Trzy telewizje i jeden pogrzeb

Trzy telewizje i jeden pogrzeb

Niechętnie oglądam telewizyjne programy informacyjne. Gdyby szef naczelny Jerzy Domański się zgodził na wypłacanie „szkodliwego” za śledzenie „Wiadomości”, poprosiłbym jeszcze lekarza o pozwolenie i raz na jakiś czas zająłbym się tym jadowitym kurwiozum propagandowym PiS. Dzisiaj pamiętam o 19.30 tylko w dniach podwyższonego ciśnienia wydarzeń.

We wtorek, 14 listopada, musiałem (osobisty przymus wewnętrzny) sprawdzić, jak trzy najważniejsze stacje pokażą w głównych serwisach pogrzeb Piotra Szczęsnego, który 19 października podpalił się przed Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie z powodów najlepiej znanych partii rządzącej przez ostatnie dwa lata w Polsce.

„Wydarzenia” (Polsat, 18.50) zaczęły się od całowania Beaty Sz. przez Jarosława K. z okazji 24. miesięcznicy powstania rządu. W forszpanie (to jest bloczek hasłowych zapowiedzi najważniejszych tematów w programie) nie było ani obrazka, ani jednego słowa o pogrzebie. To może oznaczać, że „Wydarzenia” Polsatu przemilczały wydarzenie, ale pewności nie mam, bo pogonił mnie czas i na zdjęciach ilustrujących „drogą jesień” w polskich sklepach musiałem już zmienić kanał na TVN i „Fakty” o 19.00.

„Fakty” nie ułatwiły mi przeglądu, bo nie dały forszpanu. Na jedynce serwisu znalazła się wiadomość o wystąpieniu pani prezydent Warszawy do ministra sprawiedliwości o zdelegalizowanie ONR. Podpierający newsa materiał filmowy był płyciutkim backgroundem nieobejmującym całej historii udawania przez różne partie w Polsce od roku 1989, że walczą z naziolami. Oglądałem wszystko po kolei, by niczego nie przegapić. I jest: pogrzeb Piotra S. zajął pozycję siódmą w szpiglu (tak się nazywa pełny spis treści serwisu w zegarowym porządku nadawania materiałów filmowych i zapowiedzi studyjnych). Minutowa, może nawet niespełna, relacja filmowa zawierała dwa setkowe (z dźwiękiem) zdania z homilii ks. Adama Bonieckiego i kilka zdjęć cmentarnych na ciszy.

Z pomysłem napisania tej analizy zdradziłem się kilka godzin przed włączeniem telewizora i usłyszałem w odpowiedzi, że najłatwiej mi pójdzie z TVP. Szyderstwo tej uwagi dotarło do mnie dopiero po zakończeniu „Wiadomości”. Program zaczął się od krzepiącego oświadczenia posła Kaczyńskiego, że Polakom żyje się lepiej, a zakończył informacją o kosmicznym sukcesie frekwencyjnym TVP – transmisję przegranego meczu z Meksykiem oglądało ponad 8 mln ludzi. Pomiędzy tymi radosnymi newsami znalazła się jeszcze belka (najważniejszy, krótko pokazywany pasek na ekranie): „Polska zachwyca tempem wzrostu”. Aż trudno sobie wyobrazić, w jaki zachwyt wprawia świat Rumunia, która osiągnęła wskaźnik PKB dwa razy wyższy niż polski, ale o tym już nie było w programie. Wiadomości o pogrzebie też nie.

Pożegnanie Piotra Szczęsnego nie pasowało do wieczornego nabożeństwa TVPiS, w którym okadza się tylko partyjne świątki. Prośbę rodziny zmarłego o ciszę na cmentarzu Telewizja Polska potraktowała jako okazję do tego, żeby przemilczeć ofiarę, jaką z własnego życia publicznie złożył Polsce jej dzielny obywatel.

„Protestuję przeciwko całkowitemu ubezwłasnowolnieniu telewizji publicznej i niemal całego radia i zrobieniu z nich tub propagandowych władzy. Szczególnie boli mnie niszczenie (na szczęście jeszcze nie całkowite) Trójki – radia, którego słucham od czasów młodości”. Tak brzmi pełny 12. punkt (z nieaktualnym już dzisiaj nawiasem radiowym) listu pozostawionego przez Piotra Szczęsnego, który 19 października 2017 r. dokonał samospalenia w Warszawie, umarł 29 października, a 14 listopada został pochowany w Krakowie na cmentarzu Salwatorskim.

Żona zmarłego powiedziała Annie Wacławik-Orpik z TOK FM, kiedy jeszcze lekarze ratowali jego życie, że teraz naszym obowiązkiem będzie „dmuchanie w tę iskierkę”, by przekaz męża i jego cierpienie nie poszły na marne. Iskierka zgasła, ale prędzej czy później nadzieja buchnie płomieniem.

Wydanie: 47/2017

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy