Sprzedani razem z domem

Sprzedani razem z domem

Prywatny właściciel kupił od Stomilu trzypiętrową kamienicę w centrum Warszawy za cenę kawalerki Przed 40 laty w domu zakładowym Stomilu przy ulicy Długiej 31 w Warszawie zamieszkali jego pracownicy. Dziesięć lat temu zostali sprzedani razem z budynkiem. Obecny właściciel dwóm rodzinom wręczył wypowiedzenia najmu. Pozostali lokatorzy zadają sobie pytanie, kto będzie następny. Swój rozpaczliwy „List otwarty” mieszkańcy domu przy Długiej wysłali do Sejmu, Senatu i władz Rzeczypospolitej Polskiej. Kopie trafiły do kilku stołecznych redakcji. Autorzy listu pytają: jak to możliwe, że skarb państwa wnosi w aporcie do spółki z ograniczoną odpowiedzialnością majątek, który po czterech miesiącach zostaje sprzedany osobom fizycznym? Czy to możliwe, by trzypiętrowy budynek z dwoma wolnymi lokalami użytkowymi w centrum Warszawy przy Arsenale wart był tylko 130 tys. zł? Ludzie na sprzedaż Ulica Długa. Po obydwu stronach stylowe domy, które ocalały z wojennej pożogi lub zostały odbudowane według starych fotografii. Po parzystej stronie kilka pałacyków, na końcu – Arsenał. Po stronie nieparzystej, pod numerem 31, jedyny dom o prostej, współczesnej sylwetce, zbudowany na przełomie lat 50. i 60. Powstał z pieniędzy zakładowych Stomilu, ale też i pracowniczych. Bo przecież każdy płacił składki na zakładowy fundusz budowlany. Dziś wszystkie okna na parterze – dawniej dwa sklepy – należą do kancelarii notarialnej Pawła i Roberta Błaszczaków. Na czterech kondygnacjach i poddaszu – 18 mieszkań. Sześć zostało wykupionych w latach 80., kiedy Stomil był jeszcze przedsiębiorstwem państwowym. Pozostali lokatorzy nie zdążyli przed transformacją, a potem ich podania zostały załatwione odmownie. Obowiązujące do dziś przepisy prawa dawały im pierwszeństwo zakupu zajmowanych mieszkań. Ale pozostawiały też furtkę: cały dom można sprzedać wraz z lokatorami. I tak się stało. Pan Mieczysław Lendziszewski w Stomilu przepracował 25 lat na stanowisku głównego technologa. Zajmuje duży pokój z kuchnią. Boi się nie tylko wypowiedzenia, ale i podwyżki czynszu. Nie stać go, jak i większości lokatorów z Długiej, na płacenie owych dopuszczalnych prawem 3% kosztów odtworzenia budynku. – Gdzie ja teraz na stare lata pójdę? – rozkłada bezradnie ręce. Pani Barbara Owczarczak wprowadziła się na Długą jako dziewczynka. – Mieszkaliśmy w tragicznych warunkach. – wspomina. – Była nas piątka – ojciec, matka i trzy córki. Pojawiła się szansa na lepsze mieszkanie. Ale trzeba było wpłacić kaucję, coś około 10 tys. ówczesnych złotych. A ojciec na całą rodzinę zarabiał około tysiąca. Więc jadało się kartofle, często bez omasty, i kaszę. Wtedy nabawiłam się początków gruźlicy… Pani Snitkiewicz, artystka malarka, w 1961 r. dostała w nowo wybudowanym domu – Ministerstwo Kultury dogadało się ze Stomilem – przydział na mieszkanie wraz z pracownią na strychu. W zamian oddała do dyspozycji Wydziału Kwaterunkowego mieszkanie przy ulicy Staszica 4. Uczestniczyła w przebudowie strychu na mieszkanie i pracownię. Puchar przechodni W 1993 r. Stomil stał się jednoosobową spółką skarbu państwa pod nazwą Warszawskie Zakłady Stomil – Spółka z o.o. W październiku 1993 r. wojewoda warszawski, Bohdan Jastrzębski, podarował nowo powstałej spółce budynek dawnego Stomilu. Już w tym pierwszym akcie notarialnym pojawia się nazwisko Błaszczak, które nosi też obecna właścicielka domu, Hanna Jankowska-Błaszczak. To właśnie zastępca notariusza Pawła Błaszczaka uwierzytelniał pełnomocnictwo urzędnika wojewody do wywianowania nowej spółki w budynek przy Długiej 31. Trzy tygodnie później lokatorzy przedstawili nowemu właścicielowi pismo z propozycją wykupu swoich mieszkań. W odpowiedzi prezes spółki, mgr inż. Kazimierz Niedźwiedź, poinformował ich o „intensywnych działaniach w celu sprzedaży budynku”. I poradził, by porozumiewali się z ewentualnymi nowymi właścicielami. Mieszkańcy już wtedy zaczęli szukać sprawiedliwości i prawa po urzędach. Byli u rzecznika praw obywatelskich, ale ten odesłał ich do NSA. Naczelny Sąd Administracyjny zawiadomił jednak, iż ich sprawa „nie dotyczy jego właściwości”. Pismo NSA nosi datę 21 lutego 1994 r. Wtedy budynek miał już nowych właścicieli. 10 lutego 1994 r. w kancelarii notarialnej pani Anny Marszałek prezes Kazimierz Niedźwiedź w imieniu spółki Stomil sprzedał dom przy Długiej 31 panom Tomaszowi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 14/2003, 2003

Kategorie: Kraj