Służba zdrowia – krajobraz po bitwie

Służba zdrowia – krajobraz po bitwie

25.03.2020 Elblag N/z Niepubliczny Zaklad Opieki Zdrowotnej Zawada . Tablica na drzwiach do przychodni : Nie wchodz do przychodni . Tylko teleporady Fot. Stanislaw Bielski/REPORTER

W pandemii Polacy przestali chodzić do lekarzy. I zaczęło się największe od II wojny światowej umieranie – Zniechęca mnie organizacja pracy przychodni i jakość teleporady. W listopadzie usłyszałam, że mam anginę, zapalenie gardła albo zapalenie krtani. Tyle sama wiedziałam, bo gardło mnie bolało. Gdybym chciała wizytę stacjonarną, mogłabym zostać przyjęta za siedem-dziesięć dni. Ale że jestem nauczycielką, potrzebowałam L4, bo trudno przy 38-stopniowej gorączce, z bolącym gardłem i kaszlem, przez kilka godzin stale rozmawiać online z uczniami – opowiada Katarzyna z Łodzi. – Teleporady udzielił lekarz, który wcześniej na oczy mnie nie widział. Wątpię, że zajrzał do mojej karty, skoro zapytał, jaki antybiotyk chcę i jakie wcześniej brałam. Myślę, że wiele osób ma takie doświadczenia, więc gdy chorują, leczą się samodzielnie domowymi sposobami. Beata z małego miasta pod Warszawą nie chodzi do lekarza, bo przeraża ją wizja kolejek większych, niż były przed pandemią. – Jak mam przez to wszystko przebrnąć, od razu odechciewa mi się kontaktu ze służbą zdrowia. Czekam więc na koniec pandemii, żeby zająć się porządnie choćby moimi rozpapranymi hemoroidami, które leczę na własną rękę za pomocą maści. Wiem, że powinnam się zgłosić do specjalisty, ale dopóki czuję, że mojemu zdrowiu nie grożą poważne konsekwencje, nie pójdę do lekarza. Dokucza mi też kręgosłup. Powinnam iść do ortopedy i do fizjoterapeuty. Oprócz kolejek boję się zarażenia. Znalazłam więc na YouTubie ćwiczenia i w ten sposób się ratuję. Kolejki do specjalistów na NFZ i przed pandemią były przygnębiające. Teraz nawet nie chcę myśleć, co się dzieje. Jestem przekonana, że za wszystko będę musiała płacić prywatnie, a na to mnie nie stać. Od dawna nie byłam także u ginekologa, a powinnam. Przez te kolejki machnęłam na wszystko ręką – przyznaje. A jak z tym jest np. w Warszawie w niektórych poradniach, mogę opowiedzieć z własnego doświadczenia. Już w kwietniu roku pandemicznego bez kolejek, w puściutkiej przychodni, miałam zrobione przez wielkiej klasy profesjonalistę USG na dobrym sprzęcie. Prywatnie taka przyjemność u tego znanego lekarza kosztuje 250 zł. Byłam zaskoczona: krótki termin, spokój. Latem byłam trzy dni na badaniach w szpitalu. Nie zaraziłam się covidem, dowiedziałam się, że nie mam poważnej choroby autoimmunologicznej, więc zyskałam zbawienny spokój. Potem bez problemu kilkakrotnie byłam u lekarza na wizytach kontrolnych. Mam to szczęście, że mnie nie zbyto teleporadą. Pewnie wszystko zależy od podejścia danej przychodni. Zdaję sobie sprawę, że moja przychodnia jest pozytywnym wyjątkiem. I właśnie dlatego statystyki umieralności są zatrważające. Obawa przed covidem W 2020 r. zmarło ponad 76 tys. osób więcej niż w 2019 r. (wzrost o prawie 16,7%). To najgorsza statystyka od II wojny światowej. Na 1000 mieszkańców Polski zgonów mamy 12,7. Podobnie było tylko w roku 1951 – 12,2. Wtedy żniwo zbierały choroby zakaźne: odra, tężec, krztusiec, błonica, polio; umierały też noworodki. Dzisiejsze wskaźniki nakręciła pandemia po społu z wieloletnimi zaniedbaniami w ochronie zdrowia. Te nadmiarowe zgony, o wiele liczniejsze niż w latach poprzednich, są spowodowane powikłaniami w chorobach przewlekłych, niewydolnością służby zdrowia, utrudnionym dostępem do specjalistów i brakiem diagnoz. W UE pod względem nadmiarowych śmierci jesteśmy liderami wespół z Hiszpanią – 18,4%, Bułgarią – 16,7% i Belgią – 16,6% (dane za OKO.press.). – Ludzie boją się covidu: dopóki nie boli, nie kłuje, nie idę do lekarza. Albo: poleżę i przestanie, rozchodzę ból. To zaniedbanie, wina leży po stronie pacjenta. Covid jest hasłem, które wyparło inne jednostki chorobowe. Znam starszą panią, która dopiero powalona covidem, w szpitalu, dowiedziała się, że ma zaawansowanego raka trzustki. Wcześniej miała dolegliwości, ale nie szła do lekarza, bojąc się covidu. A teleporada okazała się nietrafiona. Czy to więc dziwne, że boimy się teleporad? W dodatku temat covidowy jest cały czas pompowany przez media, tylko tu szukamy sensacji, skupiamy się na innych, nie na własnym cierpieniu – mówi dr Bogna Szymańska-Kotwica, psycholog w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie oraz w gabinecie Minds of Hope. Prof. Bolesław Samoliński, kierownik Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych i Alergologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, współtwórca strategii rozwoju zdrowia publicznego, już w sierpniu 2020 r. stanął na czele niezależnego, interdyscyplinarnego zespołu ekspertów zdrowia Continue Curatio. Już wtedy przewidywali tę dużą śmiertelność. Wystosowali więc do pacjentów i decydentów list otwarty, w którym apelowali o wdrożenie testów różnicujących grypę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 07/2021, 2021

Kategorie: Kraj