Idę swoją drogą

Idę swoją drogą

Jestem z Jurka bardzo dumna. Że był porządnym człowiekiem, że tyle zrobił, że był tak zaangażowany…

Rozmowa z Małgorzatą Sekułą – Szmajdzińską

Mija pięć lat od katastrofy w Smoleńsku. Szybko minęło?

– Nie czuję, że to pięć lat. Czuję, jakby to było rok temu. Tak szybko to minęło… Takie mamy tempo życia.

Sama pani je wybrała. Angażując się w politykę.

– Nie żałuję tego. Już nie chcę powtarzać, jak to było, że mocno namawiali mnie do tego koledzy, aż w końcu się zdecydowałam… Ale to nie był skok w ciemno. Wcześniej przez rok byłam radną warszawską, a żyłkę osoby zainteresowanej sprawami publicznymi miałam zawsze. Wyniesioną z harcerstwa, z ruchu studenckiego…

To wtedy poznała pani męża?

– Moja przyjaciółka Jola pracowała we Wrocławiu w ZSMP. I kiedyś ją odwiedziłam. Właśnie u niej, w jej pokoju, poznałam Jurka. Ale od momentu, kiedy się poznaliśmy, minęło kilka lat, zanim staliśmy się parą.

Czy nie jest tak, że wchodząc w politykę, idzie pani śladami swojego męża? Na nowo go odkrywa?

– I tak, i nie. To było wyraźne na początku, w pierwszych dwóch latach.Teraz dzieje się to coraz rzadziej. Ludzie, tu w Sejmie, w okręgu, kojarzą mnie z moją pracą.

Wcześniej kojarzyli z mężem?

– O tak! Zaczepiali mnie nawet tacy, po których nigdy bym się tego nie spodziewała. Co tu dużo mówić, nawet posłowie PiS go komplementowali, mówili, jakim był przyzwoitym człowiekiem. Choćby wtedy, kiedy prowadził obrady, że zawsze dał się wszystkim wypowiedzieć. Wiele miłych i ciepłych słów słyszałam. Było to wtedy dla mnie ważne. To nie był łatwy czas. Wie pan, jak funkcjonowało odium wdowy smoleńskiej…

Nie jestem wdową smoleńską

Nie podoba się pani określenie wdowa smoleńska?

– Nie. Bo jest negatywne, deprecjonujące. Ale mam do tego dystans, szczególnie dzisiaj. Dwa razy byłam nominowana w rankingach dziennikarzy pracujących w Sejmie do dziesiątki najlepszych posłów. Więc jeśli nawet zostałam wybrana jako wdowa smoleńska, dzisiaj już nią nie jestem. Pracuję na własny rachunek. Idę swoją drogą. Choć mam związki z obroną narodową.

Foto: Krzysztof Żuczkowski

Cały tekst dostępny w E-KIOSKEPRASA

Wydanie: 15/2015

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy