Skuteczność MSZ jest ograniczona…

Skuteczność MSZ jest ograniczona…

Krąży po internecie wewnętrzny dokument MSZ zatytułowany „Obecność i postrzeganie Polski w mediach zagranicznych w roku 2017 (na podstawie doniesień z placówek)”.

O jego zawartości niech świadczy pierwsze zdanie: „Ogólny obraz Polski w mediach światowych w roku 2017 nie może być uznany za pozytywny. Polska polityka zagraniczna była niezrozumiana i krytykowana, negatywnie oceniane były również przeprowadzane aktualnie w naszym kraju reformy wewnętrzne”.

Dalej w dokumencie czytamy: „Najwięcej niechętnych, a nawet otwarcie negatywnych ocen polskiej polityki zagranicznej pojawiało się w prasie zachodnioeuropejskiej (Niemcy, Wielka Brytania, Włochy), nieco bardziej przychylne były media naszych południowych sąsiadów (Czechy, Słowacja, Węgry). Niewielkie było zainteresowanie polską polityką zagraniczną ze strony mediów pozaeuropejskich”.

I dorzućmy do tego jeszcze punkt trzeci, chyba najciekawszy: „Zwraca uwagę coraz wyraźniejsze oddzielanie ocen działań polityków i zmian politycznych w Polsce (oceny negatywne) od generalnie pozytywnego obrazu samych Polaków i naszych osiągnięć kulturalnych i naukowych, a także integracji mniejszości polskiej w państwach przyjmujących”.

Innymi słowy, Polacy są w porządku, także jako imigranci, dobrze się integrują. Natomiast nie jest w porządku rząd w Warszawie, co jest jakimś problemem, ale założywszy, że w Polsce jest demokracja, przejściowym.

Tak prawdopodobnie myślą w Europie Zachodniej. Choć niekoniecznie w Warszawie. Otóż na koniec siedmiostronicowego dokumentu zawarte są wnioski. Dosyć banalne, dodajmy, chociaż warto przytoczyć jedną konstatację: „Doceniając rolę placówek w próbach wyjaśniania sytuacji w naszym kraju i docierania do pożądanych dla nas środowisk i osób, należy stwierdzić, że skuteczność polskiej dyplomacji jest ograniczona”.

No i jeden postulat: „Pilne staje się opracowanie w najbliższym czasie spójnej strategii i taktyki polityki wizerunkowej rządu oraz przeznaczenie na nią odpowiednich środków w budżecie”.

Dokument ma datę 5 lutego, powstał więc przed awanturą ze środowiskami żydowskimi o ustawę o IPN. Odnosi się zatem de facto do innej epoki. Tej spokojnej. Można sobie tylko wyobrazić, jak wyglądałby jego aneks obejmujący tylko luty 2018 r.

Zatrzymajmy się na chwilę przy postulacie wydatkowania pieniędzy na prowadzenie w krajach Zachodu polityki wizerunkowej. Łatwo się pisze taką rzecz, choć – jak pokazuje historia – żadne pieniądze nie pomogą, gdy się prowadzi złą politykę. Owszem, można wynająć agencję PR, zamówić jeden czy dwa artykuły, zafundować wycieczkę kilku dziennikarzom. I tyle. Na dłuższą metę niewiele z tego wynika poza tym, że jakaś firma dobrze się obłowi. Ale obserwując rosnącą determinację obozu rządowego, by wreszcie ktoś o nich dobrze napisał, można w ciemno obstawiać, że za chwilę przelewy ruszą.

Warto je dobrze dokumentować, żeby potem było wiadomo, kto, za co i ile pieniędzy podatników puścił w świat.

Wydanie: 10/2018

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy