2006
Społeczny testament Jacka Kuronia
Globalna rewolucja edukacyjna oparta na miłości Wszyscy jesteśmy coś winni Jackowi Kuroniowi. Nie, nie tylko pamięć. Jacek cenił sobie przede wszystkim działanie. Dlatego już na łożu śmierci pisał swą książkę-testament „Rzeczpospolita dla moich wnuków”, czyniąc wykonawcą swej ostatniej woli rodaków, czyli nas: polityków, ludzi idei i zwykłych obywateli. Jacek Żakowski we wstępie do tej książki pisał, że Kuroń „miał poczucie, że ów wymarzony, wywalczony, wysiedziany w więzieniach i wystrajkowany świat znowu potwornieje. (…) I coraz
Zawirowanie
Ten rząd upadnie. I dobrze. Osobiście wolałbym, żeby trwał. Do jego całkowitej kompromitacji. Ale dla kraju – dobrze, że upadnie Kiedy to piszę, nie znam wyników obrad kierownictwa PiS. Jakikolwiek będzie, nie widzę już perspektywy dla koalicji, w której pan Lepper decyduje o przetrwaniu rządu pana Kaczyńskiego. Obok interesów są w polityce charaktery. Andrzej Lepper wypowiedział słowa, szereg słów, których Jarosław Kaczyński nie zniesie. Słowa go dotykające zawsze były jego słabym punktem. Przytomni czytelnicy znają mój stosunek
Warchoł i cham
Mamy koniec koalicji, a czego początek? Rozstanie było gwałtowne. Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia Jarosław Kaczyński mówił, że choć w koalicji iskrzy, to jest szansa, że na iskrzeniu się skończy. I że wszystko rozstrzygnie się w ciągu kilku tygodni. Na to replikował Lepper – dlaczego tygodni, a nie dni, a może i godzin? A potem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Dlaczego? Co takiego się stało, że Kaczyński i Lepper zdecydowali się na polityczny rozwód? Czy dobrze to przekalkulowali? Kto na tym wygra? I co będzie dalej?
Afganistan pachnie śmiercią
Żaden profesjonalista nie ukrywa, że Polakom wyznaczono najtrudniejszy odcinek i że straty będą znacznie poważniejsze niż w Iraku Niespełna dwa miesiące temu salony polityczne i światową opinię publiczną obiegło stwierdzenie Zbigniewa Brzezińskiego, sprowadzające się do tego, że Polska jest aktualnie tylko trzeciorzędnym sojusznikiem USA. Ta wypływająca z głębokich analiz ocena niestety nie spowodowała u obecnych władz RP żadnych refleksji. Wprost przeciwnie – zarówno bracia bliźniacy, jak i ich współpracownicy obrazili się na wybitnego analityka i niestrudzonego orędownika
Burza po cynicznym kłamstwie
Gwałtowne zamieszki na Węgrzech nie są powstaniem narodowym Węgry znalazły się w stanie ostrego kryzysu. Budapesztem wstrząsnęły najgroźniejsze rozruchy od 50 lat. Gniewny tłum wziął szturmem i zdemolował gmach publicznej telewizji. W starciach z policją setki osób odniosły rany. Protestujący nawiązywali do antykomunistycznego powstania z 1956 r. Na „zdobytych” policyjnych pojazdach wieszali flagi narodowe. Istnieją obawy, że inwestorzy stracą zaufanie do Kraju Madziarów. Węgierskie przesilenie to jeszcze jeden dowód, jak trudny jest dla państw Europy
Polska walcząca
Nic nie słychać o pośle Konstantym Miodowiczu. Gdzie jest Miodowicz? Dlaczego nic nie mówi? Jest zapotrzebowanie na jego oryginalne powiedzenia. Zapamiętałem wybuch elokwencji posła w Radiu Maryja; o pośle profesorze Nałęczu: „przeraźliwy pisk szczura, któremu ktoś nastąpił na ogon… ten szczur chce gryźć”. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się wkrótce, poszłoby do urn mniej niż 40 procent wyborców. „Dla nikogo prócz egoistycznych awanturników nie istniały już żadne pobudki do tego, by interesować
Ponurawy żartowniś
Wyciągnięty z kapelusza przez PiS najbardziej ponury w historii sportu minister od fikołków, Tomasz Lipiec, okazuje się skrytym żartownisiem. Ostatnio zażartował, że jest wielkim zwolennikiem organizacji w Polsce Euro 2012. I chyba tylko dla jaj w projekcie budżetu na przyszły rok nie ma wydatków na stadiony. A trzeba ponad 1 mld zł. Lipiec to zresztą nie pierwszy jajcarz stadionowy w PiS. Zaczął zabawę cztery lata temu prezydent Lech Kaczyński. Oglądając w Warszawie oddany przez niego Stadion Narodowy, można się
Zawisza bije i znika
Artur Zawisza wyróżnia się wśród nowej zdemoralizowanej generacji samozwańczych „bankowców” uwikłanych w nieustanne aferki. Wyróżnia się niezwykłą nawet jak na PiS bezczelnością. Od roku nie może dojechać do sądu, gdzie bezskutecznie czeka na niego Robert K. Mieszkaniec Jaworzna miał pecha, bo w 2002 r. na przejściu granicznym w Łysej Polanie spotkał posła Zawiszę i dostał poselską ręką po głowie. Robert K. jest naiwny. Ciągle wierzy, że sąd zajmie się Zawiszą. I wierzy, że sąd będzie obiektywny.
Minister jest, ale kultury nie ma
Mamy ministra kultury i dziedzictwa narodowego i na dodatek paru wiceministrów w tym malutkim resorcie, ale nie miał kto przyjść na inaugurację Dni Kultury Chińskiej w Polsce. Z Pekinu mogła dotrzeć pani minister. Mogły dolecieć wspaniałe zespoły artystyczne, ale nasi dziedzice od kultury nie trafili do Teatru Wielkiego. W wypełnionej sali Opery Narodowej był jednak jeden przedstawiciel rządu. Zgadnijcie, kto. Andrzej Lepper.
Daukszewicz zakneblowany za ciasteczka
Radio Merkury nie pozwoliło wyemitować felietonu swojego stałego współpracownika – Krzysztofa Daukszewicza. Satyryk nieopatrznie napisał o proteście, jaki wybuchł, gdy wiceprezesem zarządu został młody działacz LPR – Krzysztof Musiałek. Daukszewicz nazwał go „pracownikiem magazynu słodyczy”, który „na co dzień przekłada ciastka z kupki na kupkę”. Musiałek rzeczywiście do radia przyszedł z hurtowni cukierniczo-spożywczej, gdzie pracował w dziale logistyki. Z mediami miał niewiele wspólnego. Cóż, z władzy, nawet tak słodkiej, nie należy się śmiać.






