Skandaliczne milczenie PiS

Skandaliczne milczenie PiS

Trzeba było niemal półrocznej bezkarnej obecności w internecie strony „Redwatch” nazistowskiej organizacji Krew i Honor, kilku tekstów w prasie o szerzeniu rasizmu i nienawiści, wreszcie próby zabójstwa działacza antyfaszystowskiego oraz interpelacji poselskiej Izabeli Jarugi-Nowackiej z SLD, by wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Bliźniuk stwierdził, że „rząd nie toleruje działań związanych z ksenofobią i poglądami faszystowskimi”. Dlaczego te słowa padły dopiero teraz?
Przypomnijmy: od stycznia 2006 r. polscy przedstawiciele międzynarodowej organizacji Krew i Honor prowadzą akcję „Redwatch”. Umieszczają w sieci informacje o działaczach lewicowych, antyfaszystach, domniemanych homoseksualistach etc., publikując ich nazwiska, adresy zamieszkania, pracy lub szkoły, numery telefonów i tablic rejestracyjnych, a także zdjęcia, rysopisy, daty urodzenia, informacje, gdzie spędzają wolny czas. Faszyści poprzez tę akcję chcą – jak czytamy na stronie – „uświadomić środowiskom, które są nam przeciwne, że to, co wiedzą na nasz temat, jest niczym w stosunku do wiedzy, jaką posiadamy o nich”.
W rzeczywistości chodzi o to, by ułatwić faszystowskim przestępcom przejście od słów do czynów. To już się stało. Po próbie zabójstwa dokonanej przez nazistowskich działaczy autorzy strony napisali, że „jeśli ten atak miał podłoże ideologiczne, to miejmy nadzieję, że teraz Maciej D., jutro cały lewacki pomiot”. 30-letniego Maćka napadnięto w połowie maja na warszawskim Powiślu. Faszyści znali jego nazwisko i adres ze strony „Redwatch” – figuruje na drugim miejscu warszawskiej listy. Wbili mu nóż w plecy, przebijając płuco. Padły słowa: „Zabijemy cię, ty lewacka kurwo”. W ciężkim stanie trafił do szpitala.
Od początku istnienia strony, a także w ciągu kilku dni po ataku na Maćka nikt – ani premier, ani minister sprawiedliwości, ani prokurator krajowy, ani żaden z polityków PiS – nie zajął w tej sprawie jednoznacznego stanowiska, mimo że o zdarzeniu informowały media. Podkreślała to w ubiegłym tygodniu w Sejmie Izabela Jaruga-Nowacka. Zamiast tego mieliśmy festiwal obłudy władz wokół chuligańskich wybryków na warszawskiej Starówce, a także niesmak po bredniach wygadywanych przez posła współrządzącej LPR, Wojciecha Wierzejskiego, o „naukowo udowodnionych” związkach pederastii z pedofilią.
Dziś mamy już zapewnienie polskich władz, że policja złapie przestępców oraz ustali, wraz z ABW, kim są autorzy zamieszczonej na amerykańskim serwerze strony internetowej, która powinna zostać zamknięta. Wiemy też, że musiało zdarzyć się nieszczęście, by zwolennicy prawa, sprawiedliwości, bezwzględnego karania przestępców i 24-godzinnych sądów i miłośnicy antysemickiego radia przerwali to skandaliczne milczenie. Na jak długo?

Wydanie: 22/2006

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy