Ściema z domieszką lengwidżu

Ściema z domieszką lengwidżu

Jackowi Kurskiemu brakuje pieniędzy. To nie jest sytuacja komfortowa dla mężczyzny, a mimo to wielu mężów stanu zazdrości mu wszystkich wyrzeczeń, dzięki którym zdobywa tak pożądaną w partii pozycję prostego człowieka z ludu, któremu permanentnie brakuje.

Prezes TVP poskarżył się na los kilka dni po tym, jak jeden z jego poprzedników, dr Juliusz Braun, ujawnił publicznie, że jego następca dostaje 250% Braunowej pensji. Oczywiście żal mi prezesa Brauna, ale bardziej przejmująca jest bieżąca sytuacja spółki. Jej dzisiejszy dramatyzm aktualny prezes telewizji publicznej odmalowuje i apgrejduje do Full HD w rozmowie z portalem Wirtualna Polska.

Otóż, jeżeli w najbliższych tygodniach nie będzie nowych pieniędzy, to – cytuję – ALBO BĘDZIEMY MIELI TELEWIZJĘ PUBLICZNĄ Z PRAWDZIWEGO ZDARZENIA, ALBO NIE BĘDZIEMY MIELI. To bolesne i dramatyczne rozdarcie Kurskiego spycha niegdysiejszy dylemat Hamleta w głęboką otchłań. W sprawie „Być albo nie być” Jacek Kurski ma jasność i pewność, że będzie. Robi raban w sprawie „Mieć albo nie mieć”, bo za dużo wydał na tę betoniarę partyjną, w którą zamienił telewizję.

Kiedy mówi, że TVP wykonała ogromną pracę, jeśli chodzi o treatment i development (prace literackie potrzebne do zamówienia produkcji filmowej po ewentualnym przyjęciu scenariusza), to ściemnia w lengwidżu. Brzmi to zagadkowo, ale kosztuje grosze w porównaniu z tym, co udało się prezesowi przehulać w Zakopanem w sylwestra albo wydać na mecze piłki nożnej transmitowane także w otwartych kanałach konkurencyjnych stacji, które wcześniej zakupiły prawa.

Na liście tytułów inwestycyjnych, które czekają w TVP na nowe środki, jest m.in. własny system telemetryczny, który (to trzeba koniecznie zacytować) BĘDZIE POKAZYWAŁ PRAWDZIWE DANE OGLĄDALNOŚCIOWE, CO PRZEŁOŻY SIĘ NA WYŻSZE WPŁYWY REKLAMOWE, KTÓRE DZISIAJ SĄ NIEPOTRZEBNIE ZANIŻONE. Nie chce się wierzyć, ale trzeba zapamiętać słowa prezesa telewizji publicznej w Polsce Jacka Kurskiego, wypowiedziane w styczniu 2017 r., kiedy ten człowiek odpowiadał tylko przed Bogiem i Historią.
Kurski udaje się po pieniądze do suwerena. To dla polskiej opinii publicznej pierwsza tak klarowna sytuacja, która pozwoli się zorientować, kim jest ten suweren i gdzie go szukać – jeszcze w gruzach starego trójpodziału władzy czy na mieście. Prezes TVP żałuje, że jego telewizja nie ma inicjatywy ustawodawczej. To dziwne, że taki menago nie załatwił sobie tego na pstryk do tej pory. Natomiast mamy – mówi Kurski – „świetnych ekspertów, którzy poproszeni przez suwerena służyli radą i z tego, co wiem, jest już wiarygodny projekt uszczelnienia poboru abonamentu. Mam nadzieję, że wejdzie w życie jak najszybciej”.

„Ma pan obietnicę, że tak się stanie?”, pyta redaktor WP. „Mam sygnały, że suweren dojrzał do tej decyzji!”, odpowiada Kurski.
Jakoś tak wypadło, że dwa dni później odezwały się nożyce. W studiu radiowym we Wrocławiu Jarosław Kaczyński powiedział, że jest gotowy projekt uszczelnienia płatności abonamentowych. Bóg raczy wiedzieć, czy taki dokument potrzebuje jeszcze czyjegoś klepnięcia, czy alleluja i do przodu.

Nie ma przecieków, co jest w projekcie; czy przeszedł wariant „co łaska” na tacę, czy pojawią się nieprzezroczyste skarbonki, żeby ludzie mogli bez skrępowania wrzucać także biżuterię?! Czy potrzebne będzie logistyczne wsparcie obrony terytorialnej w lokalizowaniu anten?
Prof. Maciej Mrozowski zauważył, że mogą być kłopoty z uszczelnianiem, bo suweren może nie wpuścić do domu obcego, który przyjdzie liczyć radia i telewizory. Chyba że poczta wpadnie na pomysł, żeby wdrożyć sprawdzoną metodę na wnuczka. Albo urząd skarbowy wymyśli dodatkową rubrykę PIT.

To może jednak trochę potrwać, a prezes mówi, że już dziś jest pod ścianą. W tak nagłej potrzebie, w sprawie uszczelnienia powinien czym prędzej wezwać hydraulika, a po prośbie osobiście udać się do Owsiaka.

Wydanie: 5/2017

Kategorie: SZOŁKEJS

Komentarze

  1. Lena
    Lena 9 marca, 2017, 21:22

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy