Tag "Agnieszka Wolny-Hamkało"

Powrót na stronę główną
Felietony Jerzy Domański

1200 i dalej

To już 1200. numer „Przeglądu”. Jubileusz i refleksja, że od 23 lat zawracamy głowę Czytelnikom. Co robimy chętnie, choć szron na głowie i włosów ubyło, z tą samą energią, z jaką startowaliśmy 20 grudnia 1999 r. A zaczęliśmy z przytupem. Cały zespół redakcyjny ówczesnego „Przeglądu Tygodniowego” rozstał się z właścicielem, który kupił tytuł za skromne pieniądze, bo chciał mieć trampolinę do kariery politycznej. Kapitalizm w polskim wydawnictwie wyleczył nas ze złudzeń, z którymi Polacy wchodzili w lata 90. Rzeczywistość była zbyt ponura

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Polski wstyd

Wieczory stały się dłuższe i w kuchniach ludzie wcześniej zapalają światła. Przy sztucznym świetle spędzają co najmniej kilka godzin: jedzą, oglądają telewizję, kłócą się i sprzątają. I coraz częściej nie zasłaniają okien. Pamiętam swój szok, kiedy kilkanaście lat temu pojechałam odwiedzić mojego szwedzkiego tłumacza, Davida Szybka. Kuchenne okno jego mieszkania w Lund wychodziło na wspólny balkon. Okno zaczynało się pół metra od podłogi i nie miało nawet głupiej zazdrostki. Było po prostu bezczelnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Z ust do ust (za plecami kelnera)

To się czasami zdarza w październiku – bezbożnie ciepła noc, kiedy można zarzucić na siebie dziurawe spodnie i cienką koszulę, bo jest naprawdę gorąco, a wiadomo, że to po raz ostatni, po raz przedostatni. Więc wszyscy wychodzą na zewnątrz. Rynek pęka w szwach, knajpy są przepełnione jak shopping malle. Tłumy na placach, pod nasypami, wszędzie tam, gdzie roi się od barów. Niektórzy wykorzystują okazję, żeby jeszcze w tym sezonie wystąpić w rzeczach z letnich wyprzedaży. Żeby palić papierosy z rozmachem, do końca, a nie na pół

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Kraj

Kto przywiązuje się nago do lodu – ten mistrz

Tydzień temu weszliśmy z trębaczem do rzeki, żeby poczytać wiersze rybom i zagrać dla nich koncert, na który zaprosiliśmy także przyjaciół. Był wrześniowy dzień, temperatura powietrza ok. 20 stopni, ale woda wydawała się naprawdę zimna. Inaczej czyta się wiersze ze spiętą przeponą, stojąc po pępek w zimnej wodzie, kiedy małe ryby skubią cię w łydki i ludzie gapią się na ciebie, a ty, wchodząc do wody, nie wiesz, czy zaraz spod stóp nie usunie się dno. Wtedy wszyscy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Na głodzie

Susan Sontag? Ta hucpiara? Nie zgadzam się z żadnym z jej autorytatywnych twierdzeń, niepopartych rzetelną wiedzą historyczną. Łasa na pochlebstwa celebrytka. Z jej prozy kapie sadełko sentymentalizmu. W życiu osobistym była potworem. Egocentryczna. Żarłoczna. Efekciarska – mawiali amerykańscy intelektualiści, a i polscy nie byli jej zanadto przychylni, wbrew temu, co sądzi się na temat czci, jaką rzekomo darzyli ją w latach 70. i 80. dosłownie wszyscy. Zwłaszcza środowiska akademickie, dla których tak istotna jest specjalizacja i metodologia, nie mogły

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Fuckup, czyli co mi zrobił Flaubert

Zła passa zaczęła się w klubokawiarni Mleczarnia. Jeszcze w południe dzień z wdziękiem usypiał naszą czujność. Śródziemnomorskie lato w Europie Środkowej, w dolnośląskim mieście, było co najmniej do zniesienia, kiedy siedzieliśmy w podwórku przy synagodze obstawieni kawami i innymi piciami, petami i smartfonami. Ze smartfonów odzywała się praca. Była jak dżin w butelce. Zamknięta i bezradna, ale wściekła, gotowa wykorzystać każdą sekundę naszej słabości. Za szybą smartfona ktoś stukał palcem w blat, ktoś groził zerwaniem stosunków,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Numer bałtycki

Owszem, podczas przymusowej domówki niektórzy czekali na otwarcie kasyn. Ale nieliczna grupka czuła się osierocona po zamknięciu księgarni Tajne Komplety. Niepokojąco wyglądały ciemne witryny w Rynku, książki na wystawie, pusta kanapa. Wreszcie kasa, przy której zwykle wymieniano najlepsze plotki w mieście. Fanatycy przychodzili do księgarni na nielegalu. Próbowali namierzyć sprzedawców przez telefon albo czaili się na któregoś z księgarzy przed budynkiem, żeby wcisnąć się niepostrzeżenie do środka. Niektórzy mówili, że przyszli po maseczki – i byli gotowi codziennie kupować

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Co warto przeczytać w trakcie wakacji?

Co warto przeczytać w trakcie wakacji? Prof. Ludwik Stomma, antropolog kultury Zależy, po co się czyta. Żeby poobcować ze świetną i nietrudną literaturą – Hrabala i Cendrarsa, przede wszystkim „Gwiezdną Wieżę Eiffla”. Z Polaków Marcina Wichę. Żeby oprzytomnieć – książki Łagowskiego i Walickiego o Rosji, a także Pawła Petryki „Polska Ludowa – prawdy niechciane”. Żeby wiedzieć, z kim mamy do czynienia – Tomasza Piątka o Macierewiczu i Morawieckim. Z historii – „Saladyna”, świetną monografię pióra Geoffreya Hindleya.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

To ja zabiłem Laurę Palmer

„Jestem nieślubnym dzieckiem / Bogarta i Marilyn Monroe / To ja / zabiłem Laurę Palmer”, pisał w wierszu „Casablanca” Marcin Świetlicki. Całe nasze pokolenie rozmarzonych, niewydarzonych licealistów i studentów śpiewało potem razem z nim tę piosenkę, która znalazła się na płycie „Ogród koncentracyjny”. Wszyscy wiedzieli, kim jest Laura Palmer i kto ją zabił. W końcu całe to pokolenie śniło jeden kolektywny sen: o olbrzymie przekazującym agentowi Cooperowi mroczną tajemnicę, o Pieńkowej Damie – kobiecie zakochanej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Specjalny kierowca

Rzecznik prasowy biblioteki w Poznaniu to niekwestionowany mistrz świata. Jako dziennikarz usunięty przez polityczną blokekipę z radia jest nie tylko rzecznikiem mającym wieloletnie kontakty w środowisku kulturalnym Poznania, ale też inteligentnym facetem. I wszyscy go lubią. Kiedy zatem jechałam na konferencję „Kultura czytania”, poumawiał mnie do 150 telewizji, 200 radyj i 78 portali. Albowiem nikt jeszcze nie odmówił niczego rzecznikowi prasowemu biblioteki w Poznaniu. Mężczyzna ten wyznaczył całą trasę, podał numery telefonów do dziennikarzy i zapewnił, że nad wszystkim

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.