Tag "Jan Widacki"
Wielka nowelizacja procesu karnego
W czasach PRL prawnikom nie wolno było łączyć pracy naukowej na uczelni z praktyką. Nie wiem, kto wpadł na ten pomysł i dlaczego. Ale tak było. W efekcie wyrosło całe pokolenie profesorów prawa, którzy nigdy nie pojawili się w sądzie ani w notariacie, na oczy nie widzieli rozprawy, nie uczestniczyli w przesłuchaniu świadka, nie borykali się z biegłymi. Byli specjaliści od prawa karnego, którzy nigdy nie rozmawiali z przestępcą, a nawet nie widzieli go z bliska. Byli cywiliści, którzy nie widzieli testamentu czy aktu notarialnego. Pisali jednak z zapałem naukowe dzieła na ten
Trzecia liga kandydatów
W nadchodzących wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski jest zdecydowanym faworytem. Problem tylko w tym, czy uda mu się zwyciężyć już w pierwszej turze, czy konieczna będzie jeszcze druga. Przy tak niemrawej jak dotąd kampanii obecnego prezydenta druga tura jest, zdaje się, bardziej prawdopodobna. Nie wiem, czy ta niemrawa kampania to wina bezpośredniego otoczenia Bronisława Komorowskiego, czy też Platformy, która w poparcie dla urzędującego prezydenta angażuje się, powiedzmy delikatnie, średnio. Fakt jest jednak faktem i nic nie zapowiada, aby
Ukraina i Polska po Mińsku
Powszechne jest teraz u nas biadolenie, i to wyjątkowo zgodne polityków różnych opcji i dziennikarzy, że porozumienia z Mińska nie są przestrzegane, że Europa skapitulowała przed Putinem, że Rosja od początku nie miała zamiaru ich przestrzegać, że Hollande i Merkel zgotowali Europie niemal drugie Monachium. Jednak walki ustały. Nie ustały – mówią nasi sceptycy – bo tu i ówdzie jeszcze dochodzi do wymiany ognia. Przekazano sobie wzajemnie setki jeńców. Nie wszystkich – zaoponują sceptycy. Obie strony z linii rozejmowej wycofują ciężki sprzęt
Gender w IPN
Instytut Pamięci Narodowej, ów dziwaczny miks dawnego zakładu historii partii, placówki propagandowej, prokuratury i historycznej policji politycznej, w ostatnich latach na siłę szukający dla siebie zajęcia, ma budżet równy połowie budżetu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Grzebanie w starych ubeckich papierach z intencją, że a nuż coś się trafi i np. oskarży się jakiegoś wójta o to, że przed 35 laty pił wódkę z esbekiem i charakteryzował nastroje w swoim, dawno już nieistniejącym, miejscu pracy, a następnie ustalać się będzie
Jak to na wojence ładnie…
Przykładów rozmaitych kabotyńskich okrzyków, manifestacji głupiej fanfaronady mamy w naszej historii dostatecznie dużo. Przykładów bezgranicznej głupoty też. W okresie pierwszego „karnawału Solidarności” w latach 1980-1981 też ich nie brakowało. Sprzyjała temu euforia masowego ruchu, który „ruszał z posad bryłę świata”, boć przecież wtedy sam Lech Wałęsa mówił – i to chyba szczerze – „Socjalizm – tak! Wypaczenia – nie!”. To z tego okresu znane są wypowiedzi niektórych liderów Solidarności, z których jeden chciał
Rok wyborczy
Rozpoczął się rok 2015, rok wyborczy, w którym Polacy będą wybierać prezydenta, posłów i senatorów. Za niespełna 10 miesięcy zorientujemy się, w jakiej Polsce i z jakim numerem żyjemy. Scena polityczna jakby ta sama od prawie 10 lat, ale przecież nie taka sama. PiS i Platforma trzymają się mocno jak Chińczyki w „Weselu”. Polityczna reprezentacja lewicy – nie bójmy się tego słowa na łamach lewicowego tygodnika – zdycha na naszych oczach. SLD za sukces może sobie poczytać
O świętym Mikołaju
Do tradycji polskiej należy dawanie najbliższym w nocy z 5 na 6 grudnia upominków pod poduszkę. Małym dzieciom mówi się, że te prezenty przyniósł św. Mikołaj. Wiara w niego wyznacza ważną cezurę w życiu małego dziecka: mniejsze wierzą, że prezent naprawdę przyniósł im św. Mikołaj. Pierwszym stopniem w drodze do dorosłości jest utrata wiary w to, że prezenty przynosi św. Mikołaj, a nie rodzice. Co więcej, małe dzieci są przekonane, że prezenty dostaną, pod warunkiem że były grzeczne. Oczekiwanie na przyjście św. Mikołaja dyscyplinuje przynajmniej niektóre z nich.
Przyjaciel czy brat?
Znana anegdotka z czasów PRL: nauczycielka prosi ucznia pierwszej klasy o wymienienie przyjaciół Polski. Chłopczyk wylicza rezolutnie: NRD, Czechosłowacja, a potem jeszcze dodaje: Węgry, Rumunia, Bułgaria… – A Związek Radziecki? – dopytuje nauczycielka. – Związek Radziecki to nie nasz przyjaciel – odpowiada uczeń. Nauczycielka blednie. – Jak to nie nasz przyjaciel? – Związek Radziecki to nie nasz przyjaciel, to nasz brat – upiera się chłopczyk. Nauczycielka łapie oddech. – No dobrze, ale dlaczego
Tandeta
Wszyscy jesteśmy już chyba zmęczeni polityką. Po nieudolnie zorganizowanych, ale przecież uczciwych wyborach samorządowych czeka nas jeszcze „stan wojenny”. Jarosław Kaczyński zamierza go wprowadzić w Polsce 13 grudnia, zapowiadając wyjście na ulice w proteście przeciw demokratycznym instytucjom i procedurom, czyli faktycznie przeciw państwu polskiemu, którego konstytucyjnych władz nie uznaje, odkąd z woli wyborców PiS straciło władzę. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie polityka dostarczy nam wiele emocji. Spróbujmy zatem choćby na krótko
Kraków upadły moralnie
Niedziela, dzień wyborów samorządowych. Trwa cisza wyborcza. Przed udaniem się do urn liczni krakowianie idą jak zwykle do kościoła na mszę. Jest ich niemało, choć nie tak wielu, jak mogłoby się wydawać. Wedle statystyk, co niedzielę na mszę chodzi ok. 40% mieszkańców Krakowa. Tym, którzy stawili się na mszy, został odczytany list pasterski kard. Dziwisza. Metropolita zszedł ze swego pomnika w Rabie Wyżnej i zwrócił się do owieczek. Pisał o problemach z punktu widzenia kardynała najważniejszych.







