Syryjski ślad

Syryjski ślad

Prezydent Andrzej Duda szydzi ze zdjęcia prezydentów Erdogana, Macrona, Putina i kanclerz Merkel, trzymających się za ręce. To zdjęcie ze szczytu w Stambule, podczas którego podejmowano decyzje w sprawie sposobu zakończenia wojny domowej w Syrii. Tej wojny, która szokuje świat brutalnością i liczbą ofiar i jest jednym z głównych motorów fali uchodźców szturmujących Europę.

Przynajmniej z tego powodu polski prezydent mógłby zachować powagę. Szkoda też, że patrząc na zdjęcie, nie pomyślał o jednym – dlaczego jego na nim nie ma. Odpowiedź jest dwojaka. Po pierwsze, Polska w konflikcie syryjskim nie uczestniczy, więc po co miałaby o nim rozmawiać. Po drugie, jest zbyt małym krajem, by jej głos w tej sprawie mógł cokolwiek ważyć. Także podczas komentowania zdjęcia…

Chociaż, jeśli chodzi o Syrię, to w ostatnich tygodniach była w tej sprawie pewna inicjatywa, ale szybko została zepchnięta na bok.

Chodzi o wizytę w Damaszku ówczesnego wiceministra Andrzeja Papierza oraz szefa Agencji Wywiadu – Piotra Krawczyka. Odbyła się ona pod koniec sierpnia, krótką depeszę na jej temat zamieściła syryjska agencja SANA, a dłuższą relację rosyjski Sputnik. Polskie media nie były o niej informowane.

Może i dobrze, bo ta wizyta miała kilka tajemnic.

Pierwsza jest taka, że nie wiedział o niej minister Czaputowicz. Trudno w to uwierzyć, ale podobno tak było. I był zaskoczony. Zaskakujący też był skład delegacji – obecność szefa Agencji Wywiadu ewidentnie sugerowała, że poleciał do Syrii… No, nie po to, żeby np. podpisywać umowę o współpracy obu wywiadów, ale raczej po to, by coś załagodzić, a może kogoś wyciągnąć z więzienia. Jeżeli ten wyjazd miał taki cel, to może rzeczywiście minister Czaputowicz nie musiał o nim wiedzieć. Co jest kolejnym dowodem na to, że MSZ staje się dodatkiem do Agencji Wywiadu. I że nie Papierz odgrywał rolę szefa delegacji, ale był osobą towarzyszącą…

A że Rosjanie o wszystkim wiedzieli i to opisali? Taka jest Syria.

Drugi wątek też jest ciekawy. Podczas rozmów Andrzej Papierz miał przekazać władzom Syrii pomysł wybudowania domów dla 100 syryjskich rodzin przebywających w Libanie. Polska strona miałaby ponieść koszty budowy, a rząd Asada zapłacić za edukację i zapewnienie uchodźcom opieki medycznej.

„Stoimy na stanowisku, że powinniśmy pomagać wszystkim, którzy stracili swoje nieruchomości na miejscu, tutaj w Syrii, i celem naszej wizyty jest zobaczyć, co jest możliwe tutaj do zrobienia”, miał powiedzieć Papierz, cytowany przez agencję SANA.

Otóż, jak twierdzą nasi rozmówcy, wiceminister nie miał upoważnienia, by składać takie deklaracje. Pytanie zresztą, kto miałby mu dać takie upoważnienie. Minister Czaputowicz? O niczym podobno nie wiedział. Minister Kempa? Ona rozdaje długopisy. Więc kto? A może to była jakaś cena, którą Polska zobowiązała się zapłacić? Za co?

Tego pewnie już się nie dowiemy. Andrzej Papierz nie jest już wiceministrem, Syria mu odpadła, jest dyrektorem generalnym MSZ. Czyli zajmuje się kadrami. Czyli czyści. I aż strach pytać, z czyjego mandatu.

Wydanie: 45/2018

Kategorie: Aktualne, Kronika Dobrej Zmiany

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy