Srebrne taśmy

Srebrne taśmy

Marcina Króla znałem jako wielkiego optymistę, jeszcze w czasach, gdy kierował miesięcznikiem „Res Publika”, byłem wtedy w redakcji tego elitarnego pisma. Teraz z niego większy czarnowidz ode mnie, a przecież to mnie zawsze oskarżano o skrajny pesymizm. Cenię oryginalną inteligencję i wiedzę Marcina, chociaż ma skłonność do przewidywania przyszłości, co uważam za heroizm, który prowadzi do klęski, bo nikomu to jeszcze się nie udało. Król wieści kres naszej cywilizacji, okres zamętu, śmierć demokracji liberalnej, boi się o swoje wnuki i dzieci. Podobną estymą darzę Macieja Zarembę-Bielawskiego. Opublikował niedawno w Polsce ciekawą książkę, biografię swojej rodziny, „Dom z dwiema wieżami”. Zaprzyjaźniłem się z nim, gdy byłem w Szwecji szefem Instytutu Polskiego. Maciek wyrósł teraz na bodaj najciekawszego w Szwecji eseistę i reportera. Świetny, precyzyjny umysł, zaprawiony ironią. Myśli i mówi tak samo jak Marcin. I też się boi o swoje dzieci. Mają obaj wiele argumentów na poparcie swojej katastroficznej wizji, a przecież nie ma w niej skutków globalnego ocieplenia, jest tylko analiza procesów politycznych.

Właściwie wszyscy mądrzy ludzie podobnie to widzą. Czy to znaczy, że tak będzie? W przypadku globalnego ocieplenia i związanych z tym katastrof myślę, że niestety sprawdzą się prognozy naukowców, chociaż skutki zjawiska są trudne do przewidzenia i na pewno nas zaskoczą. W przypadku katastrofy politycznej mam wątpliwości. Jeśli spadnie na nas wielki cios, to z niespodziewanej strony. Tak było zawsze. Choćby w XX w. nikt nie przewidział dwóch wojen światowych. Niedocenione wydaje mi się zagrożenie ze strony broni termojądrowej, która już trafia do państw zbójeckich. Psycholog Bogdan de Barbaro mówi, że przeraża go, jak nakręca się spirala nienawiści w języku. W książce „Rwący nurt historii” Ryszard Kapuściński pisał przed laty: „Wojna we współczesnym świecie zaczyna się od zmiany języka w propagandzie. Kiedy śledzimy język, to, jak on się zmienia, jak zaczynają pojawiać się pewne słowa, okazuje się, że raptem, nie wiadomo skąd, pojawiają się takie słowa, jak wróg, nieprzyjaciel, zniszczyć, zabić… A zatem zaczyna pojawiać się język agresji, język nienawiści. Inaczej mówiąc, to, co się nazywa hate speech. Jeszcze nie ma żadnej wojny, nie ma w ogóle jej śladu, w ogóle nic się o tym nie mówi. Natomiast zaczyna się zmieniać język komunikacji. I w tym momencie, po tych zmianach języka, po tym jak one się zaczynają nasilać i ukierunkowywać, widzimy, że zaczyna się zbliżać zawierucha wojenna”.

W rocznicę wyzwolenia Auschwitz-Birkenau grupa ok. 50 narodowców, ze znanym z głoszenia antysemickich haseł Piotrem Rybakiem na czele (bardzo tam brakowało Stanisława Michalkiewicza), przemaszerowała pod bramę byłego obozu. „Czy my jesteśmy krajem niepodległym?”, pytał Rybak. „Nie!”, odpowiedzieli zgromadzeni. „Czas walczyć z żydostwem i uwolnić od niego Polskę! Gdzie są rządzący tym krajem? Przy korycie! I to trzeba zmienić!”, wykrzykiwał Rybak. Doskonałe miejsce sobie wybrali na seans nienawiści. Ale ktoś musiał obsługiwać te obozy. Wśród demonstrujących na pewno byli świetni kandydaci do tej pracy w tym samym miejscu, w tamtym czasie.

„Srebrne taśmy” ukazują poczciwego prezesa jako drapieżnego biznesmena. A lud tak lubił ascetyczny portret Kaczyńskiego. Nagrana rozmowa to uczciwa mafijna rozmowa. Szef partii, który załatwia swojemu ugrupowaniu zbudowanie wieżowców w centrum miasta, to wzorce nie europejskie, ale niektórych krajów Ameryki Łacińskiej. Te budynki miały być dla partii wielką spiżarnią, pełną zasobów finansowych na dekady. Ale dla zwolenników PiS nie ma tu żadnego problemu. Nieważne, skąd pieniądze, ważne, by nasi rządzili, a do tego potrzebne są środki. Gra więc znowu toczy się o tych kilka procent wahających się. Na opublikowanych taśmach prezes PiS mówi m.in. o kandydacie na prezydenta Warszawy, działaczu miejskim Janie Śpiewaku. „Dziadkowie to byli tacy obydwoje dosyć znani poeci. Paweł Śpiewak to jest taki bardzo ostry żydowski profesor”.

Znałem rodziców Pawła, przyjaźnili się z moimi, cenioną poetką była Anna Kamieńska (czysta rasowo), mama Pawła. Po co od razu zajmować się pochodzeniem człowieka, jakby miało to jakieś znaczenie? Może prezes nie jest antysemitą, ale to mieszka w jego języku. A w internecie 20% komentarzy pod tekstami, w których występuje Jan Śpiewak, mówi, że to paskudny Żyd. W Polsce nie ma antysemityzmu, nic a nic. A o prezesa się martwię, nikomu nie ufa, tylko rodzinie, a tu rodzina go zdradziła. Paskudna historia.

Wydanie: 6/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy