Strzeż się wróżki naciągaczki

Strzeż się wróżki naciągaczki

„Przyślij 89 złotych na adres skrytki pocztowej. To odmieni twój los”

Oszustwo jest dobrze spreparowane, bo sprzedaje nadzieję. W przeszłości otrzymałam już kilkanaście listów, w których oferowano mi wielkie nagrody, jeśli kupię obleśną figurkę za 38 zł albo pierścionek z jadowitym oczkiem, tylko za 46 zł. Takie listy dostawały wszystkie moje sąsiadki, więc wyrzucałyśmy je oburzone natręctwem. Teraz było inaczej. List od Donny Izabelli dostałam tylko ja. Zręcznie napisany, nawet w kilku momentach jakby do mnie adresowany. Proszę. „Zaznasz w życiu więcej komfortu, co jest zupełnie słuszne i sprawiedliwe. Sprawy idą dużo lepiej wraz z przypływem gotówki”. Święte słowa. „Przeznaczenie przygotowało dla Ciebie rekompensatę za wszystkie ciężkie doświadczenia, które spotkały cię w życiu, a które zawsze znosisz z godnością i wielką odwagą”. No, nareszcie ktoś to dostrzegł. „Wszystko ułoży się po twojej myśli, bez specjalnych starań z twojej strony”. Na to czekałam.
Jednak autorka listu, Donna Izabella, popełniła kilka błędów. Zwraca się do mnie „pani Konarska”, czego nie znoszę, poza tym twierdzi, że zajęła się moim przypadkiem, gdy akta (?) z napisem „Konarska” wypadły na podłogę w jej gabinecie. A przecież nikt nie lubi, gdy ktoś przechowuje jego akta. W końcu wróżka to nie sąd. Poza tym list ma cztery strony, z trudem doczytałam do końca, a to tylko dlatego, że chciałam się dowiedzieć, ile pieniędzy zażąda za uszczęśliwienie mnie. Dopiero na trzeciej stronie znalazłam prośbę o 89 zł, które Donna przeznaczy na zakup kadzideł sprowadzających moją fortunę. Za godziny pracy Izabella nic nie chce. Za to ja dostanę od losu może nawet 70 tys. Dlaczego? Los zawiadomił Donnę, że zostałam wybrana. „W świecie astralnym otworzą się dla Ciebie drzwi. Taka szansa już się nie powtórzy”, tłumaczy Donna i popędza mnie, żebym 89 zł włożyła do koperty i wysłała do Wrocławia. Adres – skrytka pocztowa. Oczywiście, jeśli mój los się nie odmieni, Donna Izabella reklamująca się jako Jasnowidz-Astrolog, odeśle mi pieniądze. To znaczy, odeśle mi je skrytka pocztowa, bo o Domu Mistycznego Serca, który Donna reprezentuje, nie słyszano we Wrocławiu.

Nie koresponduj ze skrytką

Donna nie jest również znana w miesięczniku „Wróżka”. – To straszne oszustwo – denerwują się dziennikarki. – Prawdziwy wróżbita jest skromny i nie naciąga nikogo. Niestety, coraz więcej naszych czytelniczek skarży się, że zostały oszukane przez kogoś, kto zażądał przysłania 200 zł, ale nigdy nie przygotował horoskopu. Oczywiście, pośrednikiem tego przekrętu jest znowu skrytka pocztowa. Apelujemy więc na łamach miesięcznika, by nie być naiwnym. A przecież taka Donna Izabella podważa zaufanie do wszystkich wróżek!
Miesięcznik ma coraz więcej reklamacji. Zgłaszają się naciągnięci, zbyci banałami, ale i osoby, którym za sto złotych powiedziano, że za miesiąc umrze współmałżonek.
Donna wynajęła skrytkę we wrocławskim urzędzie pocztowym nr 2. Tania przyjemność. Za miesiąc płaci 8 zł. – Parę lat temu wynajęcie kosztowało 12 zł., ale klienci buntowali się, więc trzeba było obniżyć stawkę – tłumaczy urzędniczka, która określa się jako kierownik działu skrytek i nie podaje nazwiska. – To, co klient robi ze skrytką, jest jego sprawą – dodaje. – Mnie obowiązuje tajemnica korespondencji. Każdy klient podpisuje z nami umowę, musi pokazać dowód osobisty, więc nie jest anonimowy. Ale jego dane ujawniamy dopiero, gdy nam każe prokurator.
Poza tym pani kierownik działu skrytek boi się wąglika, a nie Donny Izabelli.
List od Donny Izabelli opatrzony jest fotografią rozmazanej twarzy, która w nocy z 11 na 12 listopada za pomocą kadzideł zakupionych za moje pieniądze miała odmienić mój los. Ale o wiele groźniejsze od byle jakiego zdjęcia są rzędy cyfr nad moim nazwiskiem, rodzaj sygnatury świadczącej, że wysłano dziesiątki tysięcy takich listów. Każda odpowiedź to wyłudzone pieniądze. Tysiące, dziesiątki tysięcy?
Można przypuszczać, że adresatkami są głównie kobiety. To one uwierzą w magiczny rytuał: „Pani Konarska, moce przeznaczenia będą silnie działać”.
– Nie radzę korespondować ze skrytką pocztową, tej rady udzielamy osobom, które zgłaszają się z podobnymi oszustwami – to opinia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. A skarg jest coraz więcej. W urzędzie uważa się, że Polacy są nie tylko naiwni, ale zbyt dobrze wychowani. Uważają, że jeśli ktoś napisał, trzeba mu odpowiedzieć. Udzielają więc wyjaśnień, co do swojego majątku i planów urlopowych. Oczywiście, na adres skrytki.
Również policja apeluje do zdrowego rozsądku. Sprawa będzie ciągnąć się długo, a 89 zł i tak nie odzyskam.

Strzeż adresu swego

Jednak skąd Donna Izabella miała mój dokładny adres? Małgorzata Kałużyńska z Generalnego Inspektoratu Danych Osobowych uważa, że najprawdopodobniej sama jestem sobie winna. – Zgłasza się do nas wiele osób, które twierdzą, że otrzymują korespondencję od instytucji, o których po raz pierwszy słyszą – mówi Małgorzata Kałużyńska. – Zarzekają się, że nigdy nikomu nie podawały swoich danych i nie godziły się na udostępnianie adresu. I tylko wtedy możemy interweniować. Występujemy też, jeśli firma przekaże dane swoich klientów innej firmie bez ich zgody.
Mój przypadek jest typowy. Pewnie kiedyś się spieszyłam, nie doczytałam i podałam swoje dane, nie zastanawiając się, czemu mają służyć. Teraz krążą miedzy firmami, czasem mogą być wykorzystane – jak to określiła pani Kałużyńska – do oszukańczych celów.
Pieniędzy nie wysłałam, termin, gdy „los się twój odmieni, pani Konarska”, już minął. A ile osób włożyło pieniądze do koperty? I teraz czekają na 70 tys. albo chociaż zwrot 89 zł. Nawet to byłoby radością.

 

Wydanie: 47/2001

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy