Tag "Attaché"

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Jak Senyszyn skacze po belce

Powiedzenie „trafić kulą w płot” można zastąpić nowym: „trafić jak Senyszyn w Belkę”. W „Faktach i Mitach” eurodeputowana Joanna Senyszyn przejechała się po ówczesnym kandydacie, a dziś prezesie NBP w taki sposób, że krytykę ze strony PiS prof. Belka mógłby uznać za delikatne pieszczoty. Senyszyn opisując życiorys Belki, nie znalazła w nim ani jednego wydarzenia, które warte jest dobrego słowa. Belka w oczach Senyszyn to niezwykłe monstrum. Megaloman, ustawiacz, koniunkturalista, wieczny doradca i protegowany Kwaśniewskiego, nielojalny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Pisaliśmy tydzień temu, jakie śmieci podsuwane są pracownikom MSZ – do czytania, do wypełniania itd. Teraz może więc słowo, jakie śmieci wysyła MSZ w świat, do opinii publicznej. Na podstawie jednego przykładu, politycznie bezpiecznego. Kilkanaście dni temu rzecznik prasowy MSZ Piotr Paszkowski ogłosił z dumą, że „w dniu 13 maja w Nowym Jorku odbyło się głosowanie członków Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, w wyniku którego Polska została wybrana do Rady Praw Człowieka ONZ na kadencję

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Minister Sikorski chodzi i opowiada, że zasypał MSZ laptopami i smartfonami BlackBerry. I że dzięki temu wszyscy są w permanentnej łączności i furkocze wszystko, że ho, ho. No cóż, jest to wiara pioniera, że nauka radziecka stworzy nowego człowieka. Otóż minister w swym zachwycie nad kosztującymi grube pieniądze gadżetami nie uwzględnił przynajmniej dwóch elementów. Że aby coś wysyłać, trzeba wpierw to coś mieć. I że tzw. szybki obieg rychło zamienić się może w śmietnik informacyjny, przez który nie sposób przebrnąć. MSZ dzisiejsze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jeden z czytelników przypomniał nam, że nie zaanonsowaliśmy Henryka Litwina na stanowisku wiceministra, więc to czynimy. Litwin to historyk, zajmował się Rzecząpospolitą szlachecką XVII w. i jej ziemiami wschodnimi. Pracę w MSZ rozpoczął w 1991 r., był konsulem we Lwowie, później pracował na placówkach w Rzymie i Moskwie (2002-2005), gdzie był zastępcą ambasadora. Potem był wicedyrektorem Departamentu Europy Wschodniej. Na początku 2006 r. mianowany został ambasadorem na Białorusi. Ale to był czas, kiedy Polska wymyśliła sobie, że z Rosją i Białorusią trzeba ostro,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Katastrofa smoleńska „przykryła” sejmowe wystąpienie ministra Sikorskiego dotyczące polskiej polityki zagranicznej. A ponieważ parę rzeczy minister powiedział, warto mieć je w pamięci. Więc, w telegraficznym skrócie: wystąpienie ministra można podzielić na kilka wątków. Na te, w których się usprawiedliwiał, na te, w których się powtarzał (i chwalił), i na rzeczy nowe. Minister usprawiedliwiał się, mówiąc o unijnej służbie działań zewnętrznych, o tym, że polscy dyplomaci stoją na końcu kolejki, jeśli chodzi o obsadę najważniejszych stanowisk. Minister bronił się przed tym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Paru znajomych spotkało się przy schodach i zaczęło porównywać. A mieli z czym, bo pracowali w różnych instytucjach. I doszli do wniosku, że MSZ przekształca się w kiepsko zarządzaną korporację. Która żyje swoim życiem, której struktury dla kierownictwa są mało czytelne i w której poszczególni kierownicy najbardziej boją się podjąć decyzję, bo wiedzą, że zawsze ktoś się przyczepi. Więc cała ich para idzie w różne, kosztowne i pracochłonne, zabezpieczenia. Bo spójrzmy – jak wytłumaczyć wysyp rozmaitych pełnomocników, których minister powołał do życia?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Gdzie jak gdzie, ale w MSZ katastrofa smoleńska zmieniła wiele. Tu z dnia na dzień PiS straciło swoje wpływy. Do tej pory układ sił był dość jasny – minister Sikorski musiał uzgadniać z Pałacem Prezydenckim nominacje ambasadorskie, toczyła się gra. Ona nie była prowadzona fair, minister lubił stawiać prezydenta przed faktami dokonanymi, prezydent lubił demonstrować swą nieustępliwość, więc niektóre sprawy czekały na rozstrzygnięcie miesiącami. Łatwo sobie wyobrazić, jak wiele radości zapanowało w MSZ,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Spadły w MSZ akcje ministra Sikorskiego. Najpierw spadły z powodu nieszczęsnych prawyborów, kiedy minister zapomniał o MSZ i rzucił się w wir polityki krajowej. To był także ten „mały prezydent”, co zabrzmiało w MSZ, niemiłującym bynajmniej Anny Fotygi, bardzo zgrzytliwie. A teraz akcje Sikorskiego spadły o kolejnych kilka punktów po katastrofie 10 kwietnia. Powód? Znów ten sam – brak powściągliwości. Naprawdę, zgrzytały w MSZ te opowieści, jak to dzwonił do Jarosława Kaczyńskiego. Albo też jak „negocjował”

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Niektórych ludzi żegnać jest szczególnie ciężko. Andrzej Kremer przyszedł do MSZ na początku lat 90. Nie był sam, tylko w większej grupie. Mówiło się o nich grupa krakowskich prawników, bo wywodzili się z Krakowa, tam pokończyli studia. Potem ich losy toczyły się różnie, raczej lepiej niż gorzej. Kremer w MSZ znalazł się bardzo dobrze. Był konsulem w Hamburgu, a potem krok po kroku szedł w górę. Najpierw wicedyrektor, potem dyrektor Departamentu Konsularnego, potem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Odezwał się do nas obrońca ministra Sikorskiego. Otóż, dowodził on, minister bardzo się zmienił i w swych decyzjach kadrowych nie zwraca uwagi, czy ktoś był z „komuny”, czy nie był. No faktycznie, można znaleźć przykłady osób z głębokiej „komuny”, które za Sikorskiego otrzymały jakieś stanowisko. Ale, po pierwsze, takich przykładów można doszukać się i za Fotygi. Po drugie zaś, ważna jest tendencja, a nie jednostkowe przypadki dotyczące trzeciorzędnych stanowisk, na które – czasami tak jest – brakuje chętnych.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.