2017
Hołd na placu Krasińskich
Czeka nas polityczny dziwoląg. Andrzej Duda, polityk, który nie ma w Polsce istotniejszego znaczenia, będzie gościł Donalda Trumpa, który władzę ma ogromną. Ale przecież Trump nie dla Dudy przyjeżdża i nie dla Polski, która dla Amerykanów jest krajem z peryferii. Ważnym tylko wtedy, gdy można było Polską, jak w Jałcie, pohandlować, albo gdy trzeba gdzieś upchnąć militaria, gaz łupkowy, a nawet najgorszą na świecie żywność. Polska wydająca dziesiątki miliardów złotych na broń i stale podnosząca wydatki na zbrojenia jest w USA mile widzianym
Tromtadracja trumpolska
Donald Trump podczas wizyty w Polsce w najbliższych dniach ma wesprzeć skrajną prawicę w naszym kraju, pochwalić politykę antyuchodźczą, przywalić Europie, rozegrać polską „suwerenność” przeciw Niemcom. O czym później będzie rozmawiał z Władimirem Putinem podczas szczytu G20 w Hamburgu – nie wiadomo. Raczej nie o ministrze Macierewiczu i książce Tomasza Piątka na temat tajemniczych i niepokojących uwikłań polskiego ministra destrukcji w relacje z ludźmi bliskimi Kremlowi, w tym aferzystami i mafią. Ta bez większego konkretnego znaczenia wizyta kłopotliwego i nieprzewidywalnego
Wojna czy pokój?
Wierzę, że historia jest rzeczywiście nauczycielką życia, a fakt, że mało kogo nauczyła, jest winą niezdolnych uczniów. Polacy są przekonani, że znają swoją historię narodową, a niektórzy cudzoziemcy utwierdzają ich w tym mniemaniu. O ilość godzin poświęconych lekcjom historii w szkole potrafi wybuchnąć spór polityczny. W rzeczywistości nawet profesorowie historii w dużej liczbie są dyletantami nieświadomymi swojego dyletanctwa, mylą przyczyny ze skutkami, widzą tylko to, co im patriotyzm nakazuje widzieć. Książki o historii pisane w Polsce obecnie są podobnie
Utracona podmiotowość SLD
Zainteresowały mnie wypowiedzi Sławomira Wiatra w poprzednim numerze PRZEGLĄDU i chciałbym niektóre jego spostrzeżenia rozważyć po swojemu. Wydają mi się one zarazem odkrywcze i oczywiste, co – logicznie rzecz biorąc – nie powinno iść w parze. Żyjemy jednak w takim półmroku, że oczywistość trzeba odszukać, sama nie rzuca się w oczy. Dlaczego wyborcy odeszli od SLD i głosują na inne partie lub wybierają bierność? A dlaczego mieliby pozostawać przy SLD? Głosimy – mówi Sławomir Wiatr –
Nie bójmy się wyższej płacy minimalnej!
Rząd proponuje, aby wynagrodzenie minimalne w przyszłym roku wzrosło o 4%. Tak niskiego wzrostu nie było od 2010 r. Rząd zaproponował, aby płaca minimalna w przyszłym roku wynosiła 2080 zł, czyli zaledwie 80 zł więcej niż w roku bieżącym. Po zeszłorocznym podniesieniu minimalnego wynagrodzenia o 150 zł myśleliśmy, że nowa władza bardziej niż poprzednia dba o wzrost płac. Niestety, wiele wskazuje na to, że PiS kontynuuje podejście poprzedników z koalicji PO-PSL. Rada Ministrów proponuje, aby
Wolta Stalina
Dlaczego Moskwa chciała przystąpić do paktu Berlin-Rzym-Tokio i dlaczego do tego nie doszło Najbardziej zaskakująca, do końca nie całkiem jasna w stosunkach między Trzecią Rzeszą a ZSRR w latach 1940-1941, jest gotowość Józefa Stalina przystąpienia do paktu trzech. Archiwa radzieckie zapewne niewiele tu wyjaśnią, bo sporządzanie notatek, dokumentowanie wydarzeń nie było zwyczajem Stalina. Historia tego paktu cofa nas do roku 1936 – 25 listopada Niemcy hitlerowskie zawarły z Japonią w Berlinie tzw. pakt antykominternowski, przewidujący wspólną
Dania nie karze za bluźnierstwo
Chociaż konstytucja uznaje Kościół ewangelicko-luterański za narodowy, duński parlament złagodził prawo Korespondencja z Kopenhagi Od wielu miesięcy trwała w Danii dyskusja o zasadności zniesienia przepisów umożliwiających karanie za bluźnierstwo. Wydawało się, że temat lada moment umrze śmiercią naturalną, bo sprawy wiary i religii nikogo tam specjalnie nie interesują. Oczywiste było, że dotychczasowe, archaiczne – jak je określano – przepisy mogłyby zostać zastosowane jedynie w przypadku, gdyby obraza uczuć lub obiektu kultu dotyczyła coraz liczniejszej
Rosyjska ruletka Trumpa
Chęć poprawy stosunków z Rosją nie jest dowodem zdrady Trumpa W okresie powojennym w amerykańskim systemie politycznym doszło do znacznego zbliżenia ideologii i strategii głównych partii konkurujących o władzę. Oznaką tego było pojawienie się w żargonie dziennikarskim terminu metooism, od słów me too (ja też), jakimi kandydaci zwykle odpowiadali na propozycje programowe swoich oponentów. Zamiast różnic podkreślali tożsamość celów, które formułowano w języku populistycznym, grając na konformizmach grupowego myślenia. Krótkotrwałym wyłomem w tej praktyce była historia
Nowa Polska nie jest w niebie
Bohaterami publicystyki ostatnich tygodni są tzw. symetryści, czyli ci z komentujących wydarzenia polityczne, którzy nawet kiedy krytykują PiS, nie zapominają o przewinach poprzedników, czyli głównie Platformy Obywatelskiej. Symetryzm polega też na zauważaniu pozytywnych ruchów PiS, co może osłabiać wrażenie czystej, sterylnej, idealnej diabelskości formacji Jarosława Kaczyńskiego. Zarzut symetryzmu, czyli fałszywej i pozornej równowagi w działaniach PiS i PO, ma uświadomić symetrystom/kom, że pozornie krytykując PiS, de facto wspierają je, gdyż: wyciągają podobne (choć istnieje






