Spełniło się

Oto próbka tytułów wiadomości politycznych z minionego tygodnia: „Szczypińska: Powinniśmy bronić tego krzyża”, „Janusz Palikot: Macierewicz tchórzy”, „Kempa z PiS szlochała. Komisja miała przerwę”, „Palikot się doigrał. Dostał karę”, „Macierewicz tropi katastrofę: „Szokujące rozbieżności””. „”Ciała śpią, dusze czuwają” – projekt tablicy na Wawelu”, „Krzyż to samowola budowlana. Ukarać harcerzy”, „Palikot szukał w Sejmie Macierewicza: on się ukrywa”, „Kempa: nie daruję Sekule”, „Dlaczego Tusk nie podszedł do ciała prezydenta?”, „Damy się pozabijać, a nie odejdziemy od krzyża”. „Palikot do Macierewicza: „I ty tchórzu chcesz coś wyjaśnić???””.
To nie jest piaskownica ani dom wariatów, to jest polska polityka. Przynajmniej ta z „głównego nurtu”, relacjonowana przez największe media. To jest dorobek POPiS, jeśli chodzi o sferę debaty publicznej i dialogu z wyborcami. To inny świat w porównaniu choćby z czasami skromnego i pracowitego premiera Marka Belki.
W tym moherowym tumulcie można też czasami znaleźć przebłyski. Na pewno warta uwagi jest propozycja minister Ewy Kopacz, by przekształcić NFZ, a może i zlikwidować. Biorąc pod uwagę stan służby zdrowia i nonsensy, które co chwila się pojawiają, aż prosi się, by wszystko jeszcze raz porządnie przedyskutować. Na wielką debatę zasługuje też inna sprawa – okazuje się, że w Polsce jest najmniej przedszkoli i żłobków w porównaniu z krajami Unii Europejskiej. Te dane podał Grzegorz Napieralski na spotkaniu z wyborcami w Koninie. Najmniej przedszkoli! To jest przecież fakt szokujący. A jednocześnie jest to punkt wyjścia do szerszych rozważań, także dotyczących modelu państwa. Jakiej Polski chcemy? Czy takiej, w której nasze dzieci od najmłodszych lat mają stworzone warunki do tego, by podjąć rywalizację z rówieśnikami, czy też takiej, w której tych warunków nie mają? Czy stworzenie tych warunków to obowiązek państwa, czy też nie?
Czym mamy konkurować w świecie? Tanią siłą roboczą? Jest rzeczą dowiedzioną, że im bardziej wykształcone społeczeństwo, tym podejmuje lepsze decyzje, tym jest bardziej wydajne, zdyscyplinowane, dłużej żyje, lepiej korzysta z życia.
Te sprawy powinny więc chyba być w centrum uwagi państwa. Tymczasem od lat notujemy tendencję przeciwną – państwo sprawy edukacji, ochrony zdrowia chce oddawać samorządom, samym obywatelom, chce być od tego zwolnione. Za to coraz chętniej angażuje się w takie przedsięwzięcia jak kolejne uroczystości, budowa Świątyni Opatrzności Bożej, tropienie przeszłości, do czego powołano specjalną instytucję.
Mamy ostatnie miejsce w Unii, jeśli chodzi o przedszkola, jedno z ostatnich, jeśli chodzi o poziom szkolnictwa wyższego, za to na pewno pierwsze, jeśli chodzi o ekshumacje, uroczyste msze i rozpamiętywanie różnych krzywd.
PiS i PO odwróciły porządek rzeczy. Gdy w 1992 r. ówczesny wicepremier Henryk Goryszewski reprezentujący Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe stwierdził, że „nieważne, czy Polska będzie biedna, czy bogata, ważne, żeby była katolicka”, co miało być drogowskazem dla działań władz publicznych, uznano to za wybryk niemądrości. I proszę, spełniło się.

Wydanie: 30/2010

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy