Tag "czytelnicy Przeglądu"

Powrót na stronę główną
Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 33/2026

Wojna na prawicy

Trudno rywalizować z politycznymi dinozaurami – Kaczyńskim i Tuskiem. To bezcelowe. Oni już wiele namieszali w polskiej polityce, nie potrafiąc załatwić spraw fundamentalnych, jak poprawa funkcjonowania ochrony zdrowia, sytuacji w oświacie i nauce czy problemu mieszkalnictwa. Nie potrafili również uregulować relacji z Ukrainą, która niezbyt szanuje nasz kraj. Potrzebna jest zmiana pokoleniowa, także w kierownictwie Nowej Lewicy. Ludzie ci z pewnością nie przyciągają młodych wyborców (…).
Damian Paweł Strączyk

Zdrowie bez zysku albo zysk bez zdrowia

Nie zgadzam się z diagnozą prof. Andrzeja Szahaja. Trudno twierdzić, że to „mechanizmy rynkowe zawiodły”, skoro publiczna ochrona zdrowia finansowana przez NFZ nie funkcjonuje na zasadach wolnego rynku. Ceny świadczeń, zasady kontraktowania, limity i sposób finansowania są w ogromnej mierze ustalane administracyjnie przez państwo i urzędników, a nie przez mechanizmy rynkowe. Można dyskutować o wadach obecnego modelu, ale nie przypisujmy ich rynkowi, który w tym obszarze działa jedynie w bardzo ograniczonym zakresie. Nie oznacza to, że rozwiązaniem jest prywatyzacja ochrony zdrowia – to odrębna kwestia. Po prostu warto trafnie nazwać problem: jeśli system jest przede wszystkim centralnie regulowany, to jego niedomagania trudno uznać za dowód porażki wolnego rynku.
Iwona Olczyk

„Jednak, jak znam życie, żadnych głębokich zmian nie będzie”. Też tak uważam. Dla rządu Donalda Tuska ważniejszy jest wyścig zbrojeń – kto więcej z PKB przeznaczy na bezużyteczny amerykański złom. Dobrze dla nich też jest, że mają PSL w koalicji, i prezydenta Nawrockiego. Mają alibi! Należałoby – moim zdaniem – reformę zdrowia zacząć od likwidacji przywilejów zdrowotnych dla mandarynatu rządowego (klinika rządowa itp.). Gdyby postali trochę w kolejkach jak zwykli ludzie, z pewnością zaczęliby działać na rzecz poprawy ochrony zdrowia.
Józef Brzozowski

Wojna jako model biznesowy

I oto jest odpowiedź na nurtujące mnie od dawna pytanie – dlaczego od wybuchu „wojny pełnoskalowej” nie ma żadnej, najdrobniejszej wzmianki o toczących się jakichkolwiek próbach zażegnania konfliktu drogą pertraktacji i politycznego wygaszenia konfliktu. Dla nikogo z możnych tego świata wizja pokojowego rozwiązania nie stanowi głównego i pożytecznego celu. Rozkręca się machina zbrojeń, handlu mediami strategicznymi. I manipuluje się naszą świadomością. Wmawia się, że 5% PKB bardziej wystraszy domniemanego agresora niż 2% czy 3%. Wmawia się nam, że zagrożenie rośnie z dnia na dzień w szalonym tempie, jednocześnie informując, że domniemany agresor coraz bardziej słabnie. W informacji z zaatakowanego Kijowa dziennikarz TVN, pokazując jakieś szczątki, mówi: rosyjska rakieta i zaraz szybko dodaje: a może fragmenty zaparkowanego samochodu. A korupcja wojenna jest tematem tabu.
Tadeusz Żyła

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 32/2026

Dlaczego Ukraina heroizuje UPA     

Niektórzy Polacy bagatelizują ukraiński nacjonalizm banderowski, więc postanowiłam przypomnieć czytelnikom i felietonistom, co jest napisane pod hasłem nacjonalizm w „Słowniku języka polskiego” (t. 2, s. 243, wyd. z 1979 r.). Otóż jest to „postawa społeczno-polityczna i ideologia postulująca nadrzędność interesów własnego narodu, wyrażające się w egoizmie narodowym, w dyskryminowaniu innych narodów, nietolerancji i wrogości w stosunku do nich (przeciwieństwo internacjonalizmu)”.
Teresa Warakomska

 

Sztuczna inteligencja nas nie pokona       

Lewica jest awangardą nauki, więc sztuczna inteligencja może być sprzymierzeńcem lewicy. Tak jak znajomość matematyki, chemii, biologii itp. pomaga rozwijać postawę lewicową, tak samo sztuczna inteligencja może upowszechniać te nauki i rozwijać postawę lewicową, a tym samym ograniczać system, w którym koncentracja kapitału i technologii pozwala najbogatszym podmiotom coraz silniej wpływać na resztę społeczeństwa,
Zbigniew Krzyżanowski

 

Jaki prezydent?       

Karol Nawrocki zdołał wprowadzić w błąd swoich wyborców, bo ci okazali się podatni na szablonową retorykę patriotyczną (moja kochana ojczyna itp.) i podniesiony głos, nie zadali natomiast pytań o wymierne zasługi dla Polski. Doprawdy wolałbym prezydenta, który nie kryje ambicji tworzenia własnego obozu politycznego poza rządem i przywódcami partii, imponuje natomiast taktem, godnością, kulturą osobistą i zdolnością do arbitrażu. Choćby wybitnego fizyka czy astronoma, który poza prestiżem krajowym i zagranicznym umie myśleć logicznie i z wielością przesłanek, bo taka dyspozycja łatwo się przenosi na inne dziedziny. Zadaniem polityków jest dostrzegać takich ludzi spoza własnego grona i wskazywać ich, bo oni są.
Andrzej Lam

 

Wasalna polityka w patriotycznym opakowaniu  

Po przeczytaniu felietonu redaktora Jerzego Domańskiego chciałem zapytać, dlaczego „Po cichu mówi o tym wielu ekspertów i intelektualistów”. Ja, emerytowany górnik, zapytam głośno i wyraźnie: po co są amerykańskie bazy na terenie Polski i Unii Europejskiej? II wojna światowa dawno się skończyła, okupanci ze Wschodu grzecznie się wycofali. Czas na okupantów z Zachodu. Nie godzę się na wydawanie pieniędzy publicznych na bezużyteczny złom z amerykańskiego demobilu. Ci z rządu (obecnego i poprzedniego), którzy go kupowali i kupują, powinni stanąć przed sądem za działanie na szkodę Polski! Po lekturze tekstu o wyścigu polskich polityków w dziedzinie usłużnego wachlowania prezydenta Stanów Zjednoczonych wychodzi mi na to, że w tych zawodach ten, kto jest większym patriotą, jest większym idiotą! I tu jest paradoks – im większy patriota, tym większą szkodę wyrządza Polsce.
Józef Brzozowski

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 31/2026

Przykro już było, będzie tylko przykrzej

Pan prezydent Andrzej Duda nie stanął na wysokości zadania w kwestii uregulowania relacji polsko-ukraińskich. Był stroną nadskakującą, nazbyt usłużną, nie wymagał zbyt wiele od strony ukraińskiej. Honorował najwyższym polskim odznaczeniem państwowym człowieka, który palcem nie kiwnął w sprawie ekshumacji Polaków (ofiar OUN i UPA), spoczywających w bezimiennych dołach na terenie Ukrainy. Odznaczył człowieka, który nie miał odwagi przyznać, że to rakieta wystrzelona przez Ukraińców uśmierciła dwóch Polaków w Przewodowie. A także człowieka opowiadającego w ONZ opowiadał bzdury na temat Polski, która bardzo pomagała i nadal pomaga Ukrainie. Nie ukrywam, że mam o to wszystko duży żal do prezydenta Dudy. Głowa ukraińskiego państwa wykonywała tylko mało znaczące gesty, a w kwestii czystek etnicznych dokonanych na Polakach przez OUN i UPA Zełenski zasłaniał się niewiedzą.
Damian Paweł Strączyk

Od Aleksandra Kwaśniewskiego mamy ciągły zjazd w dół, jeśli chodzi o kompetencje prezydentów. Poziom prezydenta jest odzwierciedleniem poziomu narodu, który go wybiera. Lata „walki z komuną” i szkolnej indoktrynacji antylewicowej przynoszą efekty.
Marcin Malinowski

Czy Duda chciałby uczyć studentów, w jaki sposób łamać konstytucję? Duda jest tak skompromitowany, że nadaje się na śmietnik historii.
Joanna Bachlej

Jak prawica fałszuje historię PRL

Za 20 lat doczekamy się nowego pokolenia „historyków”, które naszych rodziców zacznie nazywać zdrajcami i pachołkami Moskwy. Tylko dlatego, że urodzili się w PRL. Oczywiście z wyłączeniem działaczy Solidarności. A przy okazji pisania historii na nowo wspomnę też, że w ramach przebudowy placu Defilad w Warszawie rozebrano i postawiono na nowo trybunę honorową. Godło PRL już na nią jednak nie wróciło.
Mateusz Stasiński

Kraj drogowych zabójców

Polacy mają się zabijać w starych niemieckich samochodach – po to zlikwidowano transport publiczny. To jedno z założeń transformacji.
Paweł Stawicki

Brunatna Polska wstaje z kolan

Ważny artykuł, ale trudno zrozumieć, czemu pojawił się ten wtręt: „na świętej słowiańskiej ziemi”. Po pierwsze, święta chrystianizacja zawłaszczała i niszczyła historyczną spuściznę po Słowianach, traktując ją za coś gorszego i nieujarzmionego. Stosunek nazistów do Słowian też jest znany. Po drugie, słowiańszczyźnie nie jest potrzebna bandyterka wszelkiej maści. Czy ktoś wyobraża sobie święte krzyże na Akropolu? A w Polsce znajdują się w wielu miejscach ważnych dla mitologii słowiańskiej. Przykład – XIX-wieczny krzyż na głazie Trygław w Tychowie.
Dorota Kaczmarek

Prawda sama się nie obroni

Oburącz podpisuję się pod apelem i inicjatywą red. Jerzego Domańskiego stworzenia nowej, efektywnej platformy działań na rzecz rzetelnej dokumentacji i sprawiedliwej oceny wielkiego dorobku 45 lat Polski Ludowej. Sam próbowałem podejmować tego typu prace, choćby przygotowując przed dziesięcioma laty kronikarską książkę „Kultura artystyczna w Polsce w dekadzie Edwarda Gierka”, odnotowującą niemal 2 tys. ważnych wydarzeń z tej sfery w latach 70., a wydaną przez Akademię Humanistyczną w Pułtusku i Oficynę Wydawniczą ASPRA-JR. Deklaruję swoje jak najpełniejsze poparcie i gotowość konkretnego wsparcia inicjatywy „Przeglądu”, a także aktywnego udziału w dalszych debatach.
Grzegorz Wiśniewski

Diabli mnie biorą, gdy czytam ataki różnych mędrków na Donalda Tuska. Jak ma realizować obietnice, jeśli naród nie dał jego partii wygranej w wyborach. Wybrano PiS. Powstała koalicja, w której świętoszkowaci chłopcy z PSL robią, co mogą, żeby z projektów ustaw tworzyć karykaturki. A do tego „prezydent wszystkich Polaków” uniemożliwia powstanie i tych karykaturek. Znów tak wybrał naród. I o co się czepiać? Mamy, co wybraliśmy, bo nie chciało się pójść na wybory prezydenckie. Róbmy tak dalej, a rozbiory blisko. Tylko tak trzymać.
Ryszard Zawadzki

Dziedzictwo Polski Ludowej

Uważam, że PRL nie był jedną wielką czarną dziurą, lecz stworzył wiele dobrego. Podkreślam: „stworzył”, więc „nie przypadkiem”, ani „niechcący”, ani „mimo to”, lecz świadomie, celowo i planowo. Dzięki PRL zaszły zmiany terytorialne, weszła reforma rolna, odbudowano kraj ze zniszczeń wojennych, nastąpiła powszechna industrializacja i rozbudowa infrastruktury gospodarczej, wydźwignięto z nędzy i kulturowego zacofania niższe klasy społeczne, budowano masowo tanie mieszkania, zapewniono powszechnie dostępną edukację i ochronę zdrowia, dokonano realnej emancypacji kobiet (w kwestiach zawodowych, jak i w przypadku prawa do aborcji), rozpoczęto rozkwit wysokiej kultury (czytelnictwo, literatura, teatr, kino itd.). Należy też wspomnieć o stworzeniu korzystnych warunków dla rozwoju gospodarczego po 1989 r. (rozbudowana infrastruktura i przemysł ciężki, nagromadzone zasoby kapitału ludzkiego), które jednak posłużyły za łupy dla przyszłych oligarchów w Polsce.

Żeby być rzetelnym, trzeba też wymienić minusy PRL, do których zaliczyć można: koszty społeczne i gospodarcze wojny domowej oraz zmiany ustroju społecznego i gospodarczego w Polsce w drugiej połowie lat 40. XX w., stłumienie podstawowych swobód politycznych (niemniej zakres tych swobód w PRL był znacznie szerszy niż w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej) oraz wykorzystywanie przemocy w celu utrzymania władzy i związane z tym koszty społeczne (Czerwiec 1956, Grudzień 1970), niewykorzystanie szans dokonania reform gospodarczych, przyśpieszenia i zracjonalizowania rozwoju kraju oraz wszechobecna klerykalizacja w kraju (przez 45 lat PRL zbudowano więcej kościołów niż przez tysiąc lat chrześcijaństwa w Polsce).
Michał Czarnowski

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Zgorszenie w Markowej. Stosunek do Żydów – czuły punkt Polaków

Reakcje na felieton prof. Andrzeja Romanowskiego na temat Żydów i rodziny Ulmów

Felieton prof. Andrzeja Romanowskiego „Tryptyk chłopski. I. Zgorszenie w Markowej” („Przegląd” nr 30/2026) wywołał lawinę komentarzy i wpisów na Facebooku. Tylko do piątku było ich ponad 2 tys. Oczywiście ich poziom merytoryczny jest różny, nie brakuje też obelg wobec autora felietonu.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że matka prof. Romanowskiego była z domu Bytnar, a jej ojciec Jakub był kuzynem Stanisława, ojca Jana Bytnara „Rudego”, o czym szerzej można przeczytać w książce „Życie pełne historii”, dostępnej w sklepie „Przeglądu”.

Prof. Romanowski podjął ważny temat – prezentowania (a raczej ukrywania) przeszłości, w tym wypadku wsi Markowa, Żydów, rodziny Ulmów i ich sąsiadów.

W reakcji na felieton odezwał się nawet IPN, który zarzucił autorowi głoszenie nieprawdy, przywołując prace Mateusza Szpytmy, faworyta Karola Nawrockiego na fotel prezesa. Szpytma na rodzinie Ulmów zbudował swoją pozycję w instytucie. Wierzy tylko w wybrane źródła i dokumenty, a deprecjonuje ustalenia innych, w tym badaczy z dorobkiem naukowym.

Poniżej publikujemy wpisy odnoszące się zarówno do felietonu, jak i do naszej historii, które można określić jako reprezentatywne, pokazujące różne poglądy i postawy komentujących.

Beata Michajłow: Pana Romanowskiego chyba poniosła fantazja literacka albo w jasny sposób wpisuje się w nurt antypolonizmu, od jakiegoś czasu toczącego tzw. elity. Otóż mord na Żydach przez Markowian nigdy nie miał miejsca. Nie bardzo wierzę, by człowiek wykształcony miał tak duże braki w elementarnej wiedzy lub nie sprawdził faktów,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 28/2026

To wielka umiejętność – skłócić się ze wszystkimi

Uważam, że na linii Polska-Białoruś stroną bardziej konfliktową jest Polska. Nadmiernie wtrącamy się w białoruskie sprawy, a ,,baćka” jest pamiętliwy i stoi za nim Rosja. Władze RP muszą sobie uświadomić, że Brześć, Grodno to już nie jest terytorium Polski. Trudno też mieć pretensje do Aleksandra Łukaszenki, że wypomina Polsce mordy na Białorusinach popełnione przez tzw. żołnierzy wyklętych. To było bandyctwo i trzeba umieć przeprosić, a nie domagać się jedynie przeprosin ze strony innych narodów. Co do zachodniej Białorusi, która w dwudziestoleciu międzywojennym należała do Polski, należy powiedzieć, że tamtejsza białoruska większość nie była traktowana na równi z Polakami, którzy byli tam mniejszością narodową (naganna polityka sanacji względem narodowych mniejszości jest dobrze znana i wiemy, że nakręcała awersję do Polski i Polaków).
Damian Paweł Strączyk

Premier na najtrudniejsze czasy

Lubię tygodnik „Przegląd”, ale tym razem nie zgadzam się z autorem. Za dużo mamy pomników, z których nic nie wynika. Ponadto premier Mazowiecki odpowiada za fatalną decyzję, jaką było wprowadzenie religii do szkół ministerialną instrukcją, bez zmiany ustawy, powołanie słynnej Komisji Majątkowej, której działalność obfitowała w skandale i ogólnie za utorowanie klerowi katolickiemu drogi do zajęcia uprzywilejowanej pozycji w państwie. Odbija się to czkawką do dziś.
Włodzimierz Mytnik

Lepiej późno niż wcale. Premier Tadeusz Mazowiecki był Politykiem z wielkiej litery, jakich dzisiaj brak.
Barbara Targosz

Z UPA na piedestale

Gdyby nie ZSRR, to Ukraina miała szansę być niepodległa przede wszystkim ze względu na swoją zachodnią część. A tu niespodzianka – ta sama część była poddana polskiej kolonizacji i gdyby nie Stalin, to Polacy z Ukraińcami mieliby spór podobny do tego w Irlandii. Nacjonalizm ukraiński rodził się w tych czasach, kiedy Polacy byli dla Ukraińców kolonizatorami. (…) Nacjonalizm jest straszną chorobą ale sami jej ulegamy, nawet w tym, jak nie rozumiemy innych nacjonalizmów, tylko własny wynosimy na pomniki.
Łukaszko Walczuk

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 27/2026

Prymas Polski Ludowej

Dawno temu Aleksander Merker, który był wtedy zastępcą kierownika Urzędu ds. Wyznań, powiedział mi, że istotnym czynnikiem wpływającym na propaństwowe stanowisko prymasa Wyszyńskiego były relacje polskich misjonarzy, których wielu działało w krajach Afryki i Ameryki Południowej. Gdy któryś z nich przyjeżdżał do Polski, Wyszyński prosił go o informacje. Wnioskował z nich, że są miejsca znacznie gorsze niż Polska z ustrojem socjalistycznym i pod rządami komunistów.
Roman Broszkiewicz

Stulecie niespełnione

W felietonie Andrzej Romanowski pisze: „Zatem przy zachowaniu wszelkich proporcji: w roku 2023 nie mogliśmy być obojętni, jaka Polska wyłoni się z wyborów”. Panie Profesorze, czy ja jestem obojętny? Na wybory chodzę, lecz głosuję świadomie nieważnie! A głosuję świadomie nieważnie (z jednym wyjątkiem – wyborów prezydenta miasta), bo uważam, że jestem ubezwłasnowolniony przez partyjniactwo, które demokratyczne wybory do władz – w moim rozumieniu – podmieniło na plebiscyt partyjny. Do Sejmu, Senatu, rady miasta, nawet na prezydenta RP nie wybieramy swoich przedstawicieli, tylko uczestniczymy w plebiscytach, zaznaczając na listach partyjnych, której mafii politycznej udzielamy zgody, stawiając krzyżyk przy jakimś nazwisku, z niewerbalnym błogosławieństwem: „Róbta, co chceta”. Pytam więc wszystkich czytelników: czy chodzenie na wybory i oddawanie głosu świadomie nieważnego, nie godząc się z ubezwłasnowolnieniem obywatelskim, należy potępić? Jeśli tak, to dlaczego?
Józef Brzozowski

Wielki amunicyjny szwindel

Nie tylko nie będzie polskich pocisków. Nie będzie żadnego polskiego sprzętu. Dlatego, że w latach 90. zaoraliśmy wszelki przemysł czy to zbrojeniowy, czy okołozbrojeniowy. Teraz trzeba go odbudować, zaczynając od podstaw, czyli kompanii wydobywczych, które zapewnią urobek, np. miedź, złoto, metale ziem rzadkich, wolfram i koltan (…). KGHM nie da rady pokryć takiego zapotrzebowania. (…) Potrzebujemy hut, stalowni, walcowni, skrawarko-obrabiarek na skalę przemysłową, które już mieliśmy. Jeszcze 30 lat temu. Dojdzie to tego przemysł tekstylny (…). Mając te wszystkie podstawy, możemy zacząć budować montownie i zakłady elektroniczne i elektryczne. Mamy oczywiście Bumar. W stanie agonalnym. A co z amunicją i zakładami produkującymi broń? Mamy Mesko, Fam Pionki, manufaktury zajmujące się elaboracją amunicji – pokrywa to ledwie zapotrzebowanie na amunicję myśliwską i sportową. Broń? Mamy FB Radom, która nie jest w stanie wyprodukować działającego karabinka szturmowego, a flagowy pistolet VIS 100 bazuje na konstrukcji pistoletu MAG 95. (…). Skończy się to jak zwykle – zakupami na łapu-capu, byle jak najszybciej kupić cokolwiek od kogokolwiek, kto sprzeda. (…)
Michał Czarnowski

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 26/2026

PiS robi zamieszanie z orderem, którego nadanie popierało

Naprawdę nie rozumiem, dlaczego PiS robi teraz w Polsce ten cały harmider związany z orderem nadanym Zełenskiemu przez prezydenta Dudę. Przecież prezydent Duda był z PiS. To, że zaraz po wyborze na prezydenta RP wypisał się z partii, niczego nie zmieniło. Przecież gdyby wypisał się na serio, PiS nie zostawiłoby na nim suchej nitki, że o poparciu na drugą kadencję nie wspomnę. Zamiast więc teraz się kłócić, czy prezydentowi Ukrainy – który musi współpracować z rodakami momentami zniekształcającymi historię UPA – odbierać order czy nie, powinniśmy się zastanowić, jak to się stało, że on ten order w ogóle od nas dostał.

Należy przyjrzeć się z uwagą decyzji byłego prezydenta Andrzeja Dudy, który odznaczył Zełenskiego Orderem Orła Białego 5 kwietnia 2023 r.

„Nie ma wątpliwości, że jest Pan, Panie Prezydencie, jesteś Wołodymirze, człowiekiem absolutnie wyjątkowym – mówił w trakcie uroczystości nadania orderu prezydent Duda. – Obserwując twoją służbę dla ojczyzny, trudno ukryć łzy wzruszenia”. To tekst, który znalazłem na oficjalnej stronie Kancelarii Prezydenta RP. Czy prezydent Duda, wypowiadając te słowa, ukrył łzy wzruszenia czy nie, nie napisano. „Nie porzuciłeś ani Ukrainy, ani swoich rodaków, obrońców ojczyzny w najtrudniejszej sytuacji”, dodawał polski prezydent.

Czytając słowa Andrzeja Dudy o Zełenskim, pomyślałem, że należałoby go zapytać, jakich to niezwykłych czynów dokonał prezydent Ukrainy na rzecz naszej ojczyzny. Przypomnę, że Order Orła Białego powinien być przyznawany za naprawdę wyróżniającą się na tle innych działalność na rzecz Polski. To, że

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 25/2026

Krótka pamięć apologetów NSZ

Twierdzenie, że Wierzchowiny były największą zbrodnią w Europie tuż po zakończeniu II wojny światowej, to rażący błąd i fałsz, który całkowicie ignoruje przerażającą skalę powojennych czystek etnicznych i politycznych na kontynencie. Wystarczy wspomnieć dokonaną przez komunistyczną partyzantkę Tity w maju i czerwcu 1945 r. masakrę w Bleiburgu oraz powiązane z nią marsze śmierci, gdzie bez sądu zamordowano od kilkudziesięciu do ponad 100 tys. wziętych do niewoli żołnierzy i uciekających z nimi cywilów. W tym samym czasie w trakcie brutalnych wysiedleń Niemców Sudeckich doszło do takich potworności jak masakra w Postoloprtach, gdzie czechosłowackie wojsko rozstrzelało ponad 2 tys. osób, czy marsz śmierci z Brna, który kosztował życie tysiące cywilów. Śmierć każdego niewinnego człowieka w Wierzchowinach to potworny dramat,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 24/2026

3% dla nauki

Jako były nauczyciel akademicki (i badacz) zdecydowanie popieram protest środowisk naukowych. Pragnę jednak zwrócić uwagę na fakt, że podobnego niezadowolenia, a wręcz oburzenia, nie kryją nauczyciele liceów i techników. Wymagania nam stawiane są europejskie, a pensje – za przeproszeniem – sudańskie. Warto pamiętać, że dobrze zmotywowani nauczyciele szkół ponadpodstawowych to zdecydowanie lepiej przygotowani studenci szkół wyższych, a dobrze przygotowani uczniowie szkół podstawowych to lepsi licealiści. Poprawa sytuacji materialnej musi więc obejmować pracowników całego systemu edukacji – od przedszkoli po uczelnie.
Damian Paweł Strączyk

Nauka przegrywa ze strachem,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 19/2026

Po co nam Wojskowa Akademia Medyczna?

Klasycznie w różnych krajach uczelnie wojskowe rozwiązywały dwa problemy. Pierwszy to dostarczenie wojsku wykształconej kadry. Drugi to danie szansy rozwojowej zdolnym ludziom z gorzej uposażonych rodzin, które nie mogły im zapewnić edukacji, albo ze środowisk, z których trzeba było się wyrwać, aby móc się rozwinąć. Podobnie dawna Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi (a przed II wojną Centrum Wyszkolenia Sanitarnego w Warszawie) rozwiązywała te problemy w odniesieniu do zapewnienia wojsku kadry medycznej. A dzięki temu, że dawała „wikt i opierunek”, kształciła wielu utalentowanych młodych ludzi, którzy inaczej nie mieliby możliwości zdobyć tego wykształcenia.

Można wprawdzie sobie wyobrazić zatrudnienie w wojsku lekarzy cywilnych, ale trzeba zauważyć, że obok funkcjonowania w wojsku struktur niemal nieodróżnialnych od cywilnych, takich jak szpitale i przychodnie, istnieją tu takie struktury jak dywizje, brygady i pułki, które w życiu cywilnym nie funkcjonują i które lekarz wojskowy musi umieć obsługiwać. Co więcej, są to struktury dynamiczne, które w razie działań bojowych muszą się często przemieszczać, zmieniać skład osobowy i organizację. Lekarz obsługujący ten świat musi go znać i

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.