2006
Redliński i Marszałek nagrodzeni
Już po raz drugi Związek Literatów Polskich przyznał swoje nagrody, ufundowane przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Za całokształt twórczości literackiej uhonorowany został Edward Redliński. – Jest mi niezwykle miło, że otrzymuję nagrodę im. Jarosława Iwaszkiewicza, wielkiego pisarza, którego twórczość i postawa znów nabierają blasku – mówił w czasie uroczystości Edward Redliński. – W życiu otrzymałem już wiele nagród, ale ta jest najważniejsza, z uwagi na osobę pana Jarosława, wieloletniego prezesa ZLP, a także, bo jest przyznawana
Wiceminister Rydzyk
Krzysztof Gajewski, kujawsko-pomorski komendant policji, po analizie sytuacji uznał, że dyrektor Radia Maryja, o. Tadeusz Rydzyk, mógł zgodnie z prawem wozić się policyjnym autem będącym w gestii komendanta miejskiego policji w Toruniu. Sądząc po tym, jak uznano, że Tomasz Serafin, dyrektor departamentu w MSWiA, złamał prawo, każąc się podwieźć radiowozem, można przypuścić, że o. Rydzyk piastuje w resorcie jakąś wyższą funkcję od Serafina. Jest co najmniej tajnym wiceministrem.
Demokratyzacja zbrodni
Mianem „wielkiego człowieka”, „bohatera narodowego”, „przywódcy antykomunistycznej krucjaty”, „człowieka prawego i niezłomnego” określił w swoim blogu Augusta Pinocheta poseł LPR, Wojciech Wierzejski. Tym samym dołączył do trójki Wołek-Kamiński-Jurek, która podarowała chilijskiemu dyktatorowi ryngraf. Wierzejski twierdzi, że ci, którzy nazywają Pinocheta postacią kontrowersyjną, ulegli „wulgarnej demokratyzacji i relatywizacji ocen, z pewnością będącej wynikiem swoistego kultu fałszywego pluralizmu i tchórzliwego asekuranctwa”. Pewnie, nazywanie po imieniu udowodnionych krwawych i brutalnych represji, jakich dopuszczał się
Wildstein dopadł Kwiatkowskiego
Wildstein ma nareszcie sukces. Nie, nie programowy, bo to mu nie grozi. Ma sukces, bo znalazł Kwiatkowskiego. Andrzeja. Jeszcze niedawno skarżył się „Dziennikowi”, że wywaliłby go na zbitą twarz, ale nie może, bo mu się Kwiatkowski chowa w niszy ekologicznej. Wildstein wprawdzie ma nosa, ale nie takiego, żeby go wytropić. Głodem się nie dało, trzeba sposobem i Wildstein sposób znalazł. Czysty, prosty i uczciwy jak cały Wildstein. Najpierw obwieścił światu, że dopóki będzie prezesem, Kwiatkowski nie będzie miał programu. Jak rzekł, tak się stało. Słowa dotrzymał. Potem
Rok 2006 przejdzie do historii jako…
Ryszard Marek Groński, literat, satyryk Taki mieliśmy rok, jaką mamy koalicję. Gdyby dziś żył Dostojewski, napisałby pewnie nie „Braci Karamazow”, ale „Braci Kaczyńskich”. Kazimierz Kutz, reżyser, senator Przejdzie jako fenomen, bo po raz pierwszy w historii nowożytnej Europy mamy dwóch braci rządzących krajem. Najważniejszą wartością, jaką mogę odnotować, jest to, że obecny układ dokonał silnej destrukcji prawicowej frakcji okrągłostołowej, i w związku z tym bardzo przyśpieszyła się akceptacja mentalności europejskiej
Jak Bahr pogonił Pałkiewicza
Ambasador Jerzy Bahr, reprezentujący Najjaśniejszą w Moskwie, skądinąd rozsądny dyplomata, porażony wojną polsko-rosyjską wytoczoną Rosji przez Kaczyńskich, zechciał się wykazać szczególną aktywnością i wytoczył jeszcze jedną wojnę. Wziął na kieł Jacka Pałkiewicza. Ten najbardziej znany w świecie polski podróżnik, przyjmowany z honorami w Gwadelupie, na Fidżi, Bora Bora i innych, mało komu znanych miejscach, został pogoniony w ambasadzie polskiej w Moskwie. Nie udało mu się dotrzeć dalej niż do portiera. Tłumaczenie Bahra i wicepaniska, niejakiego M.
Niezniszczalny Chavez
Po Fidelu Castro prezydent Wenezueli wyrasta na nowego lidera Ameryki Łacińskiej O czwartej nad ranem, kiedy zachodnie dzielnice Caracas złożone z willi i rezydencji w amerykańskim stylu jeszcze spały, na ulice wschodniej części stolicy Wenezueli wyjechały ciężarówki z muzyką. Z zainstalowanych na nich głośników płynęły na zmianę z salsą wezwania: „Wenezuelczycy do urn!”. W San Augustin, San Martin i innych wschodnich dzielnicach mieszka uboższa część klasy średniej, której ogromna większość głosuje od 1998 r. na Hugo Chaveza. W tej części Caracas kolejki
Fuchy Wolskiego – cd.
Tydzień temu okazało się, że dyrektor Programu I Polskiego Radia, Marcin Wolski, dorobi do skromnej dyrektorskiej pensji na państwowej posadzie szopką noworoczną u prezesa Wildsteina, a tu już „Trybuna” donosi o kolejnej fusze Marcina Wolskiego. Też zresztą w TVP. Tym razem chodzi o scenariusz serialu „Polkabel”, a dorabiane sumy są kilkunastokrotnie wyższe. Nieoficjalnie przy Woronicza mówi się, że autorzy serialu mają dostać za pierwszy jego odcinek 220 tys. zł, a za kolejne po 190 tys. Dyrektorze Wolski,
Gest Marcinkiewicza
Koniec rządów komisarza Marcinkiewicza był dla niego bardzo pracowity. Wzorem Lecha Kaczyńskiego podpisał dokument gwarantujący ok. 2,5 tys. pracownikom Zakładów Gospodarowania Nieruchomościami etaty (albo pensję) do końca czerwca 2007 r. Postawa godna lewicowca z krwi i kości. Problem w tym, że w firmie tej jest zbyt wielu pracowników biurowych, a brakuje choćby kierowników technicznych czy inspektorów nadzoru budowlanego. Jeszcze bardziej komisarz zatroszczył się o prezesów stołecznych spółek i rzutem na taśmę wypłacił im nagrody. Prezes
Dobre i złe komuchy
Nie bardzo wiem, jak sobie Prawo i Sprawiedliwość i jego satelici poradzą w sytuacji, gdy członkami PZPR są ministrowie – frasował się poseł PSL, Tadeusz Sławecki, podczas debaty w Polskim Radiu o dekomunizacji. – Ja chociażby teraz analizowałem dokładnie wyniki wyborów wielu radnych z PiS, w tym nawet z mojego terenu – szef klubu PiS jest byłym sekretarzem POP. To czy on też straci swoją funkcję, czy nie? Panie pośle, nie straci. Bo pisowski komuch to dobry komuch, a lewicowy solidaruch






