Tag "Bronisław Łagowski"

Powrót na stronę główną
Bronisław Łagowski Felietony

Wariacje partyjne

Grzegorz Kurczuk, były minister sprawiedliwości, zniecierpliwiony kłamstwami miejscowej gazety, zagroził niewiarygodnie, że postara się wpłynąć na przedsiębiorców, aby nie dawali ogłoszeń w tej gazecie. Czwarta władza ryknęła na to wielkim oburzeniem, głosząc całej Europie, że Kurczuk tłumi wolność prasy. Już się zaczęło odcinanie się działaczy lewicy od Kurczuka; jak uczy doświadczenie, on też prawdopodobnie odetnie się od samego siebie. Taki już jest etos lewicy eseldowskiej, że gdy się coś powie, to następnie trzeba się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Okrągły Stół z powyłamywanymi nogami

Program drugiej dekomunizacji umożliwi po wyborach koalicję trzech partii, skądinąd (w drugorzędnych dla nich kwestiach) skłóconych: Platformy Obywatelskiej z Rokitą i Tuskiem na czele, PiS-u braci Kaczyńskich i Ligi Polskich Rodzin. Ten program dziś przez PiS i LPR głoszony z całą otwartością, w kampanii wyborczej zostanie złagodzony albo ukryty, po wyborach wróci jako jedyna idea przewodnia postsolidarnościowej koalicji. Rozpoznanie rzeczywistości jest takie: mimo zmiennych wyników wyborów przez czternaście lat niezmiennie rządziły „układy” okrągłostołowe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Dziwna Europa

Wielcy tego świata zachodniego już zdecydowali, że Turcja zostanie przyjęta do Unii Europejskiej i chodzi tylko o odpowiednie przygotowanie opinii publicznej, aby się wydawało, że decyzja jest demokratyczna. Jacques Chirac, który należy do tych wielkich i jest wśród nich może najlepszym fachowcem od demokratycznego rządzenia, zapowiedział referendum, aby Francuzi mogli się wypowiedzieć, czy chcą, czy nie chcą przyjąć Turcję do Europy. Możemy być pewni, że naród francuski, który teraz w większości jest przeciw, ale do czasu referendum zmieni swoje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Strefa nieważkości

Na niedużym zgromadzeniu w krakowskiej „Kuźnicy” profesor Aleksander Krawczuk, powszechnie znany historyk dziejów starożytnych i były minister kultury, miał takie oto mniej więcej przemówienie. W swoim czasie Rzymianie zajęli Irak, później musieli się wycofać, dziś nie ma w Iraku ani jednego Rzymianina, o czym tu więc mówić, przejdźmy do spraw polskich. Mamy słuszne powody do niezadowolenia z polityków zasiadających w rządzie i Sejmie, reprezentujących nas za granicą i podobnych. Najwyższy już czas wyciągnąć wnioski z godnego ubolewania stanu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Czeczenofilia

Rok czy dwa lata temu prasę światową obiegła fotografia młodego człowieka, wychylającego się z okna z pistoletem przyłożonym do swojej skroni. Był to bandyta, który napadł na bank w Buenos Aires. Groził, że się zastrzeli, jeśli policja nie dostarczy mu samochodu, którym mógłby uciec. Jaki szlachetny był ten opryszek w porównaniu z bojownikami o niepodległość! Wyciągnął skrajne konsekwencje ze stanu rzeczy, że społeczeństwo uznaje świętość ludzkiego życia, nawet tak nędznego jak jego, i sam siebie wziął za zakładnika. Porywanie zakładników

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Na dwa fronty

Na politykę polską ma wpływ głęboko zakorzenione przekonanie, że najwyższą formą istnienia narodu jest walka. Pod tym względem jesteśmy podobniejsi do plemion kaukaskich niż do narodów europejskich. W tej walce rzeczą główną jest manifestowanie patriotyzmu; cel może być nieokreślony i nieosiągalny. Można też nie mieć broni. Zamiast rozwiązywać rzeczowo problemy pozostałe po socjalizmie i panowaniu radzieckim, nowa klasa polityczna toczy walkę z PRL-em, prowadzi „politykę wobec przeszłości”, czyli fałszuje historię, niszczy zdobycze tamtego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Oszołomienie

Napad terrorystów na szkołę w Biesłanie nie nasunął polskim mediom żadnej nowej myśli. Masakra stała się okazją do powtórzenia głoszonych od lat antyrosyjskich schematów propagandowych, do bardziej złośliwej niż kiedykolwiek przedtem krytyki prezydenta Putina i do usprawiedliwiania czeczeńskich terrorystów. Następnego dnia po masakrze, gdy niczego jeszcze nie można było wiedzieć na temat, kto jest sprawcą, katolicki „Nasz Dziennik” ustawiał swoich czytelników: „Wielu ekspertów (…) nie wyklucza, że wzięcie zakładników w Biesłanie mogło być prowokacją rosyjskich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Plemię Herero

Państwo, które wygrało wojnę i może narzucić pokonanemu swoją wolę, żąda odszkodowań za poniesione szkody. Większość polskiego Sejmu żąda odszkodowań wojennych od Niemiec. Kiedyż to Polska prowadziła wojnę z Niemcami? Sześćdziesiąt lat temu. Znany jest komu przypadek z historii świata, żeby zwycięzca żądał reparacji sześćdziesiąt lat po wojnie? Następne pytanie: czy Polska znajduje się w stosunku do Niemiec w takim położeniu, że może zmusić je do wypłacenia 600 miliardów dolarów, bo na tyle mniej więcej partyjna większość sejmowa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Zauważone przy okazji

Pokolenia, które nie przeżyły świadomie okresu sprzed 1956 r., mają o tamtych czasach wyobrażenia mocno spaczone i, co gorsza, nie posiadają skali porównawczej, aby zrozumieć to, co się później działo i teraz dzieje. Nigdy rzeczywistości znanej z przekazów nie rozumie się tak dobrze, jak doświadczonej przez siebie, ale okres stalinowski, czyli „heroiczny” etap komunizmu, stawia umysłowi więcej przeszkód niż przeszłość mniej nieprawdopodobna. Możemy to sobie uświadomić, czytając artykuły o Czesławie Miłoszu – jego drodze

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Bronisław Łagowski Felietony

Kto nas reprezentuje?

Gdyby patrzeć na politykę przez różowe okulary, każdej partii można by przyznać część prawdy i każdą uznać za reprezentację uprawnionego interesu jakiejś grupy społecznej. Czy trzeba aż różowych okularów, żeby to zobaczyć? Niestety, rzeczywistość jest trochę gorsza, niż nam, poczciwym optymistom, się wydaje. Margaret Thatcher ściągnęła na siebie gromy za wygłoszenie poglądu, że społeczeństwo nie istnieje, że jest fikcją językową. Jeśli się kogoś nie lubi, wszystko, co powie, można uznać za nonsens i przeważnie tak postępujemy. Pani Thatcher w istocie powiedziała

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.