Trzeba to anulować

Trzeba to anulować

Najpierw zaległe życzenia i gratulacje, które przegapiłem w ostatecznie upadłym już na szczęście roku 2019.

Jerzemu Domańskiemu, redaktorowi naczelnemu PRZEGLĄDU, z okazji 20-lecia pisma życzę jeszcze co najmniej 2 tys. numerów. Wiem, z czego powstaje tygodnik, a widzę, że robisz go z niczego na ruinach Polski wydawniczej i wbrew wszelkim okolicznościom – porządnie. To znaczy, że jesteś jak Adam Słodowy i dasz radę także w czasach po Adamie.

Tomaszowi Zimochowi, zawodowemu sprawozdawcy radiowemu, gratuluję zwycięstwa w kampanii wyborczej do Sejmu. Nie mam udziału w jego wygranej, bo nie mieszkam w Łodzi, ale się ucieszyłem, że na własnym boisku Zimoch okazał się lepszy od Glińskiego, zawodowego wicepremiera. Odnotował sukces kadencyjny, zanim jego kadencja się rozpoczęła! Nawet gdybyś już nic nie robił, Tomku, przez najbliższe cztery lata, tylko zasiadał i się puszył, dla mnie będziesz OK, zasłużyłeś.

Tak pomyślałem, choć byłem pewien, że prędzej czy później, ale niedługo, Tomasz Zimoch zaznaczy swoją obecność w nowej dla niego przestrzeni publicznej. I się stało. Dwa miesiące po wyborach w „Gazecie Wyborczej” z 12 grudnia 2019 r. znalazłem bardzo nowatorski tekst dziennikarski podpisany przez dwóch autorów, Jacka Dubois i Tomasza Zimocha.

Znany sprawozdawca odtwarza tu pedantycznie przebieg najgłośniejszego w tej kadencji incydentu sejmowego, który się wydarzył w noc listopadową, z 21 na 22. Ale to nie jest zwyczajna rekonstrukcja banalnego szwindlu. Na tkankę faktów, spisanych i udokumentowanych przez dziennikarza będącego świadkiem całej grandy, teraz znany mecenas narzuca siatkę przepisów prawa, od regulaminu Sejmu po Kodeks karny, ułatwiając czytelnikowi wcielenie się w rolę arbitra, który nie wydał jeszcze wyroku, ale już wie z lektury, jaka kara się należy każdemu ze sprawców zamieszania. Naprawdę rzadki to w dziennikarstwie przykład udanego mariażu dobrej publicystyki z pożyteczną edukacją.

Zaraz przypomnę, o co chodzi, bo jeszcze nie napisałem, co się wydarzyło w Sejmie tamtej sławnej nocy, licząc na pamięć Czytelnika, ale zupełnie nie licząc się ze skutkami pisowskiej praktyki natychmiastowego zacierania śladów po sobie na miejscu szachrajstwa. Otóż tej nocy pani marszałek Sejmu zamiast podać wyniki zakończonego właśnie głosowania (wybór nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa), zarządziła głosowanie powtórne, bo ktoś jej niecierpliwie powtarzał, że „trzeba to anulować, bo my przegramy”.

Im szybciej gaśnie pamięć o tym kompromitującym incydencie, tym większy jest mój szacunek dla obu autorów, że wracają do jego przebiegu i składają w podtytule artykułu ważną obietnicę na przyszłość. Cytuję: „Gdyby prokuraturę znów miało dopaść jesienne osłabienie, służymy pomocą w ustaleniu, kto i jakich przestępstw dopuścił się w Sejmie przy ostatnim głosowaniu nad kandydaturami do KRS”.

Miałem swój plan zajęcia się sprawą po obejrzeniu pierwszych materiałów wideo. Chciałem zaapelować do Joanny Borowiak, posłanki PiS, autorki zarejestrowanej uwagi, że „trzeba to anulować, bo przegramy”, żeby się nie wypierała autorstwa zawartego w niej przesłania, a przeciwnie, zaczęła się z nim obnaszać. Te słowa zasługują na motto wielkiego odwrotu, jaki naród zarządzi po czterech latach samowolki jednego człowieka, który za nic nie odpowiada, a o wszystkim decyduje.

To najważniejsze zdanie, jakie usłyszeli Polacy w 2019 r.

Coraz lepiej widać, że trzeba jak najprędzej anulować zasady obłudnej zmiany, bo dość już przegraliśmy jako Polska. Byłoby najlepiej, gdyby ze stosownym orędziem w tej sprawie w Święto Trzech Króli zwrócił się do narodu Kaczyński. Kto oglądał film „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, dobrze wie, że Kaczyński nigdy nie okaże skruchy ani do niczego się nie przyzna. Skoro jednak niedawno tak chętnie słuchał posłanki Joanny, stojąc obok mównicy, może posłanka by się odważyła i z tym samym apelem zwróciła teraz głośno i bezpośrednio do prezesa, a nie do pani Elżbiety Witek.

Fot. pbs.twimg.com

Wydanie: 1/2020

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy