Tag "Liban"
W mrocznym świecie
X jest chirurgiem, dosyć młodym, 13 lat pracował w Niemczech. Mieszka teraz w Poznaniu. Jemy kolację. Jego poglądy na świat to mieszanka obu Konfederacji, też tej braunowskiej, trochę PiS. Antysemityzm jak najbardziej. Żydzi mają w piśmie zapisane, że mają dominować nad światem. Bardzo chciałby mieć gaśnicę z autografem Brauna. W zmiany klimatyczne nie wierzy, rozwój Polski jest pozorny, bo na kredyt i to źle się skończy. Imigranci to gorsze niż dżuma. Izrael to ludobójcy. Kiedy go pytam, co by zrobił na miejscu premiera Izraela po ataku terrorystycznym, nie wie, waha się – typowa reakcja na to pytanie. W końcu mówi, że Izraela nie powinno być tam, gdzie jest. To gdzie ma być? Nie wie. Gdyby cały ten bałagan myślowy był tylko w jego głowie, to pół biedy. Miliony ludzi w Polsce tak myślą.
Uważam, że polityka Izraela wobec Palestyńczyków od dziesięcioleci była błędem, a czasami była haniebna. Netanjahu jest paranoikiem, jak Trump, jak Orbán, jak prezes, ale liberalny premier też by zaatakował Gazę, nie miałby wyjścia, musiałby podjąć próbę zniszczenia Hamasu, powinien tylko szybko się wycofać, widząc, że nie da się zniszczyć Hamasu, nie burząc miasta.
Skala niechęci do Izraela w świecie musi mieć swoją podskórną falę, która tak wysoko niesie. To różne formy utajonego antysemityzmu; był uśpiony, czasami głębinowy, zawstydzony przez „nie wypada”, bo Holokaust, bo Hitler (chłop miał może wiele racji, ale przesadził). Problem w tym, że w internecie pleni się teraz nie „poczciwy i kulturalny” antysemityzm, ale nazistowski. Jakby te komentarze pisali pracownicy obozów zagłady. Oczywiście nie uważam za antysemityzm potępiania Izraela za cywilne ofiary w Gazie, chociaż niektórzy moi znajomi żydowskiego pochodzenia tak myślą. To też chore myślenie. Jak nie wszyscy Polacy ponoszą odpowiedzialność za PiS, nie wszyscy Węgrzy za Fidesz, tak nie wszyscy Żydzi odpowiadają za Netanjahu i tę faszystowską bandę, którą się otoczył. A takie myślenie jest powszechne.
Połowa Izraelczyków to liberałowie myślący identycznie jak nasi liberałowie. Są w rozpaczy i depresji z powodu sytuacji politycznej. Jeśli używa się tu pojęcia „odpowiedzialność zbiorowa”, można by powiedzieć, że wszyscy mieszkańcy Gazy są odpowiedzialni za Hamas
Odetnij jedną, wyrośnie kolejna głowa „terrorysty”
Ciągłe wsparcie, którego Ameryka udziela Izraelowi, sprawia, że w oczach świata ona również jest odpowiedzialna za ofiary i cierpienie
Paul R. Pillar jest akademikiem (doktorat w 1978 r. uzyskał na Uniwersytecie Princeton) oraz byłym pracownikiem CIA z 28-letnim stażem. Jako pracownik wywiadu pełnił wiele funkcji. Był m.in. asystentem wykonawczym dyrektora CIA Williama H. Webstera – jedynej osoby, która sprawowała funkcję dyrektora zarówno FBI, jak i CIA. Pillar może się pochwalić kilkoma interesującymi książkami, takimi jak wydana w 1983 r. „Negotiating Peace. War Termination as a Bargaining Process”, „Terrorism and U.S. Foreign Policy” (wydanie pierwsze w 1999 r., uaktualnione w 2004 r.) oraz „Why America Misunderstands the World. National Experience and Roots of Misperception” z 2016 r. Obecnie Pillar jest związany z Center for Security Studies Uniwersytetu Georgetown i z Geneva Centre for Security Policy. Jego analizy można znaleźć na łamach pisma „The National Interest”, z którym współpracuje.
Poniżej prezentujemy fragmenty artykułu, który ukazał się 29 września w witrynie internetowej Responsible Statecraft. Z całością można się zapoznać pod adresem: responsiblestatecraft.org/nasrallah-israel-hezbollah/.
(…) Izraelski premier Beniamin Netanjahu twierdzi, że Izrael walczy z Hezbollahem, a nie z Libanem, ale to Liban cierpi na skutek walk. Kraj ten był pogrążony w głębokim kryzysie ekonomicznym przed obecnymi atakami [Izraela], a towarzyszący mu kryzys polityczny nie zostanie przezwyciężony poprzez zniszczenie organizacji, która jest jedną z głównych libańskich partii politycznych. Ugrupowaniem, które ma swoich ministrów w rządzie i posłów w parlamencie i jest częścią koalicji wraz z chrześcijanami i innymi siłami.
Izraelskie ataki, łącznie z zabiciem [Hasana] Nasrallaha, nie wyeliminują zdolności – a na pewno chęci – różnych środowisk w Libanie, aby odpowiedzieć siłą na działania Izraela. Operacje izraelskie – na wzór tych przeciwko Hamasowi – opierają się na przeświadczeniu, że groźby użycia przemocy wobec Izraela wynikają z wrogiego charakteru niektórych grup, jedyną zatem właściwą odpowiedzią jest zabicie jak największej liczby członków, a najlepiej przywódców tychże grup. Tymczasem główną przyczyną przemocy jest gniew z powodu działań Izraela, nie zależy ona od charakteru czy istnienia jakiejś konkretnej grupy. Jak uprzytamnia długa historia konfliktu Izraela z Palestyńczykami, jeśli jakakolwiek grupa oporu zostanie pokonana lub zmarginalizowana, gniew i chęć odwetu znajdą inne
Wstęp, wybór i przekład Piotr Kimla
Libańczycy rodzą się wytrwali
Eskalacja konfliktu z Izraelem jest gorzkim przypomnieniem o wojnie domowej
Pośpieszna ewakuacja południowych terytoriów Libanu w wielu mieszkańcach kraju budzić może ponure wspomnienia. Trwająca półtorej dekady, od roku 1975 do 1990, wojna domowa wciąż odciska piętno na społeczeństwie i na polityce, tym bardziej że lwia część dzisiejszych partii politycznych w parlamencie to milicje, które zwalczały się w tamtym krwawym konflikcie. Milicje milicjami, ale realna wydaje się w tej chwili obawa, że południową granicę kraju przekroczą izraelscy żołnierze, tak samo jak to zrobili w roku 1982.
Niewygasająca od dziesięcioleci wrogość między Libanem a Izraelem osiąga punkt kulminacyjny. Od 8 października ub.r., dzień po zaatakowaniu Izraelczyków przez Hamas, bojownicy Hezbollahu regularnie ostrzeliwują północny Izrael, co wymusiło ewakuację 80 tys. osób (według danych Human Rights Watch) z przygranicznych wiosek i miasteczek. Ataki rakietowe nie pozostały bez odpowiedzi wojsk izraelskich. Te również ostrzeliwały terytorium północnego sąsiada, zmuszając do opuszczenia domów ok. 93 tys. Libańczyków. Oskarżone zostały przy tym o użycie białego fosforu w strefach zamieszkanych przez cywilów.
30 lipca. W ataku rakietowym na budynek mieszkalny w Bejrucie zginął Fuad Szukr, jeden z dowódców skrzydła wojskowego Hezbollahu. Według libańskich mediów ataku dokonał izraelski dron, który wystrzelił trzy pociski rakietowe, zabijając Szukra, irańskiego doradcę wojskowego i pięciu cywilów. To tylko jeden atak z serii, w Teheranie zginął także Ismail Hanijja, szef biura politycznego Hamasu.
Zarówno szyicka milicja z Libanu, jak i wspierający ją Teheran zapowiedziały dotkliwy odwet, Izrael jednak postanowił nie dopuścić do przejęcia przez nich inicjatywy i pod koniec sierpnia dokonał „ataku wyprzedzającego” z użyciem ok. 100 samolotów odrzutowych. 17 i 18 września z kolei na terenie Libanu i Syrii w kilku falach doszło do eksplozji pagerów i krótkofalówek, wykorzystywanych od lutego przez bojowników i funkcjonariuszy politycznych Hezbollahu na polecenie jego sekretarza generalnego Hassana Nasr Allaha. Nasr Allah obawiał się, że Izrael może hakować i przejmować smartfony członków organizacji, zdecydowano się więc na zamówienie 5 tys. urządzeń tajwańskiej produkcji. Te sfabrykował jednak węgierski pośrednik, BAC Consulting, firma, jak się okazało, fikcyjna. W kilku atakach zginęły co najmniej 42 osoby, a ponad 3,5 tys. zostało rannych, w tym liczni cywile, nie tylko członkowie Hezbollahu.
Na tym Izraelczycy nie poprzestali i regularnie dokonują ostrzałów Libanu – twierdzą, że udało im się trafić ponad 2 tys. celów związanych z Hezbollahem. Hezbollah nie pozostaje dłużny, odpowiadając atakami rakietowymi, w tym na izraelskie miasta, takie jak Hajfa, Nazaret czy Afula.
Libańczycy nie wierzą Izraelowi
Choć izraelscy wojskowi
Wszystkie odcienie kryzysu
Liban, kiedyś nazywany Szwajcarią Bliskiego Wschodu, dziś po zmroku tonie w ciemnościach Korespondencja z Libanu Kiedy trzy lata temu w bejruckim porcie zaczął tlić się ogień, na miejsce wezwani zostali strażacy: kuzynowie 22-letni Szarbel Hitti, 26-letni Nadżib Hitti i 37-letni Szarbel Karam oraz ich sześciu kolegów, a także 27-letnia ratowniczka medyczna Sahar Fares. Nie wiedzieli, że w magazynie, który mieli ugasić, składowany był azotan amonu. Trzech mężczyzn usiłowało otworzyć drzwi za pomocą metalowego
Żółwiki i obietnice
Na Bliskim Wschodzie Joe Biden wraca do strategii wytyczonej przez Donalda Trumpa Jeśli świat miałby zapamiętać coś z wizyty Joego Bidena na Bliskim Wschodzie, z pewnością będzie to żółwik przybity przez amerykańskiego przywódcę z saudyjskim księciem koronnym Muhammadem ibn Salmanem. Temu właśnie wydarzeniu media poświęciły najwięcej uwagi, podkreślając kontrowersyjność tego gestu i to, co symbolizował. W końcu relacje między liderami obu państw były napięte przynajmniej od czasu ostatniej kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych, podczas
Kto zarabia na tej wojnie
Dla mieszkańców Ukrainy ostatnie tygodnie to śmierć, krew, pot i łzy. Dla wielu banków, firm i państw to okazja, by dobrze zarobić Wojna zmienia świat. Zwłaszcza taka jak ta w Ukrainie. Po 24 lutego znaleźliśmy się w nowej rzeczywistości. Wartość jednych branż i firm runęła w dół, drugich skoczyła do góry. Jedne państwa stały się obiektem dyplomatycznych zabiegów, drugie są pomijane. Kto stracił, a kto zyskał? Kto lepiej wykorzystuje pojawiające się okazje? Kogo wojna
Polska dwóch narodów
Pomoc idzie sprawnie głównie dzięki sercu Polaków. Media społecznościowe przekształciły się w wielkie tablice ogłoszeń – W ciągu zaledwie siedmiu dni byliśmy świadkami exodusu 1 mln uchodźców z Ukrainy do krajów sąsiednich – oświadczył Filippo Grandi, szef agencji ONZ ds. uchodźców. To najszybszy exodus uchodźców w tym stuleciu. Wedle szacunków ONZ Ukrainę opuścić może nawet 5 mln osób. Tylko do Polski w ciągu pierwszego tygodnia wojny przybyło ponad 600 tys. Ukraińców.
Migranci nie są tylko narzędziem
Kim są i po co przylatują do Europy cudzoziemcy z polsko-białoruskiej granicy W opisie kryzysu na granicy dominują dwie narracje. Ta lansowana przez rząd i publiczne media maluje migrantów jako potężne zagrożenie – już nie tyle kulturowe, ile kryminalne – z którym polscy żołnierze i Straż Graniczna toczą bitwę o bezpieczeństwo Polaków. Według opowieści niezależnych mediów z kolei migranci to przede wszystkim ofiary białoruskiego reżimu i władz RP. Łukaszenka zwozi ich z ogarniętych wojnami miejsc i pcha ku naszej granicy, my zaś brutalnie
Państwo na oparach
Liban pogrąża się w jednym z najgorszych kryzysów, jakie widział świat od XIX w. Żeby prowadzić samochód w Libanie, trzeba mieć sporo szczęścia. Nie tylko, by uniknąć stłuczki w szalonym ruchu drogowym. Przede wszystkim trzeba trafić na otwartą stację benzynową, co od kilku tygodni jest prawdziwym wyzwaniem. – Nawet w czasie wojny domowej nie było czegoś takiego – denerwuje się Elias, 59-letni technik, który od pół godziny czeka w kolejce do dystrybutora w bejruckiej dzielnicy Aszrafijja. Informacja,








