Zapowiedzi repertuaru wiosennego

Zapowiedzi repertuaru wiosennego

Prezes jest za segregacją. „Jeżeli jest ryzyko, że w dyskotece mogą się pobić dwie grupy, to wpuszczam jednych albo drugich, albo żadnych”. Tak powinno też być na stadionach: wchodzą tylko kibice jednego klubu.

Tę prostą receptę na burdy wypisał Zbigniew Boniek trzeciego dnia po meczu derbowym Cracovia-Wisła, w którym, jak wiadomo, kibice Cracovii ostrzelali racami z rakietnic kibiców Wisły, żeby sobie osłodzić klęskę „pasów” na boisku. Że też 13 grudnia zawsze musi się w Polsce wydarzyć coś takiego, po czym trzeba długo wietrzyć!

Oczywiście Polski Związek Piłki Nożnej nie ponosi odpowiedzialności za zachowanie kibiców, bo mecze organizuje inny podmiot, ale od odpowiedzialności nie ucieka, stąd ten pomysł z segregacją na wejściu. Do kogo by ci bandyci strzelali, gdyby w środę 13 grudnia na trybunach Cracovii nie było kibiców Wisły? – pyta retorycznie prezes związku, a w retoryce jest skuteczny jak diabli.

To tak, jakby pytać, co zrobi Kaczyński, kiedy już nie będzie w Polsce ani jednego wroga ludu. Przecież natychmiast pośle Suskiego do PSL albo Sasina rzuci na SLD, żeby rozkręcili zdradziecką partyjną robotę.

Naprawdę to jest najmniejszy problem zarówno w polityce, jak i w kibicowaniu przeżartym polityką – kogo bić, kiedy wydaje się, że nikt w zasięgu wzroku nie zasługuje na kopa. W tę samą środę, o tej samej porze, kiedy dymił stadion Cracovii, w Belgradzie odbywały się 165. derby Partizan-Crvena Zvezda. W 20. minucie meczu wybuchła gwałtowna bijatyka na trybunie południowej, zajmowanej od zawsze przez samych swoich, czyli grobarów, którzy dla Partizana są tym, czym żyleta dla Legii. Wezwana żandarmeria w kosmicznym rynsztunku przez pół godziny robiła porządek. Krwawiących, półnagich i osmalonych jak na wojnie sprowadzono na bieżnię. 20 klientów odwieziono do szpitala, 26 do paki.

Jako powód zamieszek komunikat policji wymienił kibicowskie porachunki z narkotykami w tle i walkę różnych frakcji o przywództwo na trybunie południowej. Na szczęście dla szefa klubu i serbskiego związku piłkarskiego wśród zatrzymanych jest sześciu Chorwatów, a podobno także są Rosjanie, Grecy i Bułgarzy, więc już można mówić o spisku wiadomych służb i obcych wywiadów, zainteresowanych szkodzeniem Serbii w UEFA i Unii Europejskiej. Sprawa jest obiecująco rozwojowa, bo Chorwaci posiedzą w areszcie śledczym 30 dni i już wiemy, że jeden z nich, kickbokser ze Splitu, jeździ do Belgradu, bo romansuje z wyzywająco zbudowaną gwiazdeczką. Inny jest brązowym medalistą mistrzostw świata w full kontakcie w wadze superciężkiej. Jego żona jest adwokatką. Powiadomiła właśnie gazetę, która napisała, jakoby miał się podjąć w Belgradzie jakiejś zbójeckiej roboty za 10 tys. euro, że nie wierzy, by mąż był gotów tak wiele ryzykować za takie pieniądze. Gdyby chodziło o 100 tys., to co innego, zauważyła pani mecenas.

Zaskakujący może być także ciąg dalszy wydarzeń po krakowskiej zadymie, to znaczy derbach. W tym samym numerze „Wyborczej”, w którym Zbigniew Boniek udaje, że ma pomysł na kibiców w Polsce, jest informacja o zastrzeleniu przywódcy kiboli Cracovii przez antyterrorystów, co stało się dwa dni po głośnym meczu. Jak się można domyślać, policji nie chodziło o race świetlne, ale o podejrzenia o uprowadzenie dla okupu, narkobiznes i łamanie kości.

Czy to jest jakiś wyłom, czy sygnał, że policja przestała się bać działać na własną rękę, tego jeszcze nie wiadomo. Z diagnozą trzeba zaczekać na premierę wiosennego repertuaru trybun. Czy aktualny pozostanie najstarszy refren „Zawsze i wszędzie policja j… będzie”? I najważniejsze – czy nastąpi rekonstrukcja utworu „Tusku matole, twój rząd obalą kibole”?

Premier Mateusz Morawiecki nie odniósł się w exposé do potencjału patriotycznego trybun. Wyraził tylko nieśmiałą prośbę, aby tacy piłkarze jak Łukasz Podolski i Mirosław Klose grali dla Polski, nie dla Niemiec.

Wydanie: 52/2017

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy