Prezes zrobił mostek

Prezes zrobił mostek

To historyczne wydarzenie gimnastyczne poprzedziły staranne przygotowania ciała akrobaty do takiego wyczynu oraz – w warstwie umysłowej – konsekwentne podążanie za głosem nieomylnej, jak się okazało, własnej intuicji. Mostek niby każdy może zrobić, ale tylko ten jeden wykonawca jest zdolny do nadania swojemu wygiętemu ciału misji publicznej oraz rangi symbolu architektonicznego, jakim jest łuk triumfalny.

Trudno dzisiaj wyrokować, czy prezentowana figura będzie jakimś wzorem dla innych projektów obchodzących łukiem polskie wiktorie. Może w samotności doczeka własnego utrwalenia w spiżu. Na razie istnieje w dwóch realizacjach. Pierwsza to „Triumfalny Łuk Kurski Upamiętniający Wygraną Polskiej Telewizji na Eurowizji” w cyklu „Andrzej rysuje” (Wyborcza.pl 26.11.2019). Druga realizacja ma postać zapisu wideo rozmowy Edyty Lewandowskiej z Wiktorią Gabor i Jackiem Kurskim w „Gościu Wiadomości” w ostatnią niedzielę listopada. Mimo zasadniczej różnicy pomiędzy nośnikami tego samego projektu obie jego wersje równie plastycznie oddają atletyczny wysiłek charyzmatycznego prezesa budującego łuk.

„Muszę spytać mojego narodu, czy moja intuicja przypadkiem się nie myli”, opowiadał prezes swojej pracownicy, wspominając moment, kiedy osobiście postanowił, że 12-letnia Wiktoria będzie reprezentować ich firmę na Konkursie Piosenki Eurowizji dla Dzieci w Gliwicach, a potem nawiedziły go wątpliwości. Naród nie zawiódł prezesa i potwierdził jego nieomylność.

I stało się. Dziewczynka wystąpiła w konkursie, a prezes zwyciężył.

Oświadczył, że nie było dotąd piękniejszego, większego, przygotowanego z takim rozmachem koncertu telewizji, a realizacja była lepsza niż niejednej Eurowizji dla dorosłych. „Krótko mówiąc – podsumował – to jest odbudowa potęgi telewizji, nie tylko w rozrywce, ale również i w sporcie. Nie było przecież reprezentacji Polski w piłce nożnej, nie było mistrzostw świata w siatkówce czy w koszykówce, myśmy mieli odwagę odbudowywać siłę telewizji publicznej”.

W zeszłym roku, przypomnę, konkurs Junior Eurovision odbył się w Mińsku (Białoruś) i wygrała go Roksana Węgiel. Przypadek? Prezes jest odmiennego zdania. „Obiecywałem odbudowę siły i prestiżu telewizji publicznej. To podwójne, rok po roku, zwycięstwo w Junior Eurovision jest ESENCJĄ i KULMINACJĄ właśnie tej odbudowanej pozycji, bo to nie tylko NIEBANIE SIĘ takich formatów”.

Czy człowiek takiej odwagi i m.in. wynalazca reprezentacji Polski w piłce nożnej nie zasłużył za życia na osobisty łuk triumfalny?! Dobrze, że zaczął skromnie od mostka w ostatnią niedzielę listopada.

Junior Eurovision nie wyczerpuje jednak listy ofiar niebania się prezesa, którą jego naród na zawsze już powinien z nim kojarzyć. Otóż w tę samą wymarzoną niedzielę prezes przesunął na wcześniejsze godziny (tzn. wymógł na organizatorach) konkurs skoków narciarskich do Pucharu Świata w Wiśle Malince, tak by transmisja na żywo z tych zawodów nie pojawiła się na antenie równocześnie z transmisją koncertu z Gliwic. Telewizja Polska ma dość anten, żeby jednocześnie nadawać kilkanaście przekazów na żywo. Tym razem jednak prezes nie zapytał „swojego narodu”, jak ma postąpić. Uznał wiedziony niezawodną intuicją, że potrzebne mu są głosy internautów i cała widownia Jedynki, żeby wygrać konkurs gliwicki. I się nie przeliczył, bo te głosy zmieniły werdykt jury i umożliwiły triumf dziewczyny z Polski.

W Wiśle tymczasem zastanawiano się, czy w ogóle nie odwołać drugiej serii skoków, bo wiał mało przewidywalny wiatr, a na zeskoku nie dało się równo udeptać śniegu. Skocznia ma oświetlenie i skoki nie tylko ładniej wyglądają, kiedy zrobi się ciemno, ale także są bezpieczniejsze, bo wiatr cichnie, a temperatura spada. Dziesięciu zawodników zaliczyło upadek. Wizualną pamiątką tego polskiego otwarcia zawodów Pucharu Świata pozostanie rozkwaszona twarz Piotra Żyły.

„Niebanie się” jako przymiot prezesa dotyczy przede wszystkim kłamstwa. Zamienił Telewizję Polską w nadajnik pisowskiej propagandy, a ciągle mówi, że to jest telewizja publiczna.

Z powodu formatu Junior Eurovision wyrzuty sumienia dopadną go, dopiero kiedy Roksana i Wiktoria podrosną. Na razie zaprosił obie dziewczynki na sylwestra do Zakopanego.

Fot. A-Mem

Wydanie: 49/2019

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy