Ślub dla wszystkich

Ślub dla wszystkich

Gdy w Polsce trwa nagonka na osoby LGBTQ, Szwajcaria legalizuje małżeństwa jednopłciowe

10 czerwca prezydent Andrzej Duda podpisał tzw. Kartę rodziny. Pod płaszczykiem dbania o interesy Polaków zatwierdził jako część swojego programu „ochronę dzieci przed ideologią LGBTQ”. Osoby nieheteronormatywne usłyszały, że nie są ludźmi, są ideologią. Niemal w tym samym czasie w Szwajcarii zostały zalegalizowane małżeństwa jednopłciowe.

Najwyższy czas

Szwajcarska Nationalrat (Rada Narodowa), czyli izba niższa parlamentu, zatwierdziła 11 czerwca projekt ustawy legalizującej małżeństwa jednopłciowe. Przegłosowano też regulację, która umożliwi parom lesbijskim korzystanie z banków spermy i w efekcie zajście w ciążę. Nareszcie – mówią aktywiści na rzecz praw człowieka. Komentarze w podobnym tonie publikuje lokalna i zagraniczna prasa. „Decyzja Nationalrat pozwoli Szwajcarii nadrobić zaległości wobec innych państw europejskich, jeśli chodzi o wyrównywanie statusu osób LGBTQ”, czytamy na portalu Swiss.info. Decyzja ta jest w Szwajcarii traktowana jak oczywistość, za którą nikt nie będzie przesadnie dziękował. Nie jest to więc propozycja „skrajnie lewicowa i ideologiczna”, tylko czysto ludzkie podejście.

Już w 2007 r. Szwajcaria zalegalizowała związki partnerskie. Aktywiści nie zamierzali na tym poprzestać. Kampania na rzecz równości prowadzona była m.in. przez organizację pozarządową Operation Libero, która walczy z populizmem. W mediach społecznościowych używano hashtagów #MarriagePourTous i #EheFürAlle (Małżeństwo dla wszystkich). Przekaz był prosty – pokazanie niesprawiedliwości na konkretnych przykładach. Osoby LGBTQ wypełniają obowiązki obywatelskie: płacą podatki i muszą przestrzegać tych samych reguł co ich współobywatele hetero. Dlaczego mają być pozbawione pewnych praw, skoro nikt nie myśli o zwolnieniu ich z pewnych obowiązków?

Czy będzie referendum?

Prawo zostało przyjęte stosunkiem głosów 132 do 52 przy 13 osobach nieobecnych. Niektórzy działacze na rzecz praw osób LGBTQ uważają jednak, że zwycięstwo zostało otrąbione zbyt wcześnie. Ustawę musi jeszcze przyjąć izba wyższa, Rada Kantonów (Ständerat), a potem niewykluczone, że dojdzie do referendum. Jeżeli przeciwnikom równości uda się w ciągu trzech miesięcy od przyjęcia nowego prawa zebrać 50 tys. podpisów, o prawach osób LGBTQ do zawierania małżeństw zadecyduje głosowanie powszechne. Wydaje się jednak, że z tym nie powinno być problemu. Z sondażu przeprowadzonego przez organizację Pink Cross wynika, że 80% Szwajcarów popiera małżeństwa jednopłciowe. Opowiadają się za nimi nie tylko środowiska liberalne, ale też 67% wyborców konserwatywnej Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), która od 30 lat stanowi jedną z głównych sił w parlamencie. Zrównanie statusu małżeństw niezależnie od orientacji wspierają także grupy religijne. W zeszłym roku Szwajcarski Kościół Reformowany poparł równość małżeństw, a niektóre Kościoły już udzielają błogosławieństw parom tej samej płci.

Zalegalizowanie małżeństw jednopłciowych jest tematem regularnej debaty od 2013 r. To wtedy posłanka Zielonych Kathrin Bertschy zainicjowała projekt wzywający do zmian w konstytucji. Polityka szwajcarska oparta jest na dochodzeniu do konsensusu. W dyskusji nad ustawami chodzi o to, aby – jeszcze zanim projekt trafi do parlamentu – uwzględnić stanowiska i ewentualne obawy każdej ze stron. Szczególnie powściagliwa w działaniu jest izba wyższa parlamentu, która planuje zająć się tym tematem nie wcześniej niż po wakacjach. Uspokajają wypowiedzi wielu czołowych polityków. W czasie debaty w Nationalrat Karin Keller-Sutter, ministra sprawiedliwości, oświadczyła, że Rada Związkowa (Bundesrat) – odpowiednik rządu, kolegialna głowa państwa – z zadowoleniem przyjęła decyzję, która zakończy nierówne traktowanie obywateli ze względu na ich orientację seksualną. Bundesrat zaleca jednak rozdzielenie kwestii małżeństw i dostępu do dawców nasienia. Karin Keller-Sutter podkreśliła, że powinno to być uregulowane oddzielnie.

Związki partnerskie to za mało

Inicjatywa wyszła od Zielonych. Ich dobry wynik w wyborach parlamentarnych w 2019 r. przesunął scenę polityczną w lewo, choć konserwatywna SVP nadal utrzymuje stabilną pozycję. Decyzji sprzeciwiali się jedynie jej posłowie oraz część posłów Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej. Chadecja opowiedziała się co prawda za małżeństwami jednopłciowymi, ale była przeciwna korzystaniu z banków nasienia przez pary lesbijskie. Zdaniem Yves’a Nideggera z SVP umożliwienie parom lesbijek dostępu do medycznie wspomaganej prokreacji pozbawiłoby dzieci ważnego doświadczenia, jakim jest kontakt z ojcem. Deputowany partii socjaldemokratycznej SP Angelo Barrile zwrócił jednak uwagę, że co szóste dziecko w kantonie Zurych nie zna swojego pochodzenia, a więc nie ma problemu związanego z rodzicami tej samej płci. Kathrin Bertschy stwierdziła, że gdyby kwestia dotyczyła dostępu do banków nasienia dla par heteroseksualnych, nie byłaby w ogóle przedmiotem dyskusji. „Nie można szukać wymówek prawnych uzasadniających dyskryminację”, mówiła podczas debaty.

Kilka lat temu konserwatyści próbowali tylnymi drzwiami rozprawić się z małżeństwami jednopłciowymi. W 2016 r. z inicjatywy chadecji przeprowadzono referendum, które de facto zablokowałoby drogę do nich. Inicjatywa pod hasłem Für Ehe und Familie – Gegen die Heiratsstrafe (Dla małżeństwa i rodziny – nie dla „kary małżeństwa”) powodowałaby, że pary niemałżeńskie otrzymałyby ulgę podatkową zarezerwowaną obecnie dla małżeństw. Proponowana zmiana w konstytucji obejmowałaby definicję małżeństwa wyłącznie jako związku mężczyzny i kobiety. Obywatele doskonale wiedzieli, jakie zamiary kryją się pod propozycją, i odrzucili ją – co prawda niewielką różnicą głosów – w referendum.

Zdaniem przeciwników ustawy o małżeństwie dla wszystkich związki partnerskie są wystarczającym rozwiązaniem dla par homoseksualnych. Istotnie, umożliwiają one korzystanie z wielu praw, jakimi cieszą się małżeństwa, i nakładają podobne obowiązki. Postawienie znaku równości między małżeństwami a związkami partnerskimi jest jednak dużą przesadą. Pary w związkach zarejestrowanych nie mogą wspólnie adoptować dzieci, nie mogą też korzystać ze sztucznego zapłodnienia. Ponadto jeżeli jedna ze stron jest obcokrajowcem, związek partnerski w przeciwieństwie do małżeństwa nie ułatwia drogi do uzyskania szwajcarskiego obywatelstwa. Ostatecznie wywalczono możliwość adoptowania dzieci partnera z jego poprzedniego związku.

Delegalizacja homofobii

To już druga ważna decyzja wspierająca w tym roku szwajcarską społeczność LGBTQ. W lutym Szwajcarzy opowiedzieli się w ogólnokrajowym referendum za faktyczną kryminalizacją homofobii. W Szwajcarii od 1995 r. nielegalna jest dyskryminacja ze względu na rasę, religię i pochodzenie etniczne. Teraz ten katalog rozszerzono o orientację seksualną. Stosunek głosów wynosił 64 do 36%. Tylko w trzech mocno konserwatywnych kantonach: Appenzell Innerrhoden, Schwyz i Uri większość mieszkańców była przeciwko. W międzyczasie uchwalono też zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, jeśli chodzi o zatrudnienie czy dostarczanie towarów i usług. Taka sprawa jak historia łódzkiego drukarza, który nie chciał wykonać ulotek i plakatów dla fundacji LGBT, tutaj miałaby w sądzie oczywisty finał.

Szwajcarski parlament próbował wprowadzić tę regulację już w 2018 r., ale jego przeciwnikom udało się zebrać 70 tys. podpisów, które wymusiły przeprowadzenie referendum. Wyniki nie pozostawiają wątpliwości. Od teraz nielegalna jest nie tylko dyskryminacja, ale także nawoływanie do nienawiści. Za sianie kłamliwej propagandy oczerniającej ludzi ze względu na ich seksualność grozi grzywna, a nawet trzy lata więzienia.

Regulacje są niezbędne, bo ataki homofobiczne w Szwajcarii nadal nie są marginalnymi incydentami. Zdarzają się nawet w Zurychu, mieście wydawałoby się otwartym, lewicowym. Prasa regularnie opisuje historie par – częściej gejowskich niż lesbijskich – które są napadane, niejednokrotnie bite. Do ataków dochodzi często wieczorami, przy klubach i barach. Marko i Simon zostali pobici w centrum miasta. „Chcieliśmy uciec, ale było już za późno. Nazwali nas pedałami i zaczęli bić. Miałem podbite oko i siniaki, a Simon wstrząs mózgu i połamane żebra”, opowiada Marko. Atmosfera w Zurychu jest swobodna, w oknach widzi się tęczowe flagi. „Osoby nieheteronormatywne czują więc, że mogą być sobą, że nie muszą się ukrywać. Dlatego są też łatwiejszym celem dla homofobów”, mówi znajomy z Zurychu.

Fot. Arnd Wiegmann/Reuters/Forum

Wydanie: 27/2020

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy