Rozumiem człowieka Afryki

Rozumiem człowieka Afryki

Wojciech Albiński, autor książki „Kalahari”*)

Marek Nowakowski: – Aby przedstawić bohatera dzisiejszego spotkania, trzeba po pierwsze zacząć od Włoch – miasteczka pod Warszawą, ponieważ właśnie tam Wojciech Albiński, dziś mieszkaniec południowej Afryki, zaczął swoją inicjację. Zresztą razem ze mną. Czas, w którym się znaliśmy, to była okupacja, budynek szkolny zajęły wojska niemieckie. W tej zamkniętej szkole stacjonowały także pomocnicze oddziały – Turkmeni, Kozacy dońscy, jednym słowem – egzotyka. Kolejny wątek tej opowieści to literatura. Jako mali chłopcy żyliśmy w świecie książek. Wszystkie okładki były szare, w kolorze papierowej torby, ale w nich krył się zawsze fascynujący świat. Niewielu z naszego pokolenia miało możliwość podróżowania, Wojtek miał. I po latach przywiózł z tych wojaży „Kalahari”.
Wojciech Giełżyński: – Byłem w Afryce podczas pierwszych wyborów demokratycznych w 1994 r., kiedy wygrała partia Nelsona Mandeli. „Kalahari” zrobiło na mnie ogromne wrażenie, książka jest wyśmienita. Jak powstała?
Wojciech Albiński: – Tak jak mówił Marek, tkwiła w nas chęć przeżycia przygody. Żyłem w Botswanie. To bardzo niebezpieczny, dziki kraj. Długo transportowałem sprzęt przez pustynię tylko w towarzystwie moich czarnych współpracowników. Ten rodzaj odosobnienia, tryb życia na pustyni skłaniają do refleksji. Afryka jest szalenie dramatyczna, jeśli chodzi o losy ludzkie, losy narodów. Wydało mi się, że trzeba to zapisać. A kiedy pisałem, wszystko zaczęło się układać w fabułę. Ponadto sposób widzenia kultur afrykańskich jest wciąż zabarwiony wrażeniami pierwszych podróżników. A to jest pewna odmienność, która może stać się nam bliska. Ja z tymi ludźmi podróżowałem, cierpiałem. Moje związki z kulturą afrykańską pogłębiły się na tyle, że wydaje mi się, iż rozumiem człowieka Afryki. Afrykanie mają bardzo sympatyczny, otwarty styl życia, są niezwykle gościnni. Wystarczy uśmiech, a czasem jedno słowo, aby natychmiast uzyskać przyjazną reakcję. Oczywiście, są momenty, które wyzwalają gwałtowne odruchy czy wręcz nienawiść. Co jednak zadziwiające, jeśli weźmie się pod uwagę ich historię, nie są one zwrócone przeciwko białym.
Pytanie z sali: – Dlaczego nazywamy Afrykanów egzotycznymi? Może warto poszukać podobieństw?
WA: – Wydaje mi się, że barierą do odkrycia naszych cech wspólnych jest koncept egzotyzmu. Są dwa sposoby widzenia świata: jeden to turysty, który jedzie gdzieś, aby się dziwić, aby znaleźć coś zupełnie innego. Jest zawiedziony, gdy tak nie jest. Drugi sposób polega na wtopieniu się w otoczenie. Kiedy zaczynamy rozumieć kulturę afrykańską, zaczynamy rozumieć, że tak naprawdę jesteśmy tacy sami.
WG: – Ależ ten świat jest zupełnie inny! Pierwszy przykład: demokracja. Tam się liczy dobry przywódca dla społeczeństwa, a państwo jest pojęciem sztucznym. Liczą się ród, rodzina, klan, a nie państwo! Ludzie identyfikują się tożsamościowo, podkreślając różnice plemienne! A indywidualizm? To pojęcie europejskie, tam liczy się interes wspólnoty, a nie jednostki.
WA: – Muszę polemizować. Jeśli chodzi o cechy wspólne, jest w nas tak wiele uprzedzeń wyniesionych np. z literatury, że musimy zamieszkać z innym narodem, by go poznać. Nasze światy są tak podobne, choćby aspiracje! Na przykład aspiracje rodziców, którzy chcieliby, aby ich dzieci zdrowo rosły i chodziły do dobrych szkół; aspiracje biznesmenów, aby mieć punktualnych, rzetelnych pracowników; aspiracje młodzieży… Oczywiście, wypowiadam się jedynie na temat tych krajów, które poznałem w czasie podróży.
WG: – To parę szczęśliwych wyjątków.
WA: – Opowiem państwu o pewnym wyjątku. Po roku 1994 r. stworzono w RPA Komisję Prawdy i Pojednania, bardzo kontrowersyjną. Otóż każdy, kto popełnił zbrodnię – tortury, morderstwa – może się zgłosić i złożyć oświadczenie, aby w zamian otrzymać amnestię. Musi opowiedzieć całą prawdę, jak to się stało, gdzie leżą zwłoki. Słuchają tego krewni ofiar. Po tej procedurze wybaczają mordercy, uważając, że co się stało, to się nie odstanie, że takie były czasy. Ten rodzaj oczyszczenia, rozgrzeszenia, jest nam obcy.

*) Fragmenty spotkania prowadzonego przez Marka Nowakowskiego i Wojciecha Giełżyńskiego z Wojciechem Albińskim, autorem książki „Kalahari”.

Wydanie: 21/2003

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy