Sumienie Jurija Budanowa

Sumienie Jurija Budanowa

Uczciwy pułkownik czy zbrodniarz? Pierwszy proces rosyjskiego oficera oskarżonego o zbrodnie w Czeczenii

Proces pułkownika Jurija Budanowa, oskarżonego o brutalne zamordowanie 18-letniej Hedy Kungajewy jest testem, czy władze na Kremlu rzeczywiście chcą karać za łamanie praw człowieka w Czeczenii. Analitycy twierdzą, że Budanow to kozioł ofiarny, który zostanie skazany, by prezydentowi Władimirowi Putinowi łatwiej było wrócić na europejskie salony. Wątpliwe też, by ten proces uzmysłowił Rosjanom, że armia dopuszcza się w Czeczenii zbrodni.
Dowódca 160. pułku czołgów, pułkownik Jurij Budanow, wieczorem 26 marca ub.r. w swej kwaterze w obozie wojskowym pod Urus-Martanem pił z kolegami wódkę. Wiele razy po takich libacjach, on i jego ludzie organizowali rewizje i aresztowania w domach Czeczenów. Jednak tamtej nocy Budanow wybrał się do pobliskiej wioski Tangi-czu nie po to, by terroryzować jej mieszkańców, a po 18-letnią Hedę Kungajewę, którą już wcześniej sobie upatrzył. Rodzice dziewczyny twierdzą, że Budanow siłą zaciągnął ją do samochodu, przewiózł do swojej kwatery, tam ją zgwałcił, a później udusił. Nad ranem kazał swoim podwładnym spalić i zakopać w pobliskim lasku zwłoki Hedy. Żołnierze tylko je zakopali.
Krewni dziewczyny po dwóch dniach poszukiwań odnaleźli jej ciało. Wojskowa prokuratura oskarżyła Budanowa o gwałt i morderstwo. Ekspertyzy wojskowe nie potwierdziły jednak, że doszło do gwałtu, więc zarzut ten wycofano. Pułkownikowi grozi dożywocie.
Jest to pierwszy proces rosyjskiego oficera oskarżonego o zbrodnie w Czeczenii. Dlaczego zaczyna się dopiero teraz, mimo że od pierwszej wojny w 1994 r. wiadomo, że armia nagminnie łamie tam prawa człowieka? Od jesieni 1999 r., gdy zaczęła się druga wojna, wcale nie jest lepiej.
Uwolniona niedawno z rosyjskiego aresztu na Kaukazie moskiewska dziennikarka, Anna Politkowska, twierdzi, że w wiosce Chatuni widziała targ niewolników założony przez stacjonujący tam rosyjski garnizon.
– Handel żywym towarem jest na porządku dziennym, zajmują się nim wszyscy rosyjscy wojskowi, począwszy od szeregowców, skończywszy na generałach – opowiada Politkowska.
– Czeczenów traktuje się jak bydło. Z powodu absurdalnych oskarżeń aresztuje się ich “do wyjaśnienia”. Po kilku dniach rodzina dowiaduje się, że jeśli nie zapłaci za aresztowanego pieniędzmi albo bronią, trafi on do aresztu w głównej bazie rosyjskich wojsk w Czeczenii, w Chankałce, i będzie sądzony za terroryzm.

Masowe groby

Organizacje praw człowieka od kilku lat donoszą o istnieniu punktów filtracyjnych, gdzie żołnierze handlują Czeczenami, jednak według dowództwa rosyjskiej armii, organizacje nie są żadnym źródłem informacji, a Politkowska po prostu kłamie. O ile jednak z jej słowami łatwo polemizować, dużo trudniej wmówić, że fałszywe są zdjęcia, które niedawno ujawnili obrońcy praw człowieka z organizacji Memoriał. Przedstawiają one zmasakrowane ciała 53 Czeczenów, które w połowie lutego wydobyto z masowego grobu pod Groznym w Chankałce (kilkaset metrów od bazy wojskowej). Większość ofiar ma przepaski na oczach i ręce skrępowane za plecami sznurem albo drutem kolczastym. Są wśród nich kobiety. Niektórzy mają zdartą z twarzy skórę, inni powyrywane zęby i obcięte uszy. Wojskowi prokuratorzy twierdzą, że ludzie ci zostali zamordowani przez fundamentalistów islamskich za to, że nie chcieli się przyłączyć do walk przeciw rosyjskim żołnierzom.
– To raczej mało prawdopodobne, bo ci ludzie zostali zamordowani trzy, cztery miesiące temu, czyli wiele miesięcy po tym, jak rosyjska armia w lutym 2000 r. zajęła Grozny – odpowiada Oleg Petrow z Memoriału. Na razie zidentyfikowano tylko 10 ciał. Osoby te zostały aresztowane przez rosyjskich żołnierzy bądź policjantów.
Petrow poinformował, że podobny, masowy grób odnaleziono także w okolicach wioski Tangi-czu.
18-letnia Heda Kungajewa mogła być jedną z 10 tys. osób, które wpisano na listę zaginionych lub 60 tys. zabitych cywilów podczas drugiej czeczeńskiej wojny.
Dlaczego w ogóle doszło do procesu jej oprawcy? – Decyzja o sądzeniu pułkownika Budanowa zapadła na Kremlu. To wynik chłodnej kalkulacji dokonanej przez prezydenta Putina – uważa Grzegorz Kostrzewa-Zorbas z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. – Oczywiście, naraził się on oficerom i nacjonalistom, ale jego pozycja jest na tyle silna, że bilans strat i zysków wyszedł mu dodatni. Co chce uzyskać? Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy odebrało Rosji prawo głosu z powodu łamania praw człowieka w Czeczenii. W pewnym sensie podważało to europejskość Rosji i odebrało Putinowi zaproszenie na europejskie salony. Ostatnio Rosja odzyskała swój głos, jednak Komisja Europejska nadal będzie bacznie obserwować poczynania Rosji w tej kwestii.

czarna owca w armii

Jednak według przedstawicieli Amnesty International, organizacji, która od dawna donosi o czystkach, jakie urządzają w Czeczenii Rosjanie, ten proces, nawet jeśli nie zmienia polityki Kremla wobec Czeczenii, to może przynajmniej przyniesie zmiany w świadomości zwykłych ludzi: ostatnie sondaże wskazują, że niewiele ponad 20% Rosjan wierzy, że armia popełnia zbrodnie przeciw cywilom w Czeczenii.
– To mało prawdopodobne, by proces Budanowa doprowadził do sprzeciwu społecznego wobec działań armii w Czeczenii – uważa Krzysztof Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich. – Dla większości Rosjan ten proces to nagonka na Budanowa, który uznawany jest za nienagannego oficera rosyjskiej armii.
Nic więc dziwnego, że przed gmachem sądu, gdzie odbywa się proces Budanowa, manifestowali już faszyści z Rosyjskiej Jedności Narodowej i ultrakomuniści, którzy żądali uwolnienia rosyjskiego oficera i “rozprawy z czeczeńskimi bandytami”. Część z nich skandowała: “Rozwiązać problem czeczeński na sposób Berii”, szefa tajnej policji, który organizował czystki etniczne, egzekucje i obozy pracy. (Na rozkaz Stalina Beria zorganizował wywiezienie do Azji Środkowej w bydlęcych wagonach 460 tys. Czeczenów. Stalin bał się, że będą oni współpracować z Hitlerem.)

Heda była snajperem?

Anatolij Muchin, obrońca Budanowa, twierdzi, że jego klient zostanie uniewinniony w sprawiedliwym procesie. Według Muchina za niewinnością pułkownika przemawia fakt, że przyznał się do winy – Budanow twierdzi, że zabrał Hedę do swojej kwatery na przesłuchanie, bo sądził, że jest snajperem. Przyznał, że zabił ją, ale nie zrobił tego umyślnie, a doprowadzony do ostateczności, w afekcie. Później, gdy uświadomił sobie, jak ogromny błąd popełnił, podobno chciał się zabić, ale tylko postrzelił się w nogę.
Na ławie oskarżonych w Rostowie nad Donem oprócz Budanowa zasiadł również szef jego sztabu, podpułkownik Iwan Fiodorow. Jest sądzony za to, że w dniu, gdy zamordowano Kungajewę, pobił młodego oficera, wrzucił do jamy w ziemi, gdzie wcześniej trzymano więźniów i oblał go chlorem. Za co tak ukarał podwładnego? Podpułkownik zarządził szkolenie ogniowe i wydał rozkaz ostrzelania z czołgów wioski Tangi, mimo iż wiadomo było, że nie ma tam czeczeńskich separatystów. Bagriejew nie wypełnił tego rozkazu
– strzelał obok wioski.
Dzień po rozpoczęciu procesu, Jurij Budanow zasłabł na sali sądowej – podobno ma problemy z sercem. Okazało się również, że nikt z rodziny Hedy Kungajewy nie jest w stanie stawić się w sądzie – jej matka miała zawał serca i w ciężkim stanie przewieziono ją do szpitala w Inguszetii. Wyjechali tam też ojciec i bracia zamordowanej, by w obozach, gdzie mieszkają czeczeńscy uchodźcy, znaleźć świadków zabójstwa Hedy.
Adwokat reprezentujący rodzinę ofiary twierdzi, że nawet jeśli uda im się odnaleźć świadków zbrodni, trudno będzie namówić ich do składania zeznań przeciw rosyjskim oficerom. Adwokat proponował, by proces przeniesiono do Czeczenii lub przed trybunał w Strasburgu, bo tam zarówno świadkowie, jak i rodzina Hedy czuliby się bezpieczniej. Sąd odrzucił tę prośbę. Nie wiadomo jednak, jak sędziowie odniosą się do prośby Abduła Chamazajewa, jednego z prokuratorów wojskowych, który stwierdził, że rozprawy “zamieniły się w farsę”, bo odbywają się w atmosferze nacisków i wniósł, by proces toczył się przy drzwiach zamkniętych. Kolejna rozprawa odbędzie się 20 marca.
Do tej pory prokuratura wojskowa wszczęła 35 postępowań przeciw żołnierzom, którzy stacjonowali w Czeczenii. 11 z tych spraw dotyczy kradzieży, kolejnych osiem skierowano do sądów. Reszta została umorzona.

Wydanie: 12/2001

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy