Kumoch rzucony na Szwajcarię

Kumoch rzucony na Szwajcarię

„Uważamy, że po 27 latach od rozpoczęcia transformacji ustrojowej zarówno wśród ambasadorów, jak i w gmachu MSZ jest czas na duży przegląd kadrowy, na przewietrzenie”, powiedział minister Waszczykowski, dodając: „W tym czasie pojawiło się nowe pokolenie, które zasługuje na to, by być twarzą Polski”.

Ludzie w MSZ zaczęli więc się zastanawiać, kto jest człowiekiem „starego reżimu”, a kto ma być nową twarzą Polski. Co tu się rozwodzić – najłatwiej można to ustalić, patrząc, jakich ludzi minister wysyła na placówki, a jakich odwołuje.

Taka sytuacja miała miejsce parę tygodni temu. Najpierw ze stanowiska ambasadora w Szwajcarii został wycofany Jaromir Sokołowski, zawodowy dyplomata. I to po roku urzędowania. Czym sobie zasłużył na takie potraktowanie? Ano tym, że był ministrem w kancelarii prezydenta Komorowskiego. Owszem, można uznać, że jego wyjazd był formą ucieczki przed nową władzą, ale przecież nikt nie zarzucał mu braku kompetencji czy nieznajomości dyplomatycznego rzemiosła. Tyle że trzeba było się zemścić.

Kto go zastąpił? Otóż do Szwajcarii pojechał Jakub Kumoch. Co było jego przepustką do tej funkcji? Oficjalnie – to, że przez ostatnie miesiące zasiadał w Narodowej Radzie Rozwoju przy Prezydencie RP. U Andrzeja Dudy. Czyli wycofaliśmy ze Szwajcarii prezydenckiego ministra, a wysłaliśmy prezydenckiego doradcę.

Bardzo zresztą dziwnego. W Sejmie przedstawiano go jako europeistę i analityka politycznego, który zaczynał pracę w Ośrodku Studiów Wschodnich, później był w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, w Instytucie Sobieskiego, był też korespondentem PAP w Moskwie, kierownikiem działu zagranicznego, a potem krajowego w „Dzienniku” (ale nie wybił się jako dziennikarz).

On sam przedstawia się jako osoba władająca kilkunastoma językami, w tym arabskim, tureckim, ukraińskim, afrikaans i „komunikatywnie” chińskim.

Ponieważ aktywność zawodową rozpoczął w okolicach roku 2000, oznacza to, że uczył się – pracując – jednego języka rocznie.

Niestety, MSZ nie podało, czy ta znajomość została potwierdzona egzaminem resortowym lub państwowym, czy też przyjęto te lingwistyczne sukcesy na wiarę. Bo przejrzenie internetu też niewiele daje. Jest tam sylwetka Kumocha na portalu Goldenline (gdzie sam się prezentuje), jest Kumoch w grupie ekspertów ds. Afryki, no i na portalu Prezydent.rp. Tam czytamy, że „badał m.in. stosunki międzynarodowe na Bałkanach, politykę zagraniczną Francji, działania zewnętrzne Unii Europejskiej oraz międzynarodową obserwację wyborów. Do jego zainteresowań należą również: polityka zagraniczna Niemiec, Rosji i Chin, konflikt na Ukrainie, stosunki polsko-niemieckie i polsko-ukraińskie oraz polityka historyczna współczesnych państw europejskich”.

Tak oto do statecznej Szwajcarii Rzeczpospolita wysłała człowieka, który interesował się wszystkim – to Ukrainą, to Francją, to Chinami i Afryką. Zajmował się wszystkim, ale ze służbą dyplomatyczną, MSZ i Szwajcarią akurat po drodze mu nie było. Ale nie szkodzi, przecież to omnibus, wie wszystko i w każdym języku, Rotfeld przy nim to praktykant.

Mało to poważne, wręcz śmieszne.

Wydanie: 47/2016

Kategorie: Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy