Będzie trzęsienie

Będzie trzęsienie

Oszałamiający jest plan obsługi telewizyjnej zimowych igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Śledzę podobnego rodzaju przedsięwzięcia niemal z takim samym zaciekawieniem jak przebieg zawodów. A potem, już podczas transmisji, przyglądam się dodatkowo jeszcze innej konkurencji, jaką jest rywalizacja nadawców. Jestem więc per saldo ekonomicznie opłacalnym kibicem: dzielę, a właściwie mnożę każdą wielką imprezę przez trzy i dostaję w trzech ratach potrójną porcję wrażeń i nowej wiedzy.

Oficjalnym nadawcą transmisji z igrzysk jest Eurosport, stacja już dobrze znana w Polsce, w kilku dyscyplinach jedyna albo najlepsza na naszym rynku. Potwierdza tę obserwację najnowszy raport portalu Wirtualnemedia.pl, według którego Eurosport właśnie przeskoczył Polsat Sport i zaczął nowy rok od przewodzenia stawce telewizyjnych kanałów sportowych. Ma najwięcej widzów.

Najbardziej powinna kibiców ucieszyć informacja, że poza dwoma już istniejącymi kanałami tej stacji od 9 lutego zaczną nadawać trzy nowe. Muszą się podzielić 4 tys. godzin relacji, w tym prawie 1 tys. godzin transmisji na żywo. Będą wszystkie starty Polaków. Emisja w module 24 godziny na dobę. Uwaga: BEZ REKLAM! Do wyboru: komentarz po polsku lub po angielsku.

Konkurencja nie podda się przed zawodami, ale przewaga Eurosportu nad resztą jest miażdżąca, że tak się wyrażę, pożyczając słówko od sprawozdawcy sportowego. TVP np. planuje 200 godzin transmisji. Reklam będzie tam tyle co zawsze, czyli za dużo i nieprzyzwoicie jak na nadawcę utrzymywanego ze środków publicznych. Nie będę porównywać, czy lepszy do skoków narciarskich jest dzisiaj Rudziński (Eurosport), czy Szaranowicz (TVP). Wiem, że konkurencji nie będzie miała Ewa Bilan-Stoch, prywatnie żona Kamila Stocha, która dla Eurosportu będzie przygotowywać materiały reporterskie o historii, kulturze i obyczajach Koreańczyków.

Takie mam przeczucie, że zimowe igrzyska olimpijskie to będzie trzęsienie ziemi dla kanałów sportowych telewizji, na domiar złego niejedyne tego roku. Następnym będą mistrzostwa świata w piłce nożnej w Rosji. Życzę reprezentacji pucharu, a Polsatowi, żeby się wspiął na wyżyny euforii, ale czarno to widzę.

Najlepsi komentatorzy piłkarscy są dzisiaj w Eleven Sports, a nie słychać, by się szykowały jakieś transfery do Polsatu. Z ostatnio rozbrzmiewających na tej antenie głosów zapamiętałem Romana Kołtonia. Jego tembr każe się domyślać, że właściciel głosu jest osobą bardzo ważną w stacji i w reprezentacji Polski. Osobiście mu życzę, żeby w przyszłości został prezydentem związku, a nawet całego kraju, ale wcześniej uwierzył, że meczu na antenie nie może komentować człowiek, który tak tendencyjnie foruje eee… w komunikowaniu się ze światem. E, choćby nie wiem jak zwielokrotnione, tego nie wytrzyma. Zresztą nie można oczekiwać podobnego bohaterstwa od żadnej innej samogłoski. Każda się zmęczy, jeżeli ktoś zawsze od niej będzie zaczynał nowe zdanie i nią wypełniał wszystkie przerwy między słowami.

Nie słychać o zakusach Polsatu na ludzi z nc+, których dzisiaj łatwo rozpoznać po marynarkach. Chyba że sami ojcowie założyciele obiecującej dynastii sprawozdawców C+, Smokowski i Twarowski, którzy abdykowali, poprosili o azyl w Polsacie i pod nowymi chorągwiami przygotowują desant. Canal+ nauczył polską telewizję obsługi meczów piłki nożnej, długo mógł być wzorem warsztatowym dla komentatorów i wynalazcą formatów. Dzisiaj bywa, że powierza transmisję najpiękniejszego meczu na początku roku (Liverpool-Manchester City, 14 stycznia) dwóm księgowym piłkarskim, którzy wytapetowali swoją buchalterią całe 90 minut. Przemysław Pełka i Przemysław Rudzki są fachowcami, ale nigdy razem nie powinni siadać przy mikrofonie.

Kończę to zdanie i właśnie się dowiaduję, że nasza reprezentacja zagra z Włochami i Portugalią w nowych rozgrywkach, które mają podnieść rangę meczów towarzyskich w Europie. Która telewizja wygra wyścig do tego tortu? Odpowiem, która zasługuje, ale dopiero na wiosnę.

Wydanie: 5/2018

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy