Siła przekonań Berniego

Siła przekonań Berniego

…i jego program dla Ameryki

Relacje ludzi znających Sandersa od lat zgodne są w dwóch punktach. Po pierwsze, jest pewny swoich przekonań. Po drugie, jest w nich niezmienny i dzisiaj głosi te same poglądy, co 40 lat temu. Podstawowym problemem współczesnej Ameryki są, w opinii Sandersa, rażące nierówności w dochodach i sytuacji ekonomicznej mieszkańców, dlatego postuluje on podjęcie działań mających zmusić amerykańskie korporacje do płacenia podatków w USA. Chce też obłożenia podatkiem wszystkich spadków większych niż 3,5 mln dol. Proponuje poza tym podniesienie do 2020 r. federalnej stawki minimalnej z 7,25 dol. do 15 dol., a także zrównanie wynagrodzeń kobiet i mężczyzn. Sanders planuje utworzenie 13 mln nowych miejsc pracy dzięki inwestycjom w odbudowę zużytej infrastruktury, w tym dróg, mostów, lotnisk i kolei. Chce dalej reformować system opieki zdrowotnej, tak by przypominał on rozwiązania obowiązujące w najwyżej rozwiniętych państwach europejskich (system jednego płatnika), i obniżyć ceny lekarstw za pomocą negocjacji zbiorowych (obecnie zakazanych) oraz importu. Szczególne miejsce w swoim programie poświęca wprowadzeniu m.in. urlopów macierzyńskich (USA są jedynym rozwiniętym państwem świata, w którym prawo nie przewiduje takiego rozwiązania) i dwutygodniowych płatnych urlopów wypoczynkowych. Jednym ze sposobów zapewnienia stabilności i zdrowia gospodarki amerykańskiej ma być reforma sektora finansowego, obejmująca np. wprowadzenie podatków od działań spekulacyjnych, podatku obrotowego od transakcji krótkoterminowych i zakazu wypłacania dużych bonusów osobom na kierowniczych stanowiskach w instytucjach finansowych odchodzącym do pracy na najwyższych stanowiskach w administracji federalnej, a także podział największych instytucji finansowych, by przestały być za duże, aby upaść. Sanders chce też doprowadzić do reformy m.in. niewydolnego systemu imigracyjnego i systemu finansowania kampanii wyborczych.

Czy Bernie ma szanse?

Sondaże wskazują, że wśród ogółu sympatyków Partii Demokratycznej największą popularnością – i to z dużą przewagą – cieszy się Hillary Clinton. Jednak wśród ludzi młodych, w pokoleniu tzw. millennialsów (osób w wieku 18-34 lata, czyli tych, które weszły w dorosłość wraz z nowym wiekiem), poparcie dla obojga kandydatów jest praktycznie takie samo. Głosy młodych i ich entuzjazm – wiece wyborcze Berniego na uniwersytetach są często przenoszone z sal gimnastycznych na stadiony – to jednak za mało, by zdobyć nominację, a później prezydenturę. Sanders, jak sam przyznaje, jest nieznany wśród Afroamerykanów. Zdobycie rozpoznawalności i przekonanie do siebie przedstawicieli innych grup wiekowych nie jest trudne, gdy dysponuje się odpowiednimi środkami.

Tymczasem Bernie, który opowiada się za reformą finansowania kampanii wyborczych, obecnie pozwalającego na przyjmowanie wpłat o nieograniczonej wielkości przekazywanych na rzecz specjalnych komitetów wyborczych, tzw. Super PAC, odmawia utworzenia takiego komitetu, a także zabiegania o wpłaty u największych darczyńców.

Ta wierność głoszonym hasłom czyni go wiarygodnym w oczach przekonanych wyborców, ale utrudnia mu dotarcie do nowych. Wielu wyborców demokratycznych zniechęca do Sandersa również fakt, że sam siebie nazywa on democratic socialist – dosłownie tłumacząc, demokratycznym socjalistą, chociaż poprawniej byłoby socjaldemokratą – co w USA kojarzy się jak najgorzej, bo z komunizmem. W efekcie wśród komentatorów panuje dość duża zgodność, że mimo wszystko nie uda mu się zdobyć partyjnej nominacji, chociaż – jak podkreślają niektórzy – w amerykańskich kampaniach wyborczych mnóstwo jest przykładów kandydatów, którzy jak Barack Obama pokonali faworytów, chociaż nic tego początkowo nie zapowiadało.

Foto: EASTNEWS

Strony: 1 2

Wydanie: 47/2015

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy