dzwonki tramwajów”. Drukował go „Tygodnik Kulturalny” w roku 1964, kiedy w kinach wyświetlano historię o dwóch żarłocznych, leniwych i okrutnych bliźniakach, zatytułowaną „O dwóch takich, co ukradli księżyc”.

Nie pożyczam więc plusa od nikogo, bo on jest tak samo moją własnością, jak własnością wszystkich Polaków są Wawel, Białystok albo Kęty. Dodaję go do tytułu rubryki dla zaznaczenia od dzisiaj pewnej zmiany, a nie po to, aby pod coś się podszyć albo ironizować na temat środków, którymi PiS przekupuje elektorat. Plus znaczy tyle, że teraz będzie w tym miejscu więcej o samym życiu niż o sposobie objaśniania rzeczywistości przez telewizję.

Starałem się do tej pory, tak jak obiecałem Prezesowi (mam swojego!), pisać tutaj o mediach publicznych. Ale dłużej przecież się nie da. Telewizja Polska i Polskie Radio, powołane na początku lat 90. do służby cywilnej, zostały w ciągu ostatnich trzech lat ideologicznie skoszarowane i zajmują się wyłącznie rozsiewaniem partyjnej propagandy PiS. Dziennikarstwo, które w warunkach demokracji kontroluje władzę, zamieniono na robotę polityczną w bezwzględnym interesie tej władzy. Redaktorzy nie są już dziennikarzami. Wykonują pracę funkcjonariuszy czerezwyczajki, partyjnego specoddziału, który demaskuje i ściga wrogów ludu, czyli politycznych przeciwników autorytarnej władzy.

„Państwo ma obowiązek nadzoru nad prasą, musi patrzeć jej na ręce”, czytam w klasycznym podręczniku propagandy, którego tytułu nie podaję ze strachu. Państwo jest w rękach partii, partia jest w rękach Jarosława Kaczyńskiego, który już nie musi spoglądać w dół na niczyje ręce. Jego namiestnicy, jak ten z ulicy Woronicza, odgadują wolę prezesa z ruchów każdego jego paluszka, czytają gotowe rozkazy z każdego grymasu. TVP jest w stu procentach pod nadzorem państwa, którego nadzór jest na Nowogrodzkiej. Jest wzorowym, a często nadgorliwym wykonawcą zleceń partyjnych, twórczym propagandystą, nie tylko ślepym ramieniem. Z własnej woli sprawuje partyjny nadzór nad całym otoczeniem medialnym niejako w imieniu państwa zagarniętego przez PiS. Wykonuje to nadmiarowo i z zapałem, którego nie przewidywał narodowo natchniony autor wspomnianego podręcznika. Wtedy nie było telewizji, dziś dopiero poczuliśmy telewizyjny triumf woli.

Oglądanie TVPiS obezwładnia człowieka, dlatego proszę swojego Prezesa, aby mi pozwolił dostawić Plus do Szołkejsa, tak bym mógł częściej pisać tutaj o rzeczach poważniejszych niż anomalia kurska.

Dzisiaj chciałbym np. pochwalić marszałka Sejmu za decyzję dopuszczającą jedno widzenie z posłami w miesiącu. W ogóle warto wcześniej zakończyć udawanie, że gromada ludzi na Wiejskiej uchwala coś, czego wcześniej nie postanowił Kaczyński na Nowogrodzkiej.

Z wiosną Marek Kuchciński powinien pomyśleć o założeniu inspektów warzywnych w parlamencie, by obronić sens ekonomiczny utrzymywania nieruchomości. Ma już pewne miejsce w historii polskiego parlamentaryzmu jako ryzykant i śmiały reformator uzbrojenia i umundurowania straży marszałkowskiej. Dwa lata temu wykluczył z debaty Michała Szczerbę za słodsze, niż przewiduje regulamin, zwrócenie się do marszałka. Nawet jeżeli tak nakazywało umiłowanie porządku, Kuchciński powinien wiedzieć, z kim zadziera. Poseł Michał jest synem Kazimierza Szczerby, świetnego boksera, dwukrotnego medalisty olimpijskiego. Po jego prawym prostym przeciwnik „nie miał prawa się nie przewrócić”.

Fot. fb.com/nowoczesnymaoizm

Wydanie: 2/2019

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy