Dogrywka po odwołanym meczu

Dogrywka po odwołanym meczu

Umarł dr Predrag Lalević, chirurg i anestezjolog, człowiek, który 4 maja 1980 r. nakazał wyłączenie aparatury podtrzymującej przez 68 dni życie jugosłowiańskiego marszałka Josipa Broza-Tity. Przed chwilą (wtorek, 26 marca, wczesne popołudnie) powiadomił mnie o tym serbski „Kurir”, musiałem więc porzucić pierwotny zamiar napisania tekstu o zagrożeniu pozycji pana Boga w Polsce w związku z wystąpieniem pewnego prokuratora od Ziobry przed Trybunałem Sprawiedliwości w Luksemburgu. Myślę, że jeszcze przez jakiś czas Opatrzność zdoła obronić TSUE, a trybunał z jej pomocą obroni sprawiedliwość w naszym kraju, tymczasem Bałkany nie mogą dłużej czekać.

Tito był hospitalizowany w Lublanie. Nie chciał słyszeć o koniecznej amputacji lewej nogi z powodu zatoru tętniczego. Zaproszeni na konsultacje lekarze z USA i Moskwy wymyślili mostek, który został odrzucony przez organizm, aż w końcu, z obawy przed gangreną, obcięto marszałkowi nogę. Ale i ten zabieg nie pomógł. Zaczęły się komplikacje, które wymagały uruchomienia aparatury podtrzymującej życie najważniejszego pacjenta w dziejach słoweńskiego centrum klinicznego.

Mózg marszałka żył, napisał przed własną śmiercią dr Lalević, który przez ostatnich 16 lat Tity czuwał nad jego zdrowiem. Tak odpowiadał również lekarzom niemieckim, którzy mu zarzucali, że trzyma pod aparaturą nieżyjącego człowieka. Tego ani innych faktów nie ujawniono opinii publicznej, ale ludzie czuli, że dzieje się coś niepokojącego, i pojawiły się pierwsze sygnały paniki. Stane Dolanc, szef jugosłowiańskiej policji i człowiek najbardziej aspirujący do schedy po marszałku, mówił doktorowi, że nie tylko pojedyncze dni, ale wręcz każda godzina życia Tity jest ważna dla kraju. Sam rozsiewał pogłoski, że w stronę granicy bułgarsko-jugosłowiańskiej właśnie podąża potrójna kolumna radzieckich czołgów.

Każdy z pretendentów miał własną taktykę siania strachu, więc codziennie w plotkach odpalano te rosyjskie czołgi i zawracano je spod granicy z Serbią, by wyczuć najlepszy moment do startu po komunikacie z Lublany. Zdradzę przy okazji, jak brzmiał ów „komunikat lekarski” adresowany do najwyższych władz partyjnych i państwowych. Był tak zaszyfrowany, by w niedzielę po południu, kiedy wszyscy mówią o piłce nożnej, wiadomość utonęła w zgiełku. Członków Prezydium Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii i kierownictwa Związku Komunistów Jugosławii poinformowano o śmierci Josipa Broza-Tity za pomocą hasła: „Mecz został odwołany”.

W szlachetnej wierze w posłannictwo zawodowe lekarz zanotował, że w staraniach o ratowanie życia jugosłowiańskiego marszałka uwzględniał moment walki o władzę w kraju. Odłączył aparaturę w niedzielę, 4 maja 1980 r., o godz. 15.05 – jak stwierdził, 10 minut po śmierci mózgu pacjenta. Można sobie wyobrazić, ile teraz, po jego odejściu, urodzi się nowych pytań o rolę najbliższego otoczenia Tity, ile pojawi się nowych ocen, ile świadectw ujrzy światło dzienne.

Na polskim rynku jest od kilku miesięcy równie gruba (ponad 800 stron!), jak ciekawa książka o Ticie, autorstwa słoweńskiego historyka Jože Pirjevca, biografia najobszerniejsza i najrzetelniejsza dotąd. Choćby ze względów objętościowych niewiele można do niej dopisać, tymczasem legenda marszałka bez przerwy puchnie i domaga się weryfikacji oraz interpretacji nowych odkryć.

Rosyjski historyk Nikita Bondariew twierdzi, że Tito w dużej mierze zawdzięcza karierę umiejętności pisania „charakterystyk”, których wymagano od niego przed wojną w Moskwie. Podobno pisał prawdziwe poematy i tak chwalił swoich towarzyszy walki, że organa bezpieczeństwa nie miały żadnych wątpliwości, kogo zamknąć. Jakiś astrolog z Belgradu (nie podano nazwiska, bo dzisiaj jest poważnym profesorem) udowodnił, że Tito przywłaszczył sobie nazwisko Broz od austriackiego kaprala, który w 1915 r. poległ w Galicji, a w istocie jest nieślubnym dzieckiem Franciszka Józefa z polską arystokratką Marią Sobieską. Chorwacki dziennikarz właśnie napisał, że za 700 mln marek kredytu od RFN, nigdy niespłaconego, Tito „załatwił” Niemcom wygraną 2:0 w meczu z Jugosławią podczas mistrzostw świata w Niemczech w roku 1974.

Czy dr Lalević wiedział, kogo odłączył od respiratora?

Fot. Wikipedia

Wydanie: 14/2019

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy