Tag "ochrona środowiska"

Powrót na stronę główną
Kraj

Warmińskie aleje trzymają się mocno

Głos Ministerstwa Klimatu i Środowiska w sprawie wycinki drzew

Głośna akcja protestacyjna ekologów przynosi skutki. Nie trzeba wycinać wszystkich drzew w przydrożnych alejach, żeby kierowcy czuli się bezpieczniej. Wystarczy jeździć wolniej – tak przekonują wszyscy, dla których grabowe, lipowe i kasztanowe aleje na Warmii i Mazurach są wyjątkowym elementem krajobrazu przyrodniczego i naszym dobrem narodowym. Pisaliśmy o tym w tekście „Warmińskie aleje pod topór?” („Przegląd” 28/2026), cytując wypowiedzi osób, które nie zgadzają się na plany wycinki przyjęte przez olsztyński Zarząd Dróg Wojewódzkich (ZDW).

Jedną z inicjatorek akcji „Skraj drogi – STOP wycince drzew na Warmii” jest Natalia Tejs,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Warmińskie aleje pod topór?

Ponad półtora tysiąca drzew na Warmii, a 6,6 tys. w całym regionie, przeznaczonych jest do wycinki

Wojna ekologów z drogowcami trwa. Ci pierwsi protestują przeciwko wycinkom starych drzew, ci drudzy twierdzą, że trzeba je usuwać, jeśli są stare lub stoją w „skrajni jezdni” i zagrażają zmotoryzowanym podróżnym. Dotyczy to również, a może szczególnie, pięknych alei grabowych, kasztanowych i lipowych na historycznej Warmii. Przejeżdżający nimi turyści nie kryją swojego zachwytu, ale urzędnicy z instytucji zajmujących się drogami robią swoje. Oznaczają na czerwono drzewa planowane do wycięcia, co wzbudza protesty nie tylko ekologów. Robert Gawliński, wokalista zespołu Wilki, opowiadał, że jeżdżąc po Polsce lubił z kolegami zjeżdżać z głównych tras, by podziwiać widoki, w tym aleje warmińskich drzew. „Takie urokliwe miejsca powinny być zachowane, choć trzeba tam poważnie zredukować prędkość, bo powinny to być drogi widokowe. Natomiast jestem całkowitym przeciwnikiem drzew przy drogach szybkiego ruchu. Dla mnie liczy się bezpieczeństwo człowieka!”, mówił w miesięczniku „Kurier Drogowy” wykazując, podobnie jak wiele innych osób, dwoistość spojrzenia na wspomniany problem.

Nasze dobro narodowe

Nikt nie ma wątpliwości co do bezpieczeństwa na drogach. Tyle tylko, że stare warmińskie, ale również mazurskie aleje same znalazły się w niebezpieczeństwie. Zarząd Dróg Wojewódzkich (ZDW) w Olsztynie oznaczył do wycinki 6,6 tys. drzew w całym regionie, a na Warmii 1,6 tys. – wzdłuż trasy od Reszla przez Jeziorany i Dobre Miasto do Miłakowa. Jako jedna z pierwszych zwróciła na to uwagę animatorka kultury Natalia Tejs.

– Pracuję w Olsztynie, ale mieszkam w Orzechowie koło Dobrego Miasta i chodzę z dziećmi na spacer albo jeżdżę z nimi na wycieczki po okolicy – opowiada. – Jakiś czas temu stwierdziłam, że całe rzędy pięknych przydrożnych grabów oraz lipowe aleje w gminie Kolno zostały oznaczone do wycięcia. Rozumiem, że spróchniałe drzewa trzeba usuwać, ale widziałam, że do wycinki wytypowano także zdrowe okazy. Jeszcze zimą napisałam petycję w tej sprawie i dostałam z ZDW dokumentację, z której wynika, że o zaliczeniu drzewa do wycięcia, przeważnie na zasadzie „kopiuj i wklej”, decydowali urzędnicy.

Natalia Tejs napisała o tym na Facebooku, a pod jej postem pojawiły się liczne komentarze, głównie od osób wzburzonych planami drogowców. Temat stał się nośny, nabrał społecznego wymiaru, wokół inicjatorki protestu zebrało się kilka osób – wspólnie podjęli walkę o uratowanie zagrożonego drzewostanu.

– Jak wynika ze strategii województwa, aleje starych drzew są naszym dobrem, bogactwem przyrodniczym regionu, a więc plany takiej kompleksowej wycinki są wobec tego sprzeczne, powiedziałabym nawet, że są pewnym naruszeniem prawa. Jeśli drzewo zgniło lub spróchniało, trzeba je usunąć, ale wszystkie jednocześnie? Do szybkiej jazdy są autostrady i drogi szybkiego ruchu, a nie aleje. Gdybyśmy działali zgodnie z planem drogowców, zostaniemy regionem z plastiku, nie z natury – uważa Monika Falej, lewicowa działaczka organizacji pozarządowych, była posłanka na Sejm. Dodaje, że ostatnio nawet Ministerstwo Obrony Narodowej zwróciło uwagę, iż takie aleje są potrzebne, zwłaszcza w obecnych, niepewnych czasach, do tego w strefie przygranicznej z Rosją,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj Wywiady

Na skraju przepaści

Zmiany klimatyczne to czynnik decydujący o przyszłości lasów

Dr hab. Jakub Borkowski – profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, kierownik Katedry Leśnictwa i Ekologii Lasu

Znane jest powiedzenie: „Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las”. Czy z perspektywy naukowca jest ono aktualne?
– W skali globalnej nie można mieć pewności, jako że w wielu regionach świata mamy już z tym problemy. Bo nie tylko maleje powierzchnia lasów, wycinanych głównie pod potrzeby rolnictwa, lecz także wzrasta ich rozdrobnienie. Tym samym następuje utrata łączności między poszczególnymi kompleksami, co oczywiście ma konsekwencje dla bioróżnorodności obejmującej wszystkie żywe organizmy oraz relacje między nimi. Nie widzę więc tak optymistycznego przełożenia tego porzekadła na realną sytuację lasów, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę zmiany klimatyczne, które będą miały dramatyczne konsekwencje.

Wróćmy do niedalekiej przeszłości, kiedy w lasach dominował łoskot harwesterów, potężnych maszyn do wycinki drzew. Takie masowe cięcie wywoływało gwałtowne protesty organizacji ekologicznych. Wydaje się, że skuteczne, bo chyba to się zmieniło na korzyść?
– Tak, protesty były równie głośne jak te maszyny i odniosły pozytywny skutek. Jednocześnie rykoszetem oberwali leśnicy, ponieważ ucierpiał ich wizerunek, a przecież wcześniej w hierarchii prestiżu zawodów zajmowali drugie miejsce, zaraz po strażakach. Zapalnikiem stał się konflikt w Puszczy Białowieskiej, gdzie wizja ekologiczna, zakładająca ochronę naturalnych procesów przyrodniczych, starła się z wizją gospodarczą, oznaczającą pozyskiwanie drzew oraz ich ochronę przed szkodnikami, głównie kornikiem. Ale ten spór doprowadził do powstania tzw. lasów społecznych, czyli kompleksów leśnych wokół 14 miast, mających przede wszystkim spełniać oczekiwania społeczne.

Na czym to polega?
– Chociażby na tym, że nie ma tam mowy o zrębach zupełnych, gdzie wszystkie drzewa są kompleksowo usuwane. Na marginesie – to gorący temat w leśnictwie nie tylko polskim, ponieważ wycinka wszystkich drzew na jednej powierzchni ma negatywne konsekwencje przyrodnicze. Chociaż z punktu widzenia gospodarczego to działanie bardzo proste: karczuje się teren zrębu i można sadzić „młody las”, ale zanim on wyrośnie, minie wiele czasu.

Pewnie z 50 lat?
– Raczej 70, 80 albo i 100 lat! Do momentu kolejnego pozyskania drewna. Natomiast w naturalnym układzie lasów drzewa są dużo starsze, a część z nich martwa. Nawiasem mówiąc, to jedna z poważniejszych przyczyn konfliktu między ochroną przyrody a gospodarką.

Ale nadleśnictwa mają plany, muszą osiągać dochody i zapewnić drewno do produkcji mebli, dla budownictwa i innych gałęzi gospodarki. Jak to pogodzić?
– Na pewno to jedno z poważniejszych wyzwań dla leśnictwa, nie tylko w Polsce. Chociaż akurat nasz kraj jest czwartym na świecie, a trzecim w Europie producentem mebli, więc to pokazuje skalę zapotrzebowania na drewno oraz jego znaczenie w gospodarce. Pytanie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Agrotechnik pilnie poszukiwany

Spada liczba studentów kierunków rolniczych. Niewielu absolwentów podejmuje też pracę w gospodarstwach

Świat stoi na progu trzeciej rewolucji w rolnictwie. Pierwsza miała miejsce od 1900 r. do lat 30. XX w. i polegała na zmechanizowaniu produkcji rolnej. Dzięki traktorom, siewnikom i maszynom do zbioru plonów rolnik był w stanie wyprodukować dość żywności dla 26 osób. W latach 90. XX w. miała miejsce druga rewolucja, nazwana zieloną. Dzięki postępowi, który dokonał się w nauce, wprowadzone zostały m.in. genetycznie zmodyfikowane nowe uprawy, bardziej wydajne, odporne na szkodniki i wymagające mniej wody. Rolnik był więc w stanie wyżywić 155 osób.

Szacuje się, że do roku 2050 liczba ludzi na Ziemi osiągnie 9,6 mld. By uniknąć klęski głodu, produkcja żywności musi zatem wzrosnąć dwukrotnie w porównaniu z obecnym poziomem. Przed nami trzecia, cyfrowa rewolucja w rolnictwie, której kluczowymi elementami będą sztuczna inteligencja, masowe użycie dronów oraz ciężkich maszyn pracujących bez udziału człowieka, mniejsze zużycie wody, której już dziś brakuje, wykorzystanie nowoczesnych nawozów sztucznych i środków ochrony roślin. To nowe rolnictwo będzie bardzo się różniło od tego, które znali rolnicy oraz osoby zarządzające wielkimi przedsiębiorstwami działającymi w agrobiznesie.

Proces ten nie ominie Polski. Rolnictwo jest jednym z ważnych elementów gospodarki. Zapewnia pracę milionom ludzi i gwarantuje nam bezpieczeństwo żywnościowe. Bez wątpienia największym wyzwaniem dla rozwoju polskiego rolnictwa są zmiany klimatu i ich negatywne skutki, w tym gwałtowne zjawiska pogodowe, degradacja gleby oraz utrata bioróżnorodności.

Problemem stało się również niestabilne otoczenie rynkowe, światowe tendencje wymuszają określone kierunki gospodarowania, konieczna staje się specjalizacja i koncentracja produkcji. W Europie rośnie presja wymogów sanitarnych. Konkurencją stał się napływ produktów z krajów o niższych wymaganiach w zakresie standardów produkcji rolnej. Słabnie też zainteresowanie młodego pokolenia pracą w rolnictwie. Zarazem na wsi utrudniony jest dostęp do wiedzy, zwłaszcza przełomowych, innowacyjnych technologii cyfrowych.

W kraju mamy 1,37 mln gospodarstw rolnych. Uwzględniając jednak wszelkie okoliczności, przyjmuje się, że zaledwie ok. 400 tys. produkuje i osiąga zyski.

Nie jest tajemnicą, że z roku na rok maleje w Polsce liczba studentów na kierunkach rolniczych. Dziś to problem dostrzegany przez specjalistów, lecz jutro może się okazać zagrożeniem dla produkcji żywności w naszym kraju.

Mało studentów, a może być jeszcze mniej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne

Konferencja „Doświadczenia i perspektywy transformacji ekologicznej”

Polska Izba Ekologii we współpracy z Głównym Instytutem Górnictwa PIB organizuje konferencję hybrydową na temat transformacji ekologicznej. Konferencja odbędzie się 21 listopada 2023 r. w Hotelu Courtyard by Marriott w Katowicach, ul. Uniwersytecka 13, a towarzyszyć jej będzie transmisja

Ekologia Wywiady

Rzeki pod prądem

Polskie prawo tworzy iluzję ochrony wód przed ściekami z elektrowni Robert Wawręty – ekspert w zakresie inżynierii środowiska, specjalizujący się w kwestiach związanych ze zrównoważoną gospodarką wodną. Wiceprezes Towarzystwa na rzecz Ziemi. Elektrownie i elektrociepłownie spalające węgiel lub gaz potrzebują ogromnych ilości wody. Te, które mają otwarte systemy chłodzące, pobierają jej kilkadziesiąt razy więcej niż w przypadku obiegów zamkniętych. To wielki, a jednocześnie mało znany problem ekologiczny. – Krajowi producenci

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Promocja

Kasacja samochodu – korzyści dla środowiska i portfela

Kasacja samochodu to nie tylko rozwiązanie problemu z niesprawnym pojazdem, ale przede wszystkim sposób na ochronę naszej planety, a jednocześnie oszczędzenie pieniędzy. Dowiedz się, dlaczego warto podjąć decyzję o oddaniu auta do kasacji oraz jakie korzyści możesz dzięki temu osiągnąć.

Ekologia

Wielkie zielone pieniądze

Miliardy pompowane w transformację energetyczną stworzyły nowy biznes: ekolobbing W pewnym sensie było to nieuniknione – wystarczy rzut oka na kwoty, o których mówi się w kontekście legislacji dotyczącej odnawialnych źródeł energii, nowej zielonej infrastruktury, ale też projektów „miękkich”, takich jak edukacja, kampanie społeczne, tłumaczenie przyczyn tych reform społeczeństwu. W Stanach Zjednoczonych tylko przyjęty w ubiegłym roku Inflation Reduction Act (IRA), pakiet reform administracji Bidena mający przyśpieszyć przejście amerykańskiej gospodarki na zeroemisyjność,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Zwierzęta

Trzy tysiące par kocich oczu

Populacja tygrysów w Indiach podwoiła się przez ostatnie 50 lat. Nie wszyscy się cieszą Zwierzęta, zwłaszcza prezentujące się na zdjęciach tak efektownie jak tygrysy, od zawsze stanowiły doskonałe tło do uprawiania polityki. Nie inaczej było, gdy w kwietniu Narendra Modi, premier Indii i jeden z wiodących graczy na arenie światowego nacjonalistycznego populizmu, z dumą ogłaszał wyniki tygrysiego spisu powszechnego. To badanie cykliczne, przeprowadzane co dwa lata, ale publikacja ostatniej jego odsłony została opóźniona przez pandemię. Modi, ubrany w typowy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Promocja

Maszyny Paczkomat – sposób na ekologiczne usługi kurierskie

Branża kurierska musi sprostać wielu wyzwaniom i zagrożeniom współczesnego świata. Obecnie szybka i wygodna wysyłka tanich paczek to nie wszystko. Kluczowe znaczenie mają również innowacyjne rozwiązania, które zapewnią klientom komfort i jednocześnie będą wspierać walkę