Tag "Halina Pytel-Kapanowska"
Zapłacić za połamane życie
Stracili zdrowie na budowie centrum handlowego Carrefour w Szczecinie. Zadośćuczynienie było jak jałmużna, więc idą do sądu Stanisław Dering, lat 67, od półtora roku uczy się życia od nowa. Nauczył się obierać jabłka i ziemniaki. Sam opracował sposoby, jak to robić. Kładzie szmatkę między kolanami i przytrzymuje nimi każdego kartofla, a w prawej ręce trzyma obieraczkę do warzyw. Operuje nią powolutku, ale w końcu pozbawia ziemniaki łupin. Jabłka obiera na okrągło, pozostawiając jedną długą łupinę.
Nie ma Szczecina bez stoczni
Państwo nie może płacić za błędy prywatnych właścicieli ani zarządów, ale jest zainteresowane, by stocznia szybko wznowiła produkcję W Szczecinie przepustka stoczniowa stała się kartą kredytową i biletem komunikacji miejskiej. – Ludzie wiedzą, że od marca nie otrzymujemy pieniędzy i jesteśmy na przymusowych urlopach – mówi malarz ze stoczni z 30-letnim stażem. – Najbardziej potrzebne produkty kupujemy w sklepach na zeszyt, choć nie wiemy, kiedy spłacimy długi. Autobusami i tramwajami jeździmy na gapę i kontrolerzy już nawet darują nam
Nadzieja dla stoczniowców
Skarb państwa przejmie udziały członków Zarządu Stoczni Szczecińskiej i udzieli jej pożyczki W Szczecinie o niczym innym się nie mówi, tylko o stoczni, której pracownicy już od ponad dwóch miesięcy są na przymusowym urlopie, a produkcja stoi. – Tylko patrzeć, jak stoczniowcy wyjdą na ulicę, już dłużej tego nie wytrzymają – prorokował taksówkarz, z którym jechałam wcześnie rano w ubiegły poniedziałek. Wykrakał. Chcemy chleba! 13 maja o godz. 8 rano kilkuset stoczniowców zebrało się przed siedzibą zarządu. Szukali kierownictwa. Dopiero
Na tyłach armat
W Szczecinie żony oficerów NATO ćwiczą: „Chrząszcz brzmi w trzcinie” – Pieknie – mówi krótko Dunka. – Szczonc – tłumaczy Niemka. A Janina Zalejko, fryzjerka ze Szczecina, już wie doskonale, co należy z włosami zrobić. Przyzwyczaiła się do swoich zagranicznych klientek, Dunek i Niemek, żon oficerów NATO. Trafiają do niej często, bo jej zakład znajduje się najbliżej siedziby Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego. Być może klientek byłoby więcej, gdyby w pobliżu powstało specjalne osiedle
Trochę gorzkie te truskawki
Jadą do Hiszpanii na harówkę, pozostawiając pilnowanie dzieci mężom i babciom. Wykreślają ze swego słownika wyraz „tęsknota „ – Dlaczego panie? – Bo mają zręczniejsze palce i lepiej zrywają truskawki, a poza tym mniej z nimi kłopotu niż z mężczyznami – twierdzi Jose Luis Vidal, przedstawiciel pracodawców z Hiszpanii, który przyjechał na rozmowy kwalifikacyjne z mieszkankami województwa zachodniopomorskiego. Już pierwszego dnia na korytarzu pośredniaka, gdzie przyjmował, rozniosło się, że nie bierze grubych i patrzy też na ręce. Jak
Stoczniowcy szczecińscy na ulicy
Rzucali jajami w solidarnościową dyrekcję, a szubieniczką w działacza związkowego Groźnie wyglądał zwarty i pewny swojej siły ponadtysięczny tłum mężczyzn w żółtych kaskach i takich kombinezonach przed bramą szczecińskiej stoczni. Stanęli tam w ub. tygodniu uzbrojeni w jaja, gwoździe, symboliczne szubieniczki i topione serki. – Mamy dość pustych obietnic! Chcemy chleba! Precz z holdingiem! Złodzieje! Złodzieje! Żądamy ustąpienia prezesa Arkadiusza Goja! – skandowali. Wszystko, co mieli w rękach, leciało w stronę przedstawicieli Zarządu Stoczni.







