Skwasić Kwacha

To już ostatni moment, żeby uwalić Kwacha, słyszę, jeśli teraz to się nie uda, to Kwach ma jak w banku kolejną piątkę w Pałacu. To jasne nawet dla tak lotnego polityka jak Piotr Żak.

Kwach w tym roku, to Miller w następnym, słyszę. Będzie miał 40% poparcia, to ma w przyszłym Sejmie jakieś 240 szabelek. Dobierze do rządu reprezentantów Unii Pracy, weźmie ministra rolnictwa z PSL-u i wtedy nikt mu w Sejmie nie podskoczy. Nawet jak opozycja AWS-UW uścibie prawie 200 szabel, to bez prezydenckiego weta, tej smyczy, Miller rychło będzie trząsł parlamentem. Dlatego trzeba uwalić Kwacha.

Dobrego kandydata z prawej strony nie ma i nie będzie. Trzeba zatem pokonać „prawdziwego” Kwacha w społeczeństwie, aby szansę miał ten ”Mniejsze zło”. Na przykład przywódca z dołeczkiem na brodzie.

Kwacha najlepiej umoczyć za pomocą kwitów. Tych jeszcze nie ma. Te, które udało się wydłubać, są cieniutkie. Te rozreklamowane z „Gazety Polskiej” dotyczą spraw sprzed 12 lat. Ale może się uda. Bo inaczej to nawet na ”Mniejsze zło” tym razem społeczeństwo się nie nabierze.

Najtęższe głowy AWS-u i Unii Wolności nie ustawają w myśleniu. Ustalono, jak słyszę, już prawdziwe przyczyny popularności Kwacha. Ludzie lubią swego prezydenta, nawet ci z prawicy, bo ten jako jedyny z tak zwanej władzy nie wtrąca się ludziom do życia codziennego. Robi swoje, bez napuszonego reklamiarstwa. Żyje i daje żyć innym. Nie jest upierdliwy, a taką władzę Polacy kochają. ”

Zatem trzeba jak najszybciej zmusić Kwacha do wykazania ukrytej upierdliwości, słyszę. Zaprosić do szermierki, wpuścić w konflikty słowno-kompetencyjne. Niechaj elektorat prawicowy, który jest na niego gotowy głosować, na własne uszy usłyszy, jaką to personę może wybrać. Niech wreszcie się kryptokomuch odsłoni.

Ludzi zdenerwuje, zirytuje. Spluńmy, a może będzie nam odplute.

Weta prezydenckie to ostatnia nadzieja wyborczym prawicowych sztabowców. Aby utrącić Kwacha, trzeba go wystawić na liczne weta. Jest zawetuje zmianę roty nauczycielskiej przysięgi z ostatnim dodatkiem ‚Tak mi dopomóż Bóg”, jeśli zechce być wiemy zasadne neutralności światopoglądowej państwa, to na pewno obrazi prawicowych, katolickich wyborców. Jeśli nie zawetuje, to może zirytować żelazny lewicowy elektorat.

Podobnie z „pornografią”. Nie zawetuje, wtedy powie się, że nie ma charakteru, nie chce zablokować oszołomiastego, idiotycznego prawa. Kiedy zawetuje, będzie można mu dorobić gębę „pornografisty”. Krajowego Clintona. Tak czy siak w podobne wetowe sytuacje warto kandydata w wyborach prezydenckich wpuszczać. Udowadniać, że albo to ukryty komuch. albo gość bez kręgosłupa, za to z chorym goleniem.

Można jeszcze brzytwy się uchwycić. Kozacki numer wykręcić. Nadal nie ma nowej prezydenckiej ordynacji wyborczej. Gdyby tak, jak słyszę, z jej uchwaleniem do ostatniego momentu poczekać, a potem tak ją wysmażyć, żeby drugą turę wyborów przeciągnąć już po ostatnim dniu kadencji prezydenta. Wtedy jego obowiązki przejmie marszałek Sejmu, który z prawa weta nie skorzysta. I wtedy czująca swój zgon koalicja zdąży uchwalić sobie to, co Kwach by jej zawetował.

Na wyrwę. Bo za rok. dwa władzy mieć nie będzie. Najpierw Kwach, potem Miller, czyli po nas potop.

 

Wydanie: 11/2000 2000

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy