Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Jeden z czytelników przypomniał nam, że nie zaanonsowaliśmy Henryka Litwina na stanowisku wiceministra, więc to czynimy. Litwin to historyk, zajmował się Rzecząpospolitą szlachecką XVII w. i jej ziemiami wschodnimi. Pracę w MSZ rozpoczął w 1991 r., był konsulem we Lwowie, później pracował na placówkach w Rzymie i Moskwie (2002-2005), gdzie był zastępcą ambasadora. Potem był wicedyrektorem Departamentu Europy Wschodniej. Na początku 2006 r. mianowany został ambasadorem na Białorusi. Ale to był czas, kiedy Polska wymyśliła sobie, że z Rosją i Białorusią trzeba ostro, więc w ramach tego „ostro” minister Meller najpierw odwołał z Mińska ambasadora Pawlaka, bo ten za dobrze dogadywał się z białoruskimi ministrami i prezydentem, a potem nie wysyłał nowego ambasadora.
Henryk Litwin siedział zatem w Warszawie.
Ale od tego, że polski ambasador nie pojechał do Mińska, Łukaszence krzywda się nie stała.
W grudniu 2007 r. Litwin pojechał więc na Białoruś.
Po katastrofie smoleńskiej, po śmierci Andrzeja Kremera, minister Sikorski ściągnął go do Warszawy. I najpierw uczynił odpowiedzialnym za politykę wschodnią, a 7 maja wręczył mu nominację na podsekretarza stanu.
Litwin wskoczył więc w buty Kremera, ale niecałkowicie. Bo zakres jego obowiązków ogranicza się do spraw konsularnych. Jeśli chodzi o politykę wschodnią, to najpierw minister Sikorski przydzielił te zagadnienia wiceminister Grażynie Bernatowicz. I teraz pytanie – jak sprawa się rozwinie? Który z wiceministrów ostatecznie będzie za sprawy wschodnie odpowiedzialny? Cała rzecz ma swoją cienkość, Departamentem Wschodnim kieruje bowiem Jarosław Bratkiewicz, niedawny nadzorca Litwina, gdy ten był w Mińsku… No i bardziej uznany jako analityk spraw wschodnich. W sumie – głowa. A wiadomo, że taki układ, kiedy podwładny cieszy się większym poważaniem niż przełożony, niesie w sobie zalążki konfliktu…
Natomiast sprawy prawnotraktatowe, którymi zajmował się również Kremer, przeszły pod kuratelę Macieja Szpunara, który przyszedł razem z grupą UKIE. Tu sprawa jest jasna.
Natomiast nie jest do końca jasna sprawa ambasadorowania Litwina w Mińsku. Jeżeli bowiem ukazały się komunikaty, że został on powołany na stanowisko podsekretarza stanu, to nic się nie pojawiło na temat jego odwołania z funkcji ambasadora. Dodajmy, jest to operacja dosyć zajmująca logistycznie. O ile bowiem Litwin może sobie darować cykl spotkań pożegnalnych z korpusem dyplomatycznym pracującym w Mińsku, o tyle powinien odbyć pożegnalne spotkanie z prezydentem Łukaszenką. No i oficjalnie zakończyć misję. Potrzebny jest do tego akt odwołania, podpisany przez prezydenta, a w obecnej sytuacji przez marszałka Komorowskiego.
To jest więc ciekawe, czy mamy bałagan i odwołanie Litwina z Mińska gdzieś się zawieruszyło, czy też wymyślono, że przez jakiś czas może być ambasadorem i wiceministrem równocześnie. Dodajmy – nie jest to coś wyjątkowego. Historia zna podobne przypadki. Swego czasu wiceministrem ZSRR i ambasadorem (w USA) był Anatolij Dobrynin, podobnie wiceministrem i ambasadorem w Afganistanie był Julij Woroncow.
Dyplomacja rosyjska jest jedną z najlepszych w świecie, więc nie jest czymś złym naśladowanie jej działania. Tylko czy akurat w takim fragmencie?

Attaché

Wydanie: 21/2010

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy