Sonda Przeglądu

Sonda Przeglądu

Powrót Donalda Tuska rozgrzał nie tylko polską scenę polityczną i paski w TVP, ale też wyobraźnię wielu wyborców o zupełnie różnych zapatrywaniach politycznych.

Pytamy: Dlaczego tylu ludzi z różnych środowisk wierzy, że Donald Tusk obali PiS?

 

prof. Rafał Matyja,

politolog, WSIiZ w Rzeszowie

Donald Tusk wrócił do polskiej polityki po to, by ratować Platformę Obywatelską. Tracącą nie tylko w sondażach, ale w oczach swoich działaczy. Tracącą wiarę w sens własnego istnienia. Zapowiedzi kolejnych inicjatyw Rafała Trzaskowskiego pokazywały, że lada chwila PO może zostać sprowadzona do roli podobnej, jaką wcześniej sama wyznaczyła Nowoczesnej.

Ale silna Platforma nie jest już dziś kluczem do pokonania PiS. Gdyby wystarczył reprezentowany dziś przez Tuska pryncypializm, sprowadzanie rywalizacji z Kaczyńskim do walki dobra ze złem, to Platforma wygrałaby już wybory w 2019 r. Ani Schetynie, ani jego kolegom nie brakowało bowiem zapału w krytykowaniu rządów po 2015 r. I szło jak szło.

Dopiero pojawienie się w parlamencie Lewicy i prezydencka kandydatura Hołowni pozwoliły na odwrócenie sytuacji. Dziś ta pluralistyczna opozycja ma sondażową przewagę nad obozem rządzącym. Wystarczy tego nie zepsuć, nie dać się skłócić. Część zwolenników Tuska chce wykorzystać jego powrót do wewnętrznej wojny: do zdyscyplinowania symetrystów, zepchnięcia do defensywy lewicy, ośmieszenia Polski 2050. A to już może być dla opozycji groźne.

 

prof. Ewa Marciniak,

politolożka, UW

Na politykę patrzymy jak na realistyczną działalność, sferę twardych interesów i twardych negocjacji. Jednak raz na jakiś czas nadmiernie ufamy niemal cudotwórczym mocom liderów politycznych. Tak jak kiedyś skandowano na Krakowskim Przedmieściu „Ja-ro-sław, Ja-ro-sław”, tak teraz skandowania nie ma, ale wobec braku silnego przywództwa po stronie opozycji elektorat czekał na kogoś, z kim może wiązać nadzieje na przywrócenie władzy dla swojej partii. Z grubsza rzecz biorąc, połowa społeczeństwa nie czuje się reprezentowana przez PiS. Czekają więc na mesjasza, który dzięki swojemu sprytowi, doświadczeniu i kompetencjom przewróci do góry nogami scenę polityczną. Jest to nadzieja, która raz na jakiś czas towarzyszy pewnej części sceny politycznej. Są to jednak złudzenia, ponieważ sam lider nie wystarczy. Potrzebny jest jeszcze program i opowieść o tym programie, tak żeby wyborcy mogli sobie wyobrazić, jak ta Polska pod rządami Platformy będzie wyglądać. A tego na razie nie mamy.

 

prof. Lech Szczegóła,

socjolog, Uniwersytet Zielonogórski

Donald Tusk pokazał w sobotę, jak dużą rolę odgrywa w polityce przywództwo. Staro-nowy lider Platformy zademonstrował własny język i umiejętność budzenia nadziei wokół przekazu, którym operowali już wcześniej Trzaskowski i Budka. Obaj nie potrafili nadać mu akcentu na wiarę we wspólnotę anty-PiS i realną siłę tej emocji. W roli misjonarza walki ze złem Tusk nie ma dzisiaj żadnej konkurencji. Nie jest pewne, jak szeroki będzie zasięg oddziaływania jego niewątpliwego czaru, zwanego czasem charyzmą. Powrócił lider, ale wielu musi pamiętać, że jest to jednak powrót „ojca marnotrawnego”, który zostawił kiedyś swoją partię bez programu i następcy, podobnie jak Tony Blair Partię Pracy, czy Gerhard Schroeder SPD (albo Kwaśniewski z Millerem Sojusz Lewicy). Te partie już się po tym nie podniosły. Tusk rękawicę podniósł. Zbiera w tej chwili premię za odwagę oraz próbę przełamania impasu, w jakim od czasu wyborów prezydenckich znajduje się nasza polityka. Jego sukces będzie stanowić ewenement. Patrząc z perspektywy analiz historyczno-porównawczych, to nie ma prawa się udać. Ale może…

Polska to w końcu nigdy nie był normalny kraj.

 

prof. Michał Bilewicz,

psycholog społeczny, UW

Donald Tusk wrócił, elektryzując zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników politycznych w rządzie (i przychylnych rządowi mediach) oraz konkurentów z opozycji. Czemu „powrót Tuska” stał się tak istotnym wydarzeniem? Odpowiedzi na to dostarcza psychologia społeczna, a dokładniej teoria grupowego odzyskiwania kontroli, zaproponowana przez niemieckich badaczy Imma Fritschego i Evę Jonas. Autorzy ci podkreślają, że jedną z najważniejszych potrzeb, jakie zaspokaja przynależność do grupy społecznej jest potrzeba zbiorowego sprawstwa. Jeśli już należymy do jakichś grup tego typu (np. formacji politycznych, ruchów społecznych itp.), to chcemy żyć iluzją, że są one silne, sprawcze i podmiotowe. Dotąd największą słabością opozycji było jej rozproszenie, wrażenie niezdecydowania i wielość liderów. W samej Koalicji Obywatelskiej równolegle działał rdzeń partii z Borysem Budką na czele i Rafał Trzaskowski z jego oddolnym projektem Campusu Polska. To wszystko tworzyło wrażenie działań nieskoordynowanych i wielotorowych. Szczególnie siły opozycyjne, o ile chcą usatysfakcjonować podstawowe potrzeby psychologiczne swoich zwolenników, muszą tworzyć wrażenie jednolitości i sprawstwa. Ponowne pojawienie się w polskiej polityce Donalda Tuska, polityka kojarzącego się ze zwycięstwami Platformy, a jednocześnie w swoich wypowiedziach bardzo stanowczego i tworzącego wrażenie sprawczości, tworzy iluzję kontroli nad sytuacją, która aktywizuje opozycję. Z podobną atmosferą mieliśmy do czynienia w czasie drugiej tury wyborów prezydenckich, gdy podobnie sprawcze oblicze pokazał ówczesny kandydat opozycji Rafał Trzaskowski. Pamiętajmy też, że Tusk pojawia się w kraju wyczerpanym długotrwałą epidemią, gdy ludzie tracili poczucie kontroli nad własnym losem, a kolejne obostrzenia czyniły ich życie zupełnie nieprzewidywalnym. W takich sytuacjach ludzie potrzebują odzyskania poczucia kontroli, a silny lider polityczny może skutecznie stworzyć takie wrażenie. Co więcej, jak pokazują nasze badania, w czasie zagrożenia patogenami wzrasta gotowość do interpretacji świata w kategoriach walki dobra ze złem. I do tego – w największym skrócie – sprowadza się opowieść o Polsce proponowana przez Donalda Tuska. To opowieść o walce dobra ze złem, a poskromienie PiS w jego retoryce urasta do naczelnego zadania cywilizacyjnego dla Polski i Polaków. To znakomita opowieść dla społeczeństwa epoki pandemii.

 

dr Robert Sobiech,

socjolog, Collegium Civitas

Nie mamy na razie żadnych danych, że ludzie w Tuska wierzą albo nie. Wstrzymałbym się z jakąkolwiek oceną sytuacji do pojawienia się sondaży. W tym momencie jest to jeden wielki znak zapytania i dopiero pierwsze badania pokażą, jaka jest rzeczywista reakcja Polaków na powrót Donalda Tuska do polskiej polityki.

 

prof. Jacek Wódz,

socjolog, UŚ

Podejrzewam, że jest w tym pewna, dość typowa dla polskiej mentalności wiara w to, że cudowne rozstrzygnięcia cokolwiek dadzą. Te ciągłe odniesienia do marszałka Piłsudzkiego, który przyjechał i jeszcze na dworcu ogłosił przez telegram, że mamy niepodległość. Istnieje dość duży sentyment społeczny, że trzeba wreszcie położyć kres temu, co nie służy Polsce. Nie mówię o żadnej zaciekliwości, tylko o tym, że ostatnie lata rządów PiS nie służą krajowi. Ponieważ aktualny układ polityczny nie rodzi nadziei na wielką zmianę, to przyczepiono się do pojawienia się Tuska. Patrząc na rzecz bardziej analitycznie: pewną szansą Tuska jest to, że jest politykiem, który ma jedną z cech niezbędnych do przewodzenia w sytuacjach krytycznych – ma siłę zabijania. Tej zdolności nie miał nikt z czynnych polityków w ostatnich latach. Tusk wielokrotnie pokazał, że taką siłę ma, choćby eliminując Olechowskiego.

 

dr Wojciech Peszyński,

politolog, UMK

Uważam, że Donald Tusk nie jest tym samym człowiekiem, którym był jako premier. Nie ma on takiego głodu władzy jak wtedy. Pamiętajmy, że pięć lat był przewodniczącym Unii Europejskiej i siedem lat premierem. Dzisiejsza Polska jest bardziej skonfliktowana niż ta, w której sprawował władzę. Oczywiście Tusk kojarzy się z osobą, której kiedyś udało się pokonać Jarosława Kaczyńskiego w bezpośrednich starciach, zwłaszcza w pamiętnej debacie z października 2007 r. Ludzie w pewnym momencie przestają racjonalnie myśleć, poszukując nadziei. Wielu – mając dosyć PiS i dusząc się w atmosferze, którą ta partia tworzy. Człowiek nie jest jednostką racjonalną w życiu. więc zachowaniami wyborczymi również rządzą emocje. Ludzie nie ufają instytucjom, ale nie wertują też programów wyborczych. To ogromna ilość danych, którą trudno przetrawić. Dlatego widać właśnie wiele emocji wokół powrotu Tuska, szczególnie wśród ludzi zmęczonych PiS.

 

prof. Bogdan Wojciszke,

psycholog osobowości, psycholog społeczny, SWPS

Myślę, że są dwa powody. Po pierwsze, dlatego że to polityk wysokiej klasy, o dalekosiężnych poglądach oraz dużych umiejętnościach godzenia sprzecznych interesów i stanowisk. Nie mamy nikogo lepszego do trudnych zadań. Po drugie, dlatego że już raz pozbawił Kaczyńskiego władzy. Wykazał się przy tym nie tylko umiejętnościami, ale i brakiem mściwości.

 

fot. fanpage FB Donald Tusk

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy