Czy świat wchodzi w nowy okres zimnej wojny?

Czy świat wchodzi w nowy okres zimnej wojny?

Prof. Tadeusz Bodio,
psychologia polityki, UW
Wydaje się, że świat wkracza nie tyle w okres zimnej wojny, ile w kolejną fazę walki o przestrzeń geopolityczną. Powoli kończy się faza przejściowa w układzie sił międzynarodowych, trwająca od początku lat 90. ubiegłego wieku. Świat staje się inny, a wraz z nim geopolityka, reguły gry politycznej, jej instrumenty. Jakie one będą – zbyt wcześnie, aby jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Niewątpliwie będą one bardziej wyszukane, wyrafinowane i dostosowane do nowych osiągnięć cywilizacyjnych i technologicznych, na tle których zimna wojna już staje się przeżytkiem, anachronizmem. Kończy się okres bezwzględnej supremacji jednego mocarstwa. Do zajęcia znaczącej pozycji w wyłaniającym się świecie wielobiegunowym pretenduje coraz więcej państw, Chiny – co w pewnym sensie symbolizują igrzyska w Pekinie, Rosja budująca mocarstwo energetyczne, Indie, Iran i in. Przy tym są to państwa zróżnicowane cywilizacyjnie, kulturowo, religijnie, mające odmienne oczekiwania i aspiracje. W przestrzeni tej Unia Europejska ze swoją aksjologią na tle innych graczy wydaje się kopciuszkiem, a nawet elementem intryg geopolitycznych. Liczą się twarde interesy, podział zasobów i konkretne korzyści. Tym zaś raczej mogłaby zaszkodzić zimna wojna. W każdym razie konflikt gruzińsko-rosyjski nie jest jeszcze tym konfliktem, który będzie skutkował zimną wojną, mimo że jego konsekwencje międzynarodowe będą znaczące.

Prof. Jan Zamojski,
historia II wojny światowej i stosunków polsko-rosyjskich
Nie sądzę! Żadna strona tego nie chce, żadna nie ma ku temu dostatecznego zapasu sił, żadna też nie ma widoków na istotne korzyści. I obie mają świadomość, że z ich sporu skorzystać może ten trzeci, który ma coraz więcej ambicji, pewności siebie, rezerw środków i czasu. My zaś należelibyśmy do tych, którzy na zaognieniu konfliktu, a nie daj Boże – zimnej wojnie – straciliby wyjątkowo dużo, więc zamiast podgrzewać napięcie, powinniśmy robić wszystko, co w naszych siłach, by pomóc w załagodzeniu sytuacji. Na tym zyskalibyśmy najwięcej! Konflikt był wypadkową wielu impulsów, do głupoty i wściekłości (emocje!) włącznie. Teraz i jedni, i drudzy szukają sposobu, jak wyjść z twarzą z zaistniałej sytuacji. I jedni, i drudzy wiedzą, że Rosja ustąpić nie może i nie ustąpi, i nie należy jej przypierać do muru, lecz trzeba jej otworzyć złoty most, według nauk Sun Tsy-wu. Jeśli będzie dostatecznie szeroki, Rosja zeń skorzysta i oby jednym i drugim starczyło rozsądku i… nerwów! A naszym wodzom, elitom politycznym i medialnym trzeba twardo, z naciskiem wbijać w głowy, że za głupotę i napuszone frazesy, zamiast chłodnego rachunku istotnych celów, interesów i możliwości – ciężko się płaci w historii. Mamy dość „Bartków zwycięzców”! I Poniatowskich w Elsterze! Żeby nie patrzeć bliżej w czasie.

Dr Dorota Litwin-Lewandowska,
socjologia konfliktów politycznych, UMCS
Taka interpretacja ostatnich faktów jest przedwczesna i wyolbrzymiona. Z historii stosunków między USA i Rosją nie wynika taka przesadzona wizja. Nie należy też nadinterpretować ustaleń szczytu w Brukseli, bo pokazał on, że Rosja jest skłonna do negocjacji i kompromisów, choć, z drugiej strony, jest dla mnie podmiotem średnio przewidywalnym.

Prof. Daniel Boćkowski,
Uniwersytet w Białymstoku, historia najnowsza Polski i powszechna
Nie sądzę, że tak będzie, świat bowiem jest zbyt mocno powiązany interesami ekonomicznymi, by ktoś chciał wojować w taki sposób. Można się spodziewać nowego ułożenia stosunków pomiędzy głównymi graczami. Po igrzyskach w Pekinie widać, że Chiny stały się bardzo silnym rozgrywającym. Rosja też szuka swojego miejsca w takim świecie, w którym nie ma już podziału na komunistyczny i niekomunistyczny, ale istnieją inne silne podziały. Rosja jest tutaj jednym z bohaterów, lecz nie najsilniejszym z uwagi na jej technologiczne zapóźnienie i osłabienie ludnościowe. Ale również Europa nie jest najsilniejszym graczem, chyba że zacznie się opierać na imigrantach. Nie ma ona żadnych środków nacisku na nikogo. Używać presji ekonomicznej nie może, bo jest bardzo zależna od Rosji, od Chin, od USA. Chodzi tutaj m.in. o rozgrywanie wpływu na Afrykę, gdzie wszyscy gracze próbują znaleźć swoje przyczółki.

Prof. Wacław Długoborski,
b. więzień Auschwitz, kurator ds. naukowych Muzeum w Oświęcimiu
Nie. Wcześniej świat był dwubiegunowy, a teraz są praktycznie cztery wielkie ośrodki, które konkurują, i wszelkie konfiguracje są możliwe. Kiedyś były dwie ideologie, teraz tylko jedna – wolnego rynku. Nawet Chiny do tego zmierzają i państwa b. ZSRR. Przyczółki ideologii komunistycznej (Kuba, Chavez, Korea Północna) to zjawiska zanikające. Jest wolny rynek i on się sprawdził w różnych wariantach, z demokracją lub bez niej. Nie ma końca historii, ale jest koniec wieku ideologii. Nie wiadomo, w jakim kierunku pójdzie UE, czy będzie wielka wspólna polityka zagraniczna, czy Unia Państw, jak chce Lech Kaczyński. Pewne elementy nacjonalizmu się utrzymają. Jestem przeciwko interpretacjom monocausalnym, działają różne czynniki, należy patrzeć na to wnikliwie i szukać nie tylko elementów wspólnych, ale zróżnicowania i elementów nowych.

Wydanie: 37/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy