Tag "Jan Widacki"
Zawodu adwokata dziwne pojmowanie
W „Dzienniku” ukazał się wywiad z byłym adwokatem, dziś sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, Wiesławem Johannem. Już sam tytuł wywiadu na pierwszy rzut oka wydaje się zdumiewający: „Nigdy nie broniłbym esbeka”. Dziwne to wyznanie adwokata. Ja raz w życiu broniłem byłego esbeka, w związku z czym różne prawicowe szmatławce z upodobaniem nazywają mnie „obrońcą esbeków” lub „ubeków”. Tym ostatnim epitetem obdarzył mnie ostatnio „Fakt”. Nie będę polemizował. Nie będę już po raz
Polityczne w grobach grzebanie
Wiele grobów postaci historycznych bywało otwieranych, a ich szczątki poddawane były badaniom. Zdarzało się to przy okazji remontów kościołów, gdy przypadkowo napotykano czyjś grób lub trzeba go było na czas tego remontu zabezpieczyć, przy okazji remontu samego sarkofagu. Tak na przykład w latach 70. XX w., przy okazji remontu kaplicy świętokrzyskiej katedry wawelskiej otwarto groby Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety Rakuszanki. Przy okazji konserwacji sarkofagu Kazimierza Wielkiego ponad
Trzech kumpli Bolka
Trwa ofensywa propagandowa przeciw III RP. Na kampanię przeciw Wałęsie, rozpętaną wespół przez propagandystów Instytutu Pamięci Narodowej i braci Kaczyńskich, nałożyła się histeria wywołana filmem TVN o trzech kumplach: Pyjasie, Maleszce i Wildsteinie. Film nijak się nie ma do faktów ustalonych w trzech procesach, jednym z czasów PRL (a więc z definicji niewiarygodnym) i dwóch z czasów III RP. Pozostańmy przy tych ostatnich. Prokuratura (konkretnie prok. Urbaniak, którego dziś pełno w mediach) prowadziła w latach 90. przez kilka lat
Agent Bolek?
Od kilku dni podstawowym tematem mediów jest polowanie na Lecha Wałęsę, któremu dwóch historyków z IPN chce za wszelką cenę udowodnić nie tylko, że był agentem SB o pseudonimie Bolek, ale nadto, że w latach 90. zniszczył część dokumentów, które tę rzekomą agenturalność miały potwierdzać. Wysiłkom badawczo-wydawniczym dzielnych i bezkompromisowych historyków towarzyszy chór polityków i publicystów. Jedni Wałęsy bronią, drudzy twierdzą, że nie tylko był agentem w latach 70., ale że był nim nadal, organizując strajk i negocjując „porozumienia gdańskie”, ba, był
Sprawy honorowe
Jeszcze nie tak dawno temu w Polsce zamiast procesowania się o zniesławienie czy naruszenie dóbr osobistych sprawy załatwiano „honorowo”. Przez pojedynek. Teoretycznie pojedynki były w II Rzeczypospolitej zakazane, jednak zabicie kogoś w pojedynku nie było traktowane jako zabójstwo, ale jako odrębne przestępstwo zagrożone karą do pięciu lat więzienia. Nawiasem mówiąc, przepisu tego nikt nie uchylił i formalnie obowiązywał on w Polsce do 1970 r. Międzywojenne statystyki sądowe nie podają, ile osób zostało skazanych za to przestępstwo. Z całą pewnością nikt nie ścigał uczestników
Biedak Dorn
Swego czasu marszałek Sejmu Ludwik Dorn był łaskaw nazwać pełnomocnika Jerzego Krauzego, mecenasa Brochwicza, „kwintesencją patologii służb specjalnych”. To piękne i jakże głębokie w swej wymowie określenie nie spodobało się czegoś mecenasowi Brochwiczowi. Uznał on, że narusza ono jego dobra osobiste, a nadto pomawia go o takie właściwości, które mogą zaszkodzić mu w opinii publicznej i podważyć do niego zaufanie potencjalnych klientów. Postąpił więc konsekwentnie. Postanowił pozwać Dorna do sądu cywilnego o naruszenie dóbr
Krótki kurs pisania paszkwili
Jak szybko napisać na kogoś paszkwil? Wzoru dostarcza Piotr Zaremba, pisząc w „Dzienniku” (21.05.2008) paszkwil zatytułowany „Jan Widacki – adwokat o wielu twarzach”. Czasu widać miał mało, zlecenie dostał w ostatniej chwili, nic nowego wymyślić już nie potrafił, szybko więc skompilował dwa inne paszkwile na mój temat, publikowane przed laty w „Newsweeku” (jeszcze pod starą redakcją) i „Rzeczpospolitej”. Nawiasem mówiąc, te dwa paszkwile pierwowzory próbowały jeszcze zachować pozory obiektywizmu. Obok odwoływania się do dyżurnych
Sąd nad stanem wojennym
Słuszna decyzja warszawskiego sądu okręgowego o zwrocie aktu oskarżenia przeciw gen. Jaruzelskiemu i innym oskarżycielowi, czyli katowickiemu oddziałowi IPN, w celu uzupełnienia śledztwa wywołała całą masę komentarzy. Komentarzy z reguły krytycznych, często pełnych oburzenia. Głos zabierali politycy, wysocy urzędnicy państwowi, historycy i publicyści. Głosy te najczęściej ujawniały żarliwy antykomunizm, należący dziś zarówno w PiS, jak i niestety w Platformie do reguł poprawności politycznej. Warto na marginesie odnotować, że najżarliwszymi antykomunistami są dziś albo ludzie
Remanenty ostatnich tygodni
Ostatnie dni przyniosły kilka ważnych wiadomości. Po pierwsze, po wielomiesięcznym śledztwie okazało się, że dr Mirosław G., wbrew sugestiom min. Ziobry, nie zabijał ludzi, mało tego, okazało się, że jednak ich leczył. Prokuratura wyjaśnia już tylko „wątki korupcyjne”. Bada pochodzenie wódki dębowej i kilku koniaków oraz wiecznych piór „zaaresztowanych” swego czasu przez CBA w mieszkaniu doktora i pokazanych w telewizji w czasie konferencji prasowej. Tak to sztandarowa akcja CBA okazała się nie tylko zupełną klapą, ale jeszcze kompromitacją. Kompromitacją
Pomnik pychy
Kiedyś opowiadano taki dowcip: w Związku Radzieckim ogłoszono konkurs na projekt pomnika Czajkowskiego. Zwyciężył projekt przedstawiający Lenina słuchającego muzyki Czajkowskiego. Ten stary dowcip przypomniał mi się, gdy przeczytałem, że w Rabie Wyżnej, rodzinnej miejscowości kard. Dziwisza, ma być odsłonięty pomnik Jana Pawła II. Pomników Jana Pawła II jest w Polsce wiele. Ten będzie jednak wyjątkowy. Przedstawia bowiem papieża… udzielającego sakry biskupiej kard. Dziwiszowi. Będzie miał zatem kardynał pomnik za życia.







