W poniedziałek ONZ, w piątek wojna

W poniedziałek ONZ, w piątek wojna

„Obchody rocznicy NATO” to nie jest dobry tytuł w tygodniku. W języku polskim w ogóle należy uważać ze słowem OBCHODY, bo wystarczy zamienić jedną literkę i natychmiast ulatniają się wszystkie pożądane zapachy celebry. Mała litera b nie różni się w lustrze od d, w alfabecie i na klawiaturze komputera to prawie sąsiadki i często się zamieniają rolami, by nie powiedzieć, że wypożyczają siebie sobie.

W tekście polskim sprawdzam tylko, czy w obchodach właściwe literki są na właściwym miejscu i nie czytam dalej, bo wstręt do oficjałek mam od dziecka. W języku serbskim to słowo brzmi równie ponętnie jak w polskim. Omijam je podczas lektury jeszcze energiczniej, bo tu nie ma szans na znalezienie podobnego pypcia, choć jest pokusa, bo obeleżena brzmi prawie jak obelżywa.

O lekturze artykułu w prowincjonalnym tygodniku „Głos Czaczka” zadecydowała potęga NATO. Dopiero po rozwinięciu tekstu ze strony tytułowej okazało się, że po NATO w tytule jest jeszcze wyraz bombardowania. Liczyłem na newsa o wzroście sympatii pronatowskich w Serbii, a dowiedziałem się, że w 19. rocznicę pierwszego nalotu na Serbię żołnierze z koszar w Górnym Milanowcu, ich dowódca i delegacja kombatantów złożyli wieniec pod pomnikiem ofiar. I tylko tyle.

Zwiódł mnie ten tytuł, ale nie mam pretensji do karkołomnego sposobu łamania internetowego tekstu. Nawet mi się podoba, jak ta technologia pozwala magnesować banalne tytuły, pozorując tajemnicę albo obiecując rozwiązanie zagadki, której nie ma w tekście. Nabrałem się, lecz wdzięczny jestem redaktorowi z Czaczka, że co prawda podstępem, ale skutecznie wyrwał mnie ze smoleńskiej mgły zatruwającej co miesiąc Warszawę. Zapisałem sobie w kalendarzu: za rok o tej porze pokazać w tym miejscu, jak wysoko urosła brzózka na dachu budynku ministerstwa obrony w Belgradzie, ugodzonego rakietą NATO 20 lat temu.

Serbowie konserwują tę ruinę sterczącą „ku pamięci” w środku miasta, prawie naprzeciwko polskiej ambasady. Jeszcze nie odbudowali wszystkich mostów. Policzyli ofiary bombardowań: 2 tys. zabitych, 12,5 tys. rannych. W ciągu 78 dni na ziemię spadło 6 ton uranu. Tyle wystarczy do skonstruowania 170 bomb, takich jak ta, która pogrzebała Hiroszimę.

Nigdy nie zapomnę chłodu, jaki nam okazali serbscy dziennikarze, których zaprosiliśmy do Akademii TVP na długo przed pisowską okupacją telewizji publicznej w Polsce. To było dwa lata po ataku rakietowym na budynek telewizji serbskiej przy ulicy Takovskiej 10. W zeszłym roku szukałem śladów uderzenia znanych z dokumentacji filmowej. Już ich nie ma.

I właściwie symbole nie są potrzebne do odświeżania pamięci. Sama zapętlona rzeczywistość nie pozwala mieszkańcom Bałkanów Zachodnich zapomnieć o czymkolwiek z przeszłości i, co gorsza, spodziewać się lepszego losu.

Naprawdę w ostatnim tygodniu marca niewiele zabrakło, by wybuchła wojna. Wystarczyłoby, by nie wytrzymał napięcia jeden z kosowskich żandarmów z oddziału, który zatrzymał i uprowadził wysokiego rangą urzędnika serbskiego udającego się na spotkanie w Kosowskiej Mitrovicy. Seria z broni maszynowej i choćby jedna śmiertelna ofiara po stronie serbskiej (a były zamieszki w związku z tym incydentem) miałyby nieobliczalne następstwa. Natychmiast zaczęłyby np. wyć wszystkie syreny obrony terytorialnej, w tym licznych oddziałów, nad którymi Belgrad nie sprawuje kontroli… Boję się dalej pisać.

Miesiąc przed szczytem Unia Europejska-Bałkany Zachodnie, który odbędzie się w Sofii, nie ma nawet zgody wszystkich państw członkowskich UE (Hiszpania, Rumunia i Cypr są przeciw), aby dopuścić do stołu Kosowo. Jeżeli Kosowo znajdzie się w ONZ w poniedziałek, pisze poważny politolog, we wtorek oskarży Serbię o ludobójstwo, w środę złoży wniosek o przyjęcie do NATO, w czwartek jako członek paktu zadba o umiędzynarodowienie swoich sporów terytorialnych z Serbią.

Pokój zaprowadzany w Serbii, począwszy od pierwszej rakiety NATO 24 marca 1999 r., na razie beznadziejnie rozmnożył wszystkie konflikty na Bałkanach i zamyka perspektywę Serbii.

Wydanie: 15/2018

Kategorie: SZOŁKEJS

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy