Śmieci wszystkich świętych

Śmieci wszystkich świętych

Po 1 listopada na jednym grobie znajduje się od 3 do 9 kg ozdób

Trzy, dwa, jeden, start! Zawody na najbardziej kiczowato-bogate przybranie grobu bliskich właśnie się rozpoczęły. Już od początku października w marketach zalegają ogromne palety ze zniczami wszelkiej maści. Kolorowe serca, popękane kule, plastikowe aniołki i róże, tu złoty Jan Paweł II, tam świecąca na niebiesko figurka Jezusa. Bogactwo i przepych, jak to na Wszystkich Świętych i Zaduszki przystało, bo wiadomo – im więcej postawi się na grobie, tym lepiej. Pod tym względem Polacy są ewenementem w Europie. Według szacunków branży w 2018 r. na same znicze Polacy wydali ok. 600–700 mln zł. A po wszystkim zostały góry śmieci, wysypujące się z zawsze za małych kontenerów. Jak wyliczają specjaliści od gospodarowania odpadami, po obchodach dnia Wszystkich Świętych na jednym grobie znajduje się od 3 do 9 kg ozdób, które z reguły trafiają do kosza maksymalnie po kilku miesiącach od zakupu. Jak mówi dr inż. Emilia Den Boer z Katedry Inżynierii Ochrony Środowiska Politechniki Wrocławskiej, zakładając średnią ilość 6 kg ozdób na grób, największe wrocławskie cmentarze, Osobowicki i Grabiszyński, co roku zasilają wysypiska śmieci ponad tysiącem ton odpadów, głównie plastikowych. Większość z nich nie nadaje się do recyklingu. Ba, większość trudno nawet odpowiednio posortować. Dlatego najbardziej ekologiczny jest po prostu umiar.

Niby znicze są szklane, więc wydaje się, że można je wyrzucić do zielonego pojemnika. Niestety, tak nie jest – szklane pojemniki często mają inny skład chemiczny niż butelki i słoiki. Skutek jest taki, że topią się w innej temperaturze, więc nie nadają się do recyklingu. Wiele z nich ma też na stałe przyczepione plastikowe elementy albo pobrudziły się stearyną – w takich wypadkach znicze powinny wylądować w pojemniku na odpadki zmieszane. Podobnie jest ze zużytymi plastikowymi wkładami i zniczami ceramicznymi. Są zbyt brudne, by mogły zostać powtórnie przetworzone. Mimo to, z punktu widzenia ilości śmieci, plastikowe wkłady to lepszy wybór niż ciągłe kupowanie nowych, dużych zniczy. Na cmentarzu Północnym w Warszawie zaczęły nawet działać „zniczodzielnie”, czyli regały, na których można zostawić nieuszkodzone znicze bez wkładów. „Kto potrzebuje, dokupi wkład i znicz będzie gotowy do wykorzystania”, reklamuje projekt Urząd Dzielnicy Bielany. „Zniczodzielnie” stoją także m.in. na cmentarzu w Batowicach koło Krakowa i na cmentarzu obok kościoła pw. Trójcy Przenajświętszej w Rudzie Śląskiej-Kochłowicach. Jak jeszcze można ograniczyć zniczowe śmieci?

– Ciekawą opcją są znicze gliniane – mówi Eliza Sobczuk, autorka bloga Pokolenie Zero Waste. – Po ich wypaleniu można po prostu dokupić wosk i knoty i ponownie je zalać. Myślę, że najtrudniejszymi zniczami do reanimacji są te elektroniczne. Ich jakość pozostawia wiele do życzenia, więc gdy przestają działać, naprawa jest najczęściej niemożliwa. Nie powinno się wyrzucać ich do kontenera, najlepiej oddać do punktu zbiórki elektrośmieci. Specjalne kosze znajdują w niektórych sklepach czy galeriach handlowych. Zużyte elektryczne znicze można też oddać do swojego PSZOK-u, czyli Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych.

Wbrew pozorom sztuczne kwiaty nie zawsze są plastikowe. Często są wykonane z mieszanki materiałów – m.in. poliestru, bawełny, lateksu, gumy. W takim wypadku nie mogą być poddane recyklingowi i trzeba je wyrzucić do odpadów zmieszanych. Między innymi z tego powodu znacznie lepiej ozdobić grób żywymi kwiatami. – Gdy zwiędną, trzeba wyrzucić łodygi do kontenera na bioodpady (tylko koniecznie bez ziemi) lub na kompost, jeśli mamy kompostownik. Sztuczne kwiaty mają jednak swoje zalety, nie chcę ich całkiem demonizować. Najważniejsze, żeby nie traktować ich jednorazowo. Wiązanki z tworzywa sztucznego mogą stać na grobie naprawdę długo. Elementy z bukietu można też wyjąć, oczyścić i przerobić na nową kompozycję – mówi Eliza Sobczuk.

Na wielu cmentarzach co roku pojawia się ten sam problem – jeden kontener na wszystkie śmieci. Tylko cmentarze komunalne, czyli zarządzane przez miasto, mają z góry ustalony obowiązek segregacji. Te podległe parafiom są zależne od ich decyzji. W praktyce często oznacza to postawienie na cmentarzach wyłącznie kontenerów na odpady zmieszane. Bardziej uparci biorą nadające się do powtórnego przetworzenia śmieci ze sobą, ale większość wyrzuca, jak leci. Dlatego już od lat i władze miast, i księża apelują do ludzi o zachowanie umiaru w świątecznych zakupach. – Ja wychodzę z założenia, że tego dnia najważniejsza jest pamięć o bliskich zmarłych i na tym się skupiam. Stos zniczy i kwiatów, sztucznych czy prawdziwych, jest do tego całkowicie zbędny – mówi Eliza Sobczuk. Mimo to Polacy kupują na potęgę. A przed cmentarzami już widać morze kwiatów.

p.lesniewska@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Krzysztof Żuczkowski

Wydanie: 44/2021

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy